"Taśmy Obajtka". "Czy naprawdę działacze PiS-u chcieliby, żeby w ten sposób był prowadzony biznes w Polsce?"

Nagrania, które opublikowała "Gazeta Wyborcza", dostarczony przed laty do prokuratury. - Prokuratura odpowiedziała jednozdaniowo, że zapoznała się z zapisem tych nagrań. Pytanie jest takie, czy prokuratura odsłuchała te taśmy? I tu jest milczenie - mówił w TOK FM Jarosław Sidorowicza współautor tekstu o "taśmach Obajtka".
Zobacz wideo

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Jarosław Sidorowicz, wspólnie z Pawłem Figurskim, w tekście "Taśmy Obajtka. Brudne interesy w zawrotnej karierze prezesa Orlenu" ujawnił nagrania rozmów, które Daniel Obajtek prowadził jeszcze jako wójt Pcimia. 

- Z nagrań wynika, że będąc wójtem Pcimia bardzo intensywnie działał na rzecz spółki TT Plast - opowiadał w TOK FM dziennikarz. - Padają dyspozycje, do których firm trzeba jeździć (...) z kim się kontaktować, są kwestie pracownicze dotyczące urlopów, organizacji siatki przedstawicieli, dzielone są regiony - dodał. 

TT Plast była konkurencją Elektroplastu, czyli firmy wuja Daniela Obajtka. To tam obecny prezes PKN Orlen zaczynał zawodową karierę. Najpierw był operatorem maszyn, potem awansował na kierownika, ale po jego odejściu w 2006 r. wybuchła afera.

Jeszcze za rządów PO-PSL prokuratura zarzucała Obajtkowi, że naraził Elektroplast na straty w wysokości 1,4 mln zł. Do sądu trafił nawet akt oskarżenia w tej sprawie, jak jednak pisze "GW", został wycofany, gdy kontrolę nad prokuraturą przejął Zbigniew Ziobro, a w 2017 roku postępowanie umorzono. 

Później, zdaniem dziennikarza "GW", Obajtek chciał "wykończyć" Elektroplast.

A to wszystko działo się w czasie, gdy był już wójtem Pcimia. - Ustawa o pracownikach samorządowych wyklucza takie sytuacje - zaznaczył Sidorowicz. Ocenił, że to niemożliwe, aby Obajtek o tym nie wiedział. - Sam to przyznał przed sądem, kiedy zeznawał jako świadek w sprawie swoich wujów, kiedy powiedział, że jako pracownik samorządowy nie może działać w innych firmach - zauważał. 

"Pan Obajtek nie odpowiedział"

Przed publikacją tekstu dziennikarze wysłali do Daniela Obajtka kilkanaście pytań. Dopytywali, czy obecny prezes PKN Orlen wiedział, że jego rozmowy z pracownikiem firmy TT Plast o imieniu Szymon były nagrywane, jaka była jego funkcja w tej firmie, czy wiedział, że nie może łączyć posady wójta z działalnością w biznesie, dlaczego zeznał przed sądem, że nie miał bliskich kontaktów z firmą TT Plast. 

- Pan Daniel Obajtek nie odpowiedział tak naprawdę na te pytania. Zadaliśmy kilkanaście konkretnych pytań dotyczących jego kontaktów ze wspomnianą firmą, jego działalności, czy poinformował odpowiednie urzędy o tym, że takową działalność prowadził - stwierdził gość TOK FM. - Uzyskaliśmy odpowiedź, że to sprawa sprzed kilkunastu lat i trudno się do tego ustosunkować - podkreślił Sidorowicz.

W opublikowanym dziś artykule, dziennikarze "GW" ujawnili również, że prokuratura miała nagrania, które opublikowali. Śledczym dostarczył je Roman Lis, wuj Obajtka i współwłaściciel Elektroplastu, wraz z zawiadomieniem o podejrzeniu złożenia fałszywych zeznań przez obecnego prezesa Orlenu.

Jednak najprawdopodobniej prokuratura nawet nie odsłuchała nagrań. - Prokuratura odpowiedziała jednozdaniowo, że zapoznała się z zapisem tych nagrań. Pytanie jest takie, czy prokuratura odsłuchała te taśmy? I tu jest milczenie - zaznaczał Sidorowicz. - Aczkolwiek odpowiedź, która uzyskaliśmy, może sugerować, że nie - dodał. 

- Jeżeli zderzy się wszystkie peany na temat obecnego prezesa Orlenu, padające z ust prominentnych polityków PiS i koalicji rządzącej, z tym, co pada w tych nagraniach (...), to bez wątpienia powstaje pytanie: czy naprawdę działacze PiS-u chcieliby, żeby w ten sposób był prowadzony biznes w Polsce? - podsumował. 

"Gazeta Wyborcza" ujawnia taśmy Obajtka. Brudne interesy prezesa Orlenu

Jak pisze "Gazeta Wyborcza", na ujawnionych taśmach słychać, że Daniel Obajtek wydaje. pracownikowi firmy TT Plast polecenia, zleca rozmowy z klientami czy decyduje o urlopach. Był wówczas wójtem Pcimia, a ustawa o pracownikach samorządowych zabrania łączenia takiej posady z działalnością biznesową. "Za zatajenie informacji o prowadzeniu działalności gospodarczej grozi nawet do ośmiu lat więzienia. Zeznając kilka lat później w sądzie Obajtek podkreślał, że wiedział, iż nie mógł dzielić pracy wójta z biznesem" - czytamy w "GW". 

Nagrania obejmują okres od 17 lutego do 28 sierpnia 2009 r. Dokumentują rozmowy, które Obajtek prowadził z mężczyzną o imieniu Szymon. "Sprawdziliśmy: w materiałach reklamowych firmy TT Plast sprzed lat widnieje osoba o tym imieniu podpisana jako dyrektor handlowy. Z ich rozmów wynika, że mężczyźni dobrze się znają, mówią do siebie per „przyjacielu”, nie stronią od wulgaryzmów. I omawiają wspólne działania biznesowe" - pisze "GW".

DOSTĘP PREMIUM