Bez grantów i wbrew mitowi o "super polskiej rasie". Trudna praca organizacji, które pomagają migrantom

Organizacje pozarządowe, działające na rzecz migrantów, cztery lata temu zawiązały konsorcjum. Chodziło o to, że w grupie siła, zwłaszcza w rozmowach z przedstawicielami władzy. Do dziś starają się wspólnie działać na rzecz migrantów i uchodźców. Mimo wielu kłód rzucanych im pod nogi.
Zobacz wideo

27 lutego obchodzimy Światowy Dzień NGO, czyli organizacji pozarządowych. Został ogłoszony w 2010 roku przez 12 państw członkowskich IX Forum Organizacji Pozarządowych  Rady Państw Morza Bałtyckiego. Chodzi o to, by pokazywać, jak działają organizacje społeczne, z jakimi bolączkami się mierzą, ale też, co udaje im się osiągnąć.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Polskie organizacje migranckie działają od lat przy coraz mniejszym wsparciu, a czasem wręcz próbach zwalczania tego typu inicjatyw przez polski rząd. Pomagają osobom w sytuacji bezprawnych deportacji, przemocy motywowanej uprzedzeniami czy przy trudnościach w legalizacji pobytu. "W każdym z tych przypadków wymagana jest specjalistyczna i systemowa pomoc, której dla migrantów i uchodźców w Polsce brakuje, podobnie jak  brakuje odpowiedniej wizji i strategii działania wobec tej, stale rosnącej, części polskiego społeczeństwa" - piszą organizacje. Cztery lata temu założyły konsorcjum. Weszły do niego takie organizacje jak: "Chlebem i Solą", Fundacja Nasz Wybór, Homo Faber, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, NOMADA, Polskie Forum Migracyjne, MIP - Migrant Info Point, .Uchodźcy Info, Amnesty International i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Problemy za "dobrej zmiany"

Problemy zaczęły się kilka lat temu, za "dobrej zmiany", gdy w dobie kryzysu uchodźczego Polska wielokrotnie podkreślała, że żadnych uchodźców do siebie przyjmować nie będzie. Kłopoty trwają do dziś. - Mam poczucie, że my jako organizacje wykonujemy pracę za instytucje państwowe jeśli chodzi o wsparcie dla migrantów. Dodatkowo nie jesteśmy lubiani. Celuje się w organizacje pozarządowe takie jak nasze. Nie mamy dostępu do rządowych grantów - nieważne, jak merytorycznie wniosek będzie przygotowany, i tak zostanie odrzucony - mówi Maciej Mandelt ze Stowarzyszenia na rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego NOMADA.

- Dużym problemem jest myślenie o polskiej tożsamości jako hiperwyjątkowej, szczególnej i naznaczonej bohaterską przeszłością, która nas wyróżnia na całym globie. Takie myślenie sprawia, że każdy, kto do nas przyjeżdża, każdy migrant, nie należy do tej uprzywilejowanej "super polskiej rasy" - dodaje Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego i dodaje, że to bardzo przeszkadza w ich pracy. - Bo w wielu obszarach działanie trzeba zacząć od tego, żeby w ogóle uczłowieczać tych ludzi, z którymi pracujemy. Czyli przekonywać, że jeśli ktoś przyjeżdża z Indii, Ukrainy czy Białorusi, nie jest "upośledzony", że to iż nie mówi po polsku, nie oznacza, że mamy do czynienia z prymitywnym rodzajem człowieka - mówi Kosowicz. W jej ocenie, przy takim podejściu do tematu, w takiej narracji, bardzo trudno jest integrować, szukać mieszkania i pracy dla danej osoby.

Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej mówi z kolei, że pomoc migrantom to rozwiązywanie wielu codziennych ludzkich dramatów. Dramatów konkretnych osób - dzieci, kobiet, mężczyzn. - Niejednokrotnie jest tak, że osoby, którym udało się wjechać do Polski, które udowadniają, że były prześladowane, że w kraju pochodzenia grozi im nawet śmierć, nie dostają u nas ochrony międzynarodowej. W związku z instytucjonalną niechęcią w Polsce wobec cudzoziemców bardzo często czujemy, że mamy związane ręce. Jako organizacje pozarządowe robimy wszystko, co się da, a nie zawsze niestety daje się pomóc. I jeszcze jedno: nie można straszyć społeczeństwa tymi "obcymi", bo to nie są obcy. To są ludzie tacy sami jak my. A nasze wspólne bezpieczeństwo zależy od tego, jak ich przyjmiemy. Czyli kluczowe są wspólnota i solidarność - tłumaczy Chrzanowska.

"To dla nas przywilej"

- Ważne jest budowanie w naszym społeczeństwie świadomości, po co ci migranci tu przyjeżdżają, jak widzimy dla nich miejsce. Tymczasem brak jest dyskusji na ten temat na poziomie całego społeczeństwa. Problemem jest bowiem to, że cały czas kwestie migranckie są traktowane jako problemy tymczasowe. A migranci byli, są i będą, wystarczy wyjść na ulicę i się rozejrzeć - mówi Agnieszka Kosowicz. Jej zdaniem władze powinny zacząć podejmować decyzje w oparciu o analizę rzeczywistości.

Z kolei Anna Dąbrowska ze Stowarzyszenia Homo Faber z Lublina podkreśla, że Polska powinna być dla wszystkich. - Którzy chcieliby tutaj mieszkać i że jest to dla nas ogromny przywilej i ogromny komplement, że ludzie chcieliby mieszkać w takim kraju jak Polska. Powinniśmy chcieć ich mieć za sąsiadów i tylko od las zależy, kiedy to będzie możliwe i jak to zrobimy - mówi Dąbrowska.

DOSTĘP PREMIUM