Sejm zajmie się projektem ustawy Ordo Iuris ws. wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Nie przypadkowo teraz

W czasie trwającego posiedzenia Sejmu ma odbyć się pierwsze czytanie projektu Ordo Iruis ws. wypowiedzenia konwencji stambulskiej. - To zadziwiające, że wykonując taki ruch jak projekt obywatelski, wnioskodawcy nie pokusili się na merytorykę. To o tyle zaskakujące, że gdy czyta się różne opracowania Ordo Iuris, to choć można się z nimi nie zgadzać, to cechuje dokładność i precyzja. W tym projekcie tego nie ma - mówił na antenie TOK FM dr Grzegorz Wrona.
Zobacz wideo

W środę posłowie mają zająć obywatelskim projektem ustaw "Tak dla rodziny, nie dla gender”. Planowane jest pierwsze czytanie projektu, który dotyczy wypowiedzenia tzw. konwencji stambulskiej (antyprzemocowej). Za tą ustawą stoi między innymi organizacja konserwatywnych prawników Ordo Iuris. Ci chcą, żeby rząd przyjął opracowaną przez nich „konwencję praw rodziny”, która kładzie nacisk na integralność rodziny jako związku kobiety i mężczyzny.

W uzasadnieniu projektu możemy przeczytać, że zdaniem wnioskodawców konwencja wprowadza definicję płci, jako społecznie skonstruowanych ról i cech, które społeczeństwo uznaje za właściwie dla kobiety i mężczyzny. A całkowicie pomija naturalne różnice biologiczne i zakłada, że płeć można sobie wybrać. Jak wyjaśniała Pierwszym Śniadaniu w TOK FM Urszula Nowakowska, prezeska Centrum Praw Kobiet, konwencja nie zaprzecza istnieniu biologicznej płci. - Ten zarzut nie odnosi się do konwencji, bo ta po prostu mówi o istnieniu płci społeczno-kulturowej – mówiła.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Prowadzący rozmowę Piotr Maślak przypomniał, w dużym uproszczeniu, że "gender studies" zajmują się właśnie przypisywaniem ról do płci, np. że kobieta zajmuje się domem, a mężczyzna naprawia samochód. – Właśnie ta analiza związana z rolami płciowymi zwraca uwagę na to, że nierówności prowadzą do przemocy. Ci prawicowi, skrajni fundamentaliści wspierają skrajnie patriarchalny model rodziny i w takich rozważaniach widzą zagrożenie – dodawała ekspertka.

W innym miejscu wnioskodawcy przekonują, że konwencja stambulska zobowiązuje sygnatariuszy do edukacji i promowania homoseksualizmu i transseksualizmu. – To kolejna bzdura, tego w ogóle nie ma w konwencji. Świadomie wprowadzają w błąd i szukają rzeczy, których nie ma w tym akcie. To wynika z chęci promowania swojej wizji świata, rodziny i społeczeństwa, które jest oparte na wartościach patriarchalnych i niechęci do działania na rzecz równouprawnienia – podkreślała gościni TOK FM.

"Niechlujny projekt"

Z kolei dr Grzegorz Wrona, adwokat i certyfikowany specjalista i superwizor z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zwracał uwagę, że projekt Ordo Iuris nie zawiera istotnych argumentów, które uzasadniałyby tak poważny krok, jak wypowiedzenie konwencji Rady Europy. – To zadziwiające, że wykonując taki ruch jak projekt obywatelski, wnioskodawcy nie pokusili się na merytorykę. To o tyle zaskakujące, że gdy czyta się różne opracowania Ordo Iuris, to choć można się z nimi nie zgadzać, to cechuje dokładność i precyzja. W tym projekcie tego nie ma – ocenił dr Wrona. Podkreślał, że wnioskodawcy nie zadali sobie trudu, żeby choćby cytować wprost zapisy konwencji, które miałyby być źródłem nieprawidłowości. – Śmiem twierdzić, że potraktowano tę inicjatywę niepoważnie, niechlujnie i bez należytego uzasadnienia. Idąc dalej, można wysnuć wniosek, że sami projektodawcy nie wierzą w to, co wnoszą, a to oznacza, że nie nastawiają się na powodzenia tego projektu – recenzował ekspert.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Podkreślał, że pojawienie się po raz kolejny w tym momencie głosów o wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej nie jest przypadkowe. – W tym roku ma powstać raport GREVIO (zespół ekspertów Rady Europy), na temat wdrożenia postanowień konwencji. On może być negatywny dla polskiej rządu – mówił dr Wrona. Podawał też konkretne przykłady, w których polskie prawo nie dostatecznie chroni ofiary przemocy. – Już sama definicja gwałtu, gdzie nie akcentuje się kwestii zgody na akt seksualny, nie spełnia kryteriów konwencyjnych. To samo definicja przemocy domowej, która może i chroni ofiary, ale tylko wtedy, jeśli pozostają w relacji rodzinnej ze sprawcą. Na przykład kobieta po rozwodzie już nie jest chroniona. Polska będzie twierdziła, że teoretycznie spełnia normy, ale jeśli przechodzimy do konkretnych przypadków, to okazuje się, że przepisy nie są stosowane szeroko, albo po prostu nie chronią. W tych ruchach w sprawie wypowiedzenia konwencji upatruję przed strachu tych, którzy będą musieli się zmierzyć z tym raportem – podsumował ekspert. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM