Sędzia Tuleya: Starałem się przez tych kilka miesięcy nie zardzewieć, w poniedziałek stawię się w sądzie

- Myślę, że to jeden z ważniejszych momentów w moim życiu zawodowym - tak Igor Tuleya skomentował decyzję Sądu Apelacyjnego, który potwierdził, że jest sędzią i jego immunitet nie został uchylony. W TOK FM zadeklarował też, że jest gotów wrócić do pracy od razu i już w poniedziałek złoży w tej sprawie odpowiednie pismo.
Zobacz wideo

Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że sędzia Igor Tuleya ma prawo do orzekania, a jego immunitet nie został uchylony. Wskazał, że Izba Dyscyplinarna, która uchyliła immunitet Tulei, nie może orzekać o sprawach dyscyplinarnych sędziów, a tym bardziej w sprawach o uchylenie immunitetu. "Sam fakt (...) wydania dokumentu, który nie stanowi orzeczenia sądu przez organ niebędący sądem, jest wystarczający do uznania tego dokumentu za nieistniejący w porządku prawnym, nieskuteczny i nienaruszający immunitetu sędziego" - wskazano w uzasadnieniu postanowienia sądu.

- Tak naprawdę ta decyzja Sądu Apelacyjnego nie była jakimś zaskoczeniem dla sędziów czy obywateli, którzy od wielu lat bronią praworządności w Polsce. Jest jedynie potwierdzeniem tych argumentów, które my wypowiadamy od dłuższego czasu - powiedział w TOK FM Igor Tuleya. Podkreślił, że sąd - w sposób bardzo klarowny i precyzyjny - wyłuszczył, dlaczego Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. - Dlaczego to coś nie wydaje orzeczeń, a co najwyżej jakieś decyzje, które w praworządnym państwie nie powinny być respektowane - nadmienił.

- Zapoznając się z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego, na pewno byłem poruszony, zwłaszcza tym fragmentem, w którym stwierdzono, że nieprzerwanie jestem sędzią sądu powszechnego z przypisanym do tego immunitetem i prawem do orzekania. Myślę, że to jeden z ważniejszych momentów w moim życiu zawodowym - przyznał. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"W poniedziałek stawię się w sądzie"

Pytany, czy jest gotów od razu wrócić do pracy - sędzia bez zawahania odparł: "oczywiście, że tak". - Starałem się przez tych kilka miesięcy nie zardzewieć i być ciągle w ruchu, mieć kontakt z sądem - powiedział. Zadeklarował, że już w poniedziałek stawi się w sądzie i skieruje pismo do prezesa o dopuszczenie go do czynności sędziego. - Jeśli zostanę dopuszczony, to oczywiście nie będzie oznaczało, że już następnego dnia bym wyszedł na salę. Jakieś sprawy muszą mi zostać przydzielone, muszę im wyznaczyć termin, ale jestem gotowy, by podjąć służbę sędziowską - poinformował Tuleya.

Pytany, jakiej reakcji ze strony przełożonych się spodziewa - przyznał, że jest co do tego "dość sceptyczny". - Boję się, że moi zwierzchnicy (...) mogą okazać się bardziej urzędnikami niż sędziami i okaże się, że są elementem represji i częścią maszyny, która niszczy praworządność w naszym kraju - stwierdził. 

Prowadzący audycję Wojciech Muzal na koniec pytał swojego rozmówcę także o stanowisko Prokuratury Krajowej. Śledczy, po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego, wydali oświadczenie, w którym podali, że postanowienie to "jest prawnie bezskutecznie, gdyż żaden przepis prawa nie przewiduje kompetencji tego sądu do procedowania w zakresie sędziowskiego immunitetu".

- Myślę, że takimi komunikatami prokuratura chce przykryć swoją nieudolność i strach - skomentował sędzia Tuleya. Przypomniał, że ostatni raz był wzywany na przesłuchanie do prokuratury 10 lutego - nie stawił się i zapowiedział, że stawić się nie zamierza. - Od tego czasu nic się nie działo. To dowodzi tego, że sami prokuratorzy z Prokuratury Krajowej mają świadomość, że zarzut jest wymyślony i żadnego prawa nie naruszyłem. Jest to ewidentna zemsta i próba wywołania efektu mrożącego - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM