Cała szkoła wraca do zdalnej nauki. "Dzieci zapłacą wysoką cenę za to, co im zgotowaliśmy"

Jeśli mamy te biedne dzieci zamknięte w domach, to niechżesz ta szkoła potrafi się dostosować do ich najważniejszych potrzeb - apelowała w TOK FM Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy.
Zobacz wideo

Od poniedziałku najmłodsi uczniowie wracają do nauki zdalnej. Taki stan rzeczy potrwa co najmniej do 9 kwietnia. Dla starszych rząd zamknął szkoły po kilku tygodniach nauki stacjonarnej jesienią i nie widać wskazań, żeby do wakacji mieli powrócić do klas.

Jak przekonywała w TOK FM Aleksandra Piotrowska, psycholożka dziecięca, z dostępnych danych wynika, że ciągłe zmiany w systemie nauki szkodzą uczniom. - Wszystko wskazuje na to, że nasze dzieci zapłacą sporą - i nie wiadomo, jak długo utrzymującą się - cenę za to, co my dorośli im teraz urządzamy. Bo pandemia wpływa na wszystkie sprawdzalne aspekty rozwoju młodych ludzi. Od kondycji kręgosłupa, przez kompetencje społeczne, po ogólne zadowolenie z życia. Te wszystkie podstawowe wymiary leżą i rozpaczają - przyznawała Piotrowska.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Precyzowała, że choćby z badań UNICEF wynika, że okres izolacji niewiarygodnie pogłębia nierówności, które już wcześniej były między uczniami. - Na przykład jeśli chodzi o możliwość koncentracji uwagi. A bez tego - przy tak naładowanym programie nauczania - nie da się z sukcesem przejść szkoły. Ta nasza naturalna uwaga mimowolna nie wystarczy - podkreślała ekspertka.

Jej zdaniem permanentny stan zdalnej edukacji powinien wpłynąć na sposób nauczania. Szkoła powinna odejść od nabożnego traktowania realizacji podstawy programowej, na rzecz zapewniania uczniom choćby namiastki normalności. - Uczniowie nie potrzebują aż takiej troski o przyswojenie wiedzy z gramatyki czy historii, choć oczywiście to jest bardzo ważne. Jednak zadawanie przez nauczycieli kolejnych stron pracy domowej nie jest dobrą drogą. Dzieciom przebywającym tyle czasu w izolacji potrzebne są takie czynności, które będą zmierzały do tego, żeby się ze sobą kontaktowały, podtrzymywały więzi. Choćby praca w grupach. Organizatorom nauki w ciągłej pogoni za rozliczaniem nauczycieli z programu umykają aspekty wychowawcze szkoły - mówiła gościni TOK FM.

Szczególnie że nawet dla najmłodszych dzieci to właśnie grupa rówieśnicza jest podstawowym środowiskiem rozwoju. - Jej brak jest dla psychiki dzieci zabójczy, w takim sam sposób jak brak powietrza i aktywności fizycznej dla kondycji mięśni - obrazowo porównywała ekspertka.

Jej zdaniem rząd powinien ostrożnie podejmować dalsze decyzje ws. organizacji edukacji w pandemii. - W końcu nie jest tak, że wiemy ponad wszelką wątpliwość, że najlepszym sposobem radzenia sobie z pandemią jest zamykanie szkół. Jednak jeśli mamy te biedne dzieci zamknięte w domach, to niechżesz ta szkoła potrafi się dostosować do ich najważniejszych potrzeb - apelowała Piotrowska.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że po świętach Wielkiej Nocy będą podejmowane kolejne decyzji ws. szkół, "najprawdopodobniej o powrocie do kształcenia hybrydowego w klasach I-III".

DOSTĘP PREMIUM