Otwarcie gastronomii po świętach wielkanocnych? Nieoficjalnie: Jest wstępna zgoda

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że zaraz po Wielkanocy może zostać otwarta branża gastronomiczna. Takie rozwiązanie Ministerstwo Rozwoju ma konsultować z Ministerstwem Zdrowia. I nieoficjalnie wiadomo, że jest na nie wstępna zgoda. Lokale gastronomiczne od października mogą sprzedawać wyłącznie dania na wynos.
Zobacz wideo

Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, decyzja o częściowym otwarciu gastronomii będzie zależeć od liczby nowych zakażeń. "Możliwość wznowienia działalności kawiarnianych lub restauracyjnych ogródków ma być sygnałem, żeby do Wielkanocy jednak spróbować wytrwać w reżimie sanitarnym" - podaje RM FM. 

Pomysł ma mieć w rządzie coraz więcej zwolenników. Branża gastronomiczna została zamknięta pod koniec października. Od tamtego momentu lokale mogą serwować jedynie dania na wynos.

Trzecia fala koronawirusa w Polsce

Minister zdrowia Adam Niedzielski mówił w czwartek, że "jeśli na przełomie marca i kwietnia będziemy mieli za sobą apogeum trzeciej fali, to będziemy przywracali wszystkie działalności". - Święta wielkanocne będą takie jak rok temu, ale być może po nich będziemy podejmowali odważniejsze decyzje luzujące obostrzenia - stwierdził Niedzielski. 

W programie "Tłit" Wirtualnej Polski minister pytany był o kwestie dotyczące obostrzeń i rezygnacji z poluzowań z 12 lutego. Jak podkreślił, analizowane są różne warianty i scenariusze, ale "na razie żadna decyzja nie została podjęta".  Dopytywany o propozycje powiatowego zasięgu wprowadzania obostrzeń, minister zdrowia ocenił, że przy tak dużej skali zachorowań w całym kraju różnicowanie tego na poziomie powiatów jest z jego punktu widzenia "nieuzasadnione".

Z kolei rzecznik rządu Piotr Müller informował, że rząd  "rozważa pewne obostrzenia, ale o charakterze regionalnym". - Raczej nie będziemy dokonywać obostrzeń o charakterze ogólnopolskim - zadeklarował. Dopytywany, czy aby zmniejszyć mobilność Polaków, rząd planuje zakaz przemieszczania się pomiędzy miastami, czy województwami, rzecznik rządu stanowczo zaprzeczył.  - Takich rozważań nie ma i takich decyzji nie będzie - podkreślił.

Czwartek był drugim z rzędu dniem, gdy potwierdzono ponad 15 tysięcy nowych zakażeń. Gdy w środę wiceminister zdrowia Waldemar Kraska podawał nowe dane, stwierdził, że  "trzecia fala nie tylko jest faktem, ale także widzimy, że nabiera impetu". Kraska dodał, że jeżeli porównamy "tydzień do tygodnia" do poprzedniej środy, to jest wzrost o 3,5 tysiąca. - Czyli widzimy, że tych nowych przypadków niestety codziennie nam przybywa i to jest bardzo niepokojący sygnał - zaznaczył. 

Branża gastronomiczna tonie w długach

Sytuacja branży gastronomicznej jest katastrofalna. Wielu przedsiębiorców decyduje się na otwieranie lokali, bo bez tego grozi im bankructwo. Jak mówiła w rozmowie z reporterem TOK FM Małgorzata Marczulewska z firmy windykacyjnej Averto, szacowane długi branży gastronomicznej przekraczają 300 mln złotych. - Ostatnie informacje pokazują, że nawet co piąta restauracja, która jeszcze jest otwarta, może nie przetrwać dalszych obostrzeń - dodaje. 

Według szacunków w pierwszym półroczu pracę w branży stracić może 250 tysięcy osób. - Zadłużają się również branże powiązane z gastronomią, czyli dostawcy, producenci żywności, podmioty obsługujące lokale - tłumaczy Marczulewska. W najgorszej sytuacji są ekskluzywne restauracje, bo stek czy owoce morza podczas dowozu znacznie tracą na jakości. Hamburgerownie, pizzerie czy bary chińskie próbują przetrwać.

Tymczasem restauratorzy, którzy są skupieni w Izbie Gospodarczej Gastronomii Polskiej, zdecydowali się na pozew zbiorowy. Informowaliśmy o tym na początku lutego. Jak mówią, to może być największy w historii Polski pozew zbiorowy.

DOSTĘP PREMIUM