Trzecia fala epidemii, a sanepid wciąż nie działa tak, jak powinien. "To nie jest kwestia finansów"

W niektórych stacjach sanepidu zdarzało się, że wciąż używano papierowych kalek, brakowało nawet telefonów. Tak niedofinansowana instytucja znalazła się na pierwszej linii walki z pandemią, ale po ponad roku sytuacja w sanepidzie nie poprawiła się diametralnie. Sytuacji mogą nie zmienić nawet duże pieniądze. - Tutaj musiałaby być pewna wyobraźnia zarządcza - mówił w TOK FM dr Marcin Kędzierski.
Zobacz wideo

Pandemia zaskoczyła sanepid, instytucję od lat niedofinansowaną, z brakami kadrowymi, której pracownicy musieli od początku pracować niemal nieustannie. Na nich spadł ciężar raportowania o nowych przypadkach, nakładania kwarantann i szereg innych obowiązków. - Pandemia obnażyła słabości wynikające z braku pracowników, niskich wynagrodzeń, bo wielu pracowników sanepidu zarabia pensję minimalną albo niewiele ponad pensje minimalną, słabości infrastrukturalne, brak skanerów, telefonów, komputerów - wymieniał w TOK FM dr Marcin Kędzierski z Centrum Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Klubu Jagiellońskiego.

Dr Kędzierski, jako współautor raportu "Sanepid w ogniu. Ewolucja funkcjonowania PIS w czasie pandemii COVID-19", prześledził zmiany, przez jakie przeszedł sanepid. - Na początku pojawiały się takie kwiatki jak w województwie świętokrzyskim, kiedy po paru miesiącach trzeba było odjąć 200 tysięcy testów, bo się okazało, że komuś coś się pomyliło w formule w Excelu - mówił gość TOK FM. Jak zaznaczał, wiele z początkowych problemów widocznych jest do dzisiaj. Choćby to, że nie ma komu przeprowadzać wywiadów epidemiologicznych, bo przy średniej zakażeń na poziomie 17 tys. dziennie, każdy pracownik sanepidu musiałby przeprowadzać ok. 10 pogłębionych wywiadów dziennie. 

Gość TOK FM zauważał jednak kilka pozytywnych zmian w działaniu sanepidu, choćby to, że instytucja ta od lat nie mogła zdigitalizować wszystkich swoich usług, a kiedy w październiku w ten proces włączyła się KPRM, minister Dworczyk i spółki skarby państwa, to proces zakończono w kilka tygodni. - Ale sanepid do trzeciej fali rusza nieprzygotowany - tonował optymizm dr Kędzierski. - Jeżeli popatrzymy sobie na liczbę osób, która jest na kwarantannie, w porównaniu do liczby aktywnych przypadków, to jest jak 1:1 - dodał. 

- To pokazuje, że ten system nie działa. Dopóki mieliśmy kilkaset przypadków dziennie, to prowadzenie wywiadu epidemiologicznego było trudne, ale możliwe. Dzisiaj (...) żaden system by sobie z tym nie poradził. Dzisiaj jest już musztarda po obiedzie i możemy tylko czekać na najtragiczniejsze skutki trzeciej fali - oceniał. - To nie jest kwestia finansów, bo to też nie są aż tak ogromne pieniądze z perspektywy budżetu państwa. Przypomnę, ze myśmy na tarcze antykryzysowe i finansowe wydali ponad 200 miliardów złotych - zauważał. 

Zdaniem dra Kędzierskiego w sanepidzie powinny pojawić się nie duże pieniądze, ale odpowiedni ludzie. - Tutaj musiałaby być pewna wyobraźnia zarządcza. To jest myślę największy problem w administracji, nie tylko dotykający sanepidu. Instytucje publicznie tak słabo płacą, że nie ma tam osób z kompetencjami managerskimi - podsumowywał. 

DOSTĘP PREMIUM