Ksiądz H. usłyszał wyrok. Trzy lata bezwzględnego więzienia i zakaz pracy z dziećmi

Sąd Rejonowy w Pleszewie skazał oskarżonego o molestowanie ministranta księdza Arkadiusza H. na trzy lata bezwzględnego więzienia i 10-letni zakaz pracy z dziećmi. 52-letniego kapłana nie było w sądzie. Wyrok jest nieprawomocny.
Zobacz wideo

Na trzy lata bezwzględnego więzienia i 10-letni zakaz pracy z dziećmi został skazany oskarżony o molestowanie ministranta 52-letni ksiądz Arkadiusz H. Wyrok zapadł w poniedziałek.  "3 lata bezwzględnego więzienia dla księdza pedofila. Koniec pierwszego wątku 'Zabawy w chowanego'. Czas rozliczyć odpowiedzialnych biskupów" - skomentował wyrok Marek Sekielski, współtwórca filmu, którego antybohaterem był ksiądz H. 

Ksiądz H. przyznał się do winy

Proces Arkadiusza H. przed Sądem Rejonowym w Pleszewie rozpoczął się w miniony wtorek. Prokurator zażądał 6 lat bezwzględnego więzienia dla księdza H., tłumacząc, że "to kara sprawiedliwa, proporcjonalna i symetryczna do tego, co ksiądz wyrządził pokrzywdzonemu". Poza tym prokurator wniósł o nałożenie zakazu kontaktu księdza z pokrzywdzonym przez 8 lat, zakaz wykonywania zawodu oraz pracy księdza z dziećmi i młodzieżą przez możliwe najdłuższy czas. Z kolei obrońca H. zawnioskował o 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat. 

Sam oskarżony przyznał się przed sądem do winy. - Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam - bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja -  mówił w sądzie Arkadiusz H.

- Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania, jeśli jest to możliwe, ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie - podkreślił.

"Zaczynało się od niewinnych spotkań"

Przed sądem zeznania składał również pokrzywdzony. Jak mówił, jego ojciec pracował w kościele jako organista, stąd rodzina znała się bliżej z księżmi pracującymi w parafii. - Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako przyjaciel domu często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę - po prostu był traktowany jako przyjaciel domu - mówił.

Dodał, że "okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, 'łakomym kąskiem' ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne i swoje jakieś potrzeby". - Początkowo zaczynało się od niewinnych spotkań, jednak z czasem te spotkania powoli przeradzały się w coś innego - zeznawał.

- Moje zaufanie do pana H. potęgowało kupowanie prezentów z jego strony i okazywanie mi, jak na tamten czas, jakiegoś rodzaju miłości. Dzisiaj wiem, że ta miłość była fałszywa. Prezenty nie były kupowane bez powodu, prezenty były pretekstem ku temu, by zachowania, których dopuszczał się pan H. były utrzymane w tajemnicy - mówił dalej. - Zachowaniami tymi było, tak, jak jest w aktach, całowanie mnie z "języczkiem", przytulanie, sadzanie na kolanach, dotykanie moich miejsc intymnych. Kolejnym etapem było również dotykanie miejsc intymnych i pobudzenie seksualne, niejako tymi czynami, oskarżonego - podkreślił.

Prokuratura zajmowała się już sprawą księdza H. 

Ksiądz Akradiusz H. jest jednym z antybohaterów "Zabawy chowanego", filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców, braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja, który byli przed duchownego wykorzystywani. Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został suspendowany przez biskupa kaliskiego za postępowanie w latach 1994-2000.

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że "pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego". Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.

DOSTĘP PREMIUM