Iustitia ostrzega: Po wyroku TSUE sędziowie Sądu Najwyższego mogą stracić stanowiska. Chodzi także o prezes Manowską

Zdaniem sędziów z Iustitii, orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej może wywołać w polskim sądownictwie rewolucję. - Nie wyobrażam sobie, by NSA nie uchylił teraz uchwał KRS. Jeśli tak się stanie, 40 osób, które obecnie przebierają się w togi sędziów Sądu Najwyższego pożegna się ze swoją funkcją - mówili na konferencji. A to może oznaczać realne problemy także dla osób, w których sprawach orzekali tacy sędziowie.
Zobacz wideo

- To bardzo ważny wyrok, który stanowi drogowskaz, w jaki sposób naprawić polskie sądownictwo - tak o dzisiejszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej mówili we wtorek sędziowie zrzeszeni w Stowarzyszeniu Sędziów Polskich Iustitia. W orzeczeniu tym, przypomnijmy, TSUE uznał, że kolejne nowelizacje polskiej ustawy o Krajowej Rady Sądownictwa są niezgodne z unijnym prawem

Sędziowie uważają, że dzisiejsze orzeczenie może w polskim wymiarze sprawiedliwości wywołać prawdziwą rewolucję. Dlaczego?

Aby to zrozumieć, należy cofnąć się o trzy lata. To wtedy, zgodnie z nową procedurą uchwaloną przez PiS, zaczęły się powołania sędziów do Sądu Najwyższego. W konkursie postanowili wziąć udział sędziowie z Iustitii, w tym m.in. znany warszawski sędzia Piotr Gąciarek. Jak przypomnieli dziś, chcieli w ten sposób sprawdzić rzetelność całej procedury.

Żaden z tych sędziów nie został wybrany przez upolitycznioną KRS. Postanowili więc złożyć odwołania do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ale nie bacząc na to oraz na toczącą się przez TSUE procedurę, Andrzej Duda powołał najpierw 10 osób do Izby Dyscyplinarnej SN, a potem kolejne 27 do Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz do Izby Cywilnej i Karnej Sądu Najwyższego.

Dodatkowo, niedługo później PiS uchwalił ustawę, na mocy której odrzuceni przez KRS sędziowie stracili możliwość jakiegokolwiek odwołania się od decyzji Rady.

Wyrok TSUE ws. Polski. Co może zmienić?

W takiej oto skomplikowanej sytuacji prawnej do gry wszedł we wtorek ze swoim wyrokiem Trybunał Sprawiedliwości UE. 

- TSUE w swoim orzeczeniu odnosi się nie tylko do przepisów, ale też do sytuacji politycznej. Widzi, co się dzieje w Polsce i stwierdza wprost, że te działania i nowelizacje były celowo wprowadzane, aby uniemożliwić transparentny konkurs do Sądu Najwyższego - komentowała mec. Marcjanna Dębska.

Wskazała, że ma to kluczowe znaczenie dla obywateli, ponieważ sędziowie, którzy ich sądzą, muszą być niezależni i niezawiśli. TSUE zaś, jak mówiła prawniczka, orzekł, że sędzia powołany w nietransparentnym konkursie nie może być bezstronny. 

- Mamy nadzieje, że NSA - w świetle tego orzeczenia TSUE - uchyli uchwały KRS i ci sędziowie, którzy zostali wybrani w 2018 roku zostaną tych funkcji pozbawieni - podkreśliła Dębska.

- Nie wyobrażam sobie i chyba nikt z nas sobie nie wyobraża, by NSA nie uchylił teraz uchwał KRS - przyznał mec. Michał Gajdus. - Jeśli tak się stanie i uchwały KRS nie będą miały skutku prawnego, oznacza to, że 40 osób, które obecnie przebiera się w togi sędziów Sądu Najwyższego, pożegna się ze swoją funkcją. Bo nie będzie podstawy prawnej, by dalej mogły one sprawować urząd sędziowski - dodał.

W tym grpnie, co warto podkreślić, jest również I prezes SN prof.  Małgorzata Manowska.

Gajdus przyznał, że prawdopodobnie obecna władza zignoruje wyrok TSUE i przyszły wyrok NSA w tej sprawie. A prezydent powie, że jego powołanie sędziów do SN jest kluczowe, wobec tego dalej mogą oni - w tym prof. Manowska - pełnić swoje funkcje.

- Ale w praworządnym państwie tak nie ma. Potrzebny jest prawidłowy wniosek od prawidłowo ukształtowanej Krajowej Rady Sądownictwa, a tego obecnie nie mamy - skomentował Gajdus.

Na konferencji głos zabrał także Piotr Gąciarek. Jak podkreślił, orzeczenie TSUE pokazuje wprost, że żadna władza nie może mieć "swoich" sędziów. Sędziowie powinni być niezawiśli i służyć Rzeczpospolitej, a nie tym czy innym przedstawicielom władzy. Dopytywany przez dziennikarzy, czy rzeczywiście wierzy w to, że powołani przez prezydenta Dudę sędziowie SN odejdą - powiedział, że jest "realistą". 

Jednak z drugiej strony podkreślił, że wyrok TSUE będzie obowiązywał zawsze i jeśli nie za czasów tej władzy, to być może w przyszłości będzie stanowił drogowskaz pokazujący, jak odbudować polską praworządność. 

Gąciarek zwrócił też uwagę, że orzeczenie unijnego trybunału ma znaczenie nie tylko dla tego konkretnego postępowania toczącego się przed NSA. Jest ono istotne w przypadku wszystkich postępowań, w których orzekają sędziowie powołani przez nową KRS. 

- Generalnie powołania wszystkich sędziów desygnowanych przez KRS są co najmniej opatrzone poważną wadą. Te osoby, które zdecydowały się pójść na skróty i przyjąć nominację po decyzji KRS muszą liczyć się z tym, że będą musiały poddać się weryfikacji i stanąć przed legalną i konstytucyjnie wybraną KRS, która oceni, czy mają kwalifikacje, żeby być sędzią danego szczebla - powiedział sędzia.

Wyrok TSUE. Co na to wszystko polski rząd?

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, komentując orzeczenie na Twitterze, napisał: "TSUE orzekł, że sądy krajowe w sprawie sądownictwa mogą pomijać polski porządek konstytucyjny pod pretekstem braku niezależności (nawet jeśli zgodnie z Konstytucją jest zachowana). Orzekł tak pomimo tego, że traktaty nie dają UE żadnych kompetencji w sprawie organizacji sądownictwa".

Zdaniem Kalety "na naszych oczach dokonuje się kolejna próba federalizacji UE rękoma sędziów TSUE z pogwałceniem traktatów i próbie unicestwienia suwerenności państw członkowskich". - Bo jak inaczej to nazwać, skoro TSUE nakazuje pomijanie Konstytucji w wyłącznie wewnętrznych sprawach? - podkreślił polityk.

Według wiceministra wyrok TSUE to oczywiste orzeczenie "ultra vires", czyli wydane przez organ, który wyszedł poza swoje kompetencje. - To, że TSUE orzeka niezgodnie z traktatami i pogwałceniem polskiej suwerenności nakazując pomijanie polskiej konstytucji, nie oznacza, że UE nagle zyskała kompetencje, które w traktatach nie zostały zapisane - dodał Kaleta.

Z kolei inny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś bez zaskoczenia przyjął wyrok TSUE. "Bez zaskoczenia. Stała linia orzecznicza sędziów #TSUE, którzy chcą federalizacji UE. Nakaz pomijania polskiego porządku konstytucyjnego w sprawach organizacji sądownictwa (gdzie UE kompetencji nie ma) to pogwałcenie traktatów i kolejne ograniczanie suwerenności państw" - napisał na Twitterze wiceszef MS.

DOSTĘP PREMIUM