Ruszył proces ws. organizacji koncertu WOŚP, podczas którego zaatakowano Pawła Adamowicza

Przed Sądem Rejonowym w Gdańsku rozpoczął się proces siedmiorga osób w związku z organizacją w 2019 roku koncertu finałowego WOŚP w Gdańsku, podczas którego zaatakowano prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Proces odwoływany był cztery razy, a oskarżeni nie przyznają się do winy. Grozi im nawet pięć lat więzienia.
Zobacz wideo

Pierwszy termin wyznaczono na 26 listopada ubiegłego roku, ale sprawa spadła wówczas z wokandy z powodu choroby sędziego. Kolejne terminy rozpraw były odwoływane z różnych przyczyn m.in. zwolnienia lekarskiego jednego z oskarżonych.

- Wszyscy oskarżeni mają zarzut z artykułu 160 Kodeku karnego, czyli narażenie uczestników koncertu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia w związku z nieprawidłowym zabezpieczeniem koncertu - mówił reporterowi TOK FM prokurator Michał Kroplewski. - Osoby, które były funkcjonariuszami publicznymi i brały czynny udział w wydawaniu zgody na przeprowadzenie koncertu, mają dodatkowo zarzut niedopełnienia obowiązków - dodawał. 

Kroplewski wyliczał też liczne nieprawidłowości, jakich dopuszczono się - zdaniem śledczych - w czasie organizacji wydarzenia. - W sposób nieprawidłowy zatrudniono osoby mające ochraniać przebieg koncertu. Osoby te nie miały uprawnień, nie sporządzono listy pracowników firmy ochroniarskiej. W sposób nieprawidłowy zabezpieczono dostęp do sceny, barierki także były w sposób nieodpowiedni rozstawione - wymieniał nieprawidłowości prokurator. 

Obrońcy części oskarżonych, którym grozi nawet pięć lat więzienia, mówili, że ich klienci nie przyznają się do winy. - Mój klient nie przyznaje się do winy, będzie składał wyjaśnienia, będzie udowadniał swoją niewinność - zaznaczał adwokat Maciej Żerański. 

Długa lista oskarżonych 

W sumie oskarżonych jest siedem osób. Dwójka z nich to osoby z  Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku, które reprezentowały organizatora w sprawach zabezpieczenia imprezy i które, zgodnie z opinią biegłego, nie dopełniły swoich obowiązków w zakresie właściwego zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na imprezie. Zarzucono im narażenie uczestników imprezy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Podobny zarzut postawiono dwóm osobom zarządzającym Agencją Ochrony Tajfun, czyli właścicielowi Agencji Ochrony oraz dyrektorowi ds. ochrony i BHP. Z kolei urzędnikowi Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, który wydał decyzję zezwalającą na organizację imprezy, pomimo uchybień w złożonym wniosku, oraz dwóm funkcjonariuszom policji, którzy wydali w tym zakresie pozytywną opinię, zarzucono niedopełnienie obowiązków służbowych i narażenie uczestników imprezy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 

DOSTĘP PREMIUM