Konrad Fijołek wspólnym kandydatem opozycji na prezydenta Rzeszowa. Jakie ma szanse, by pokonać rywali?

- Mam nadzieję, że partie opozycyjne, decydując się na Konrada Fijołka, przeprowadziły badania i wybrały go nie dlatego, że nie było innych chętnych. Tylko dlatego, że rzeczywiście ma największe szanse - mówiła w TOK FM Anna Gorczyca z "Gazety Wyborczej". Konrad Fijołek to wrpókby kandydat KO, Lewicy oraz ruchu Szymona Hołowni.
Zobacz wideo

- Chcę być samorządowcem z odpowiednim doświadczeniem, reprezentować młode pokolenie i nie deprecjonować dorobku miasta Rzeszowa, ale dokonać niezbędnych zmian - powiedział kandydat na prezydenta Rzeszowa Konrad Fijołek. Podczas konferencji prasowej, gdy ogłosił swój start, wspierali go liderzy największych ugrupowań opozycyjnych: Borys Budka (PO), Włodzimierz Czarzasty (Lewica) i Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) oraz lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia.

Szef PO liczy na to, że Konrad Fijołek będzie symbolem, iż porozumienie i współpraca są tym, co sprawdza się najlepiej. - Jesteśmy tutaj wspólnie, by podkreślić, że idea samorządności, obywatelskości, ale przede wszystkim elementarnej przyzwoitości nakazuje poparcie jednego najlepszego kandydata - powiedział Borys Budka, dodając, że wyborcy oczekują od opozycji porozumienia.

Kim jest Konrad Fiołek?

- Fiołek z wykształcenia jest socjologiem. Pracuje w urzędzie marszałkowskim, ale od 20 lat jest związany z radą miasta. Był jej przewodniczącym, jest wiceprzewodniczącym w tej kadencji. Jest człowiekiem młodego pokolenia. Ma 45 lat i deklaruje, że chciałby wprowadzić Rzeszów w nową rzeczywistość "smart" - mówiła na antenie TOK FM Anna Gorczyca z rzeszowskiej "Gazety Wyborczej".

Konrad Fijołek jest koordynatorem ruchu miejskiego Rzeszów Smart City. Jak podkreśliła dziennikarka, od dawna przekonuje, że chciałby wprowadzać w stolicy Podkarpacia nowoczesne rozwiązania, ale też starać się budować miasto przyjazne ludziom.

Pozostaje jednak pytanie, czy jest na tyle rozpoznawalny, by pokonać kontrkandydatów. - Mam nadzieję, że partie opozycyjne, decydując się na Konrada Fijołka, przeprowadziły badania i wybrały go nie dlatego, że nie było innych chętnych, tylko dlatego, że rzeczywiście ma największe szanse - wskazała Gorczyca.

Rozbicie na prawicy

Dziennikarka podkreśliła też, że jest pozytywnym zaskoczenie to, iż opozycji udało się  zjednoczyć i poprzeć jednego kandydata. Zupełnie inna sytuacja jest po prawej stronie, gdzie już kandydatów na prezydenta Rzeszowa jest kilkoro.

Jednym z nich jest wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, którego odchodzący ze stanowiska prezydenta Tadeusz Ferenc osobiście rekomendował jako swojego następcę. Warchoł ma oczywiście poparcie ugrupowania, z którego się wywodzi, czyli Solidarnej Polski. Nie ma za to poparcia Prawa i Sprawiedliwości, bo partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła wystawić swoją kandydatkę - Ewę Leniart, która obecnie pełni urząd wojewody na Podkarpaciu.

Własnego kandydata zamierza wystawić też Porozumienie Jarosława Gowina. 

Anna Gorczyca, w rozmowie z Mikołajem Lizutem, powiedziała, że na ten moment trudno rozstrzygnąć, kto ma największe szanse. Dotychczasowe sondaże, jak mówiły, wskazywały na zwycięstwo Warchoła. - Ale z drugiej strony nieznany był jeszcze kandydat opozycji, a sondaże te zlecała sama Solidarna Polska - nadmieniła dziennikarka.

Rządzący Rzeszowem od 2002 roku Tadeusz Ferenc złożył rezygnację 10 lutego. Z projektu rozporządzenia premiera wynika, że wybory mają odbyć się 9 maja.

DOSTĘP PREMIUM