Hałas jak drugi smog? "Polska zbyt cichutko o tym mówi, więc Unia Europejska postanowiła walnąć pięścią w stół"

Choroby serca czy bezsenność - z takimi konsekwencjami należy się liczyć w przypadku zbyt długiego narażenia na hałas. Jak mówił w TOK FM dr Karol Janas, w Polsce problem ten jest lekceważony i w świadomości społecznej nie utrwalił się tak, jak chociażby problem smogu, choć są one ze sobą ściśle związane.
Zobacz wideo

O problemie hałasu w Polsce nie mówi się za dużo, choć sprawa nie jest błaha. W końcu to właśnie za hałas Komisja Europejska skierowała niedawno do TSUE skargę na Polskę i trzy inne państwa. Chodziło o niedopełnienie zobowiązań wynikających z dyrektywy.

- Ta skarga wzięła się głównie stąd, że w polskim prawie są pewne nieścisłości. Unia Europejska wskazuje, że po pierwsze - nie zostały stworzone plany naprawcze dla niektórych dróg krajowych [dotyczące obniżenia hałasu - red.]. O ile dobrze wiem, Polska zmieniała uprawnienia poszczególnych ciał administracyjnych, więc nie było dokładnie wiadomo, kto ma te plany zrobić i z tego powodu powstało opóźnienie - wyjaśniał w Weekendowym Poranku TOK FM dr Jan Felcyn z Katedry Akustyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

- Natomiast, co ciekawsze, zarzuca się też, że polskie prawo nie do końca precyzuje, co powinno być w tych planach naprawczych i nie do końca bierze pod uwagę wszystkie niezbędne elementy, związane na przykład z konsultacjami społecznymi. Uznano po prostu, że Polska zbyt cichutko mówi o hałasie, więc Unia Europejska walnęła pięścią w stół i powiedziała: "to musi być dokładnie prezentowane, lepiej skonsultowane i proszę to poprawić" - wyjaśniał dalej ekspert.

Z kolei dr Karol Janas, kierownik Obserwatorium Polityki Miejskiej w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów, zauważył, że problem hałasu w Polsce jest po prostu lekceważony i w świadomości społecznej nie utrwalił się tak, jak chociażby problem smogu, choć są one ze sobą ściśle związane. 

- Problem hałasu, a przede wszystkim to, jak można go rozwiązać, jest związany z szeregiem innych problemów typowo miejskich, które moglibyśmy rozwiązywać, a niestety różnie nam to idzie - powiedział.

Nadmienił, że zarówno hałas, jak i smog dotyka często obszarów położonych przy dużych i ruchliwych ulicach. Najbardziej narażeni są na niego więc ci, którzy przy tych ulicach mieszkają. Jak zatem można go rozwiązać? 

Jednym ze sposobów są ekrany akustyczne, które wywołują jednak niemałe kontrowersje. Wyobraźmy sobie, jak wyglądałoby miasto, gdyby takimi ekranami obudować większość ruchliwych tras? Jak mówił Janas, negatywnie wpłynęłoby to zarówno na estetykę, jak i funkcjonalność. Dlatego też od budowy ekranów powoli się już odchodzi. Co zatem zamiast nich? 

Janas podkreślał, że doraźnie można wymieniać nawierzchnię jezdni na bardziej cichą albo szlifować szyny (kiedy na wysoki poziom hałasu wpływają tory tramwajowe czy kolejowe). Ogólnie jednak, jak mówił ekspert, należy myśleć o działaniach nakierowanych na bardziej zrównoważony rozwój miast i "odchudzić miasto z samochodów". - To zwłaszcza dotyczy centrów, gdzie samochód jako środek mobilności się nie sprawdza i tu są inne rozwiązania, które można zamiast samochodu wprowadzić. Wyeliminujemy w ten sposób nie tylko hałas, ale też zanieczyszczenie powietrza, a także poprawimy kwestie bezpieczeństwa na ulicach - wyliczał dr Janas.

Jak hałas wpływa na nasze zdrowie?

Goście Weekendowego Poranka w TOK FM przestrzegali, że problemu hałasu nie można bagatelizować, bo ma on niemały wpływ na zdrowie człowieka. - Badania Światowej Organizacji Zdrowia mówią o różnych efektach. Najlepiej udokumentowany jest wpływ hałasu na niedokrwienną chorobę serca. To jest dosyć mocno udowodnione, że długotrwałe wystawienie na hałas powoduje większe prawdopodobieństwo zapadalności na tę chorobę - wskazywał dr Jan Felcyn. 

- Mówi się też o efektach długoterminowych związanych na przykład z budzeniem się w nocy. Jeśli jest głośno, to nie jesteśmy w stanie dobrze spać, budzimy się. Jeśli tak się dzieje przez dłuższy czas, to ma to negatywny wpływ na nasze zdrowie - dodał. Nadmienił, że jest też wiele mniej udokumentowanych skutków ubocznych, o których się mówi, na przykład podwyższone ciśnienie krwi.

Czy można się przed tym chronić indywidualnie? Dr Felcyn podkreślił, że połową sukcesu jest w ogóle uświadomienie sobie, że mamy problem z hałasem. Bo często nastawiamy się na niego (np. przez długotrwałe głośne słuchanie muzyki) bez refleksji o możliwych konsekwencjach. Dobrym rozwiązaniem, jak mówił, są też popularne zatyczki do uszu. 

Słuchaj całej rozmowy:  

DOSTĘP PREMIUM