Kontroler lotu spał na dyżurze? Sprawa ma drugie dno. "W tej firmie jest dużo do poprawy"

- Bez względu na to, czy doniesienia o śpiących kontrolerach lotów są wrzutką, czy też nie, powinny być dokładnie sprawdzone. Pomyłka kontrolera może spowodować bardzo poważne konsekwencje w postaci katastrofy lotniczej - przestrzegał w TOK FM Dominik Sipiński z "Polityki Insight", komentując doniesienia o problemach w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.
Zobacz wideo

"Business Insider" dotarł ostatnio do nagrań z wieży kontroli ruchu lotniczego na warszawskim Okęciu, na których widać, jak jeden z kontrolerów czuwających nad bezpieczeństwem ruchu, podczas nocnego dyżuru rozkłada materac i kładzie się spać. PAŻP przyznał, że takie zachowanie (a doszło do niego w listopadzie 2019 roku) nigdy nie powinno mieć miejsca. Innego zdania byli przedstawiciele związków zawodowych, którzy przekonywali, że kiedy na wieży było dwóch kontrolerów (tak jak wtedy) - jeden mógł odpoczywać. 

Oprócz tego informator "Business Insider" twierdzi, że wyciek filmu nie jest przypadkowy i stanowi kolejną odsłonę ostrego sporu między pracownikami Agencji i jej zarządem. 

Całą sprawę komentował w TOK FM Dominik Sipiński, analityk "Polityki Insight". Już w pierwszych słowach stwierdził, że nagrania ujawnione przez media "to skandaliczne naruszenie procedur bezpieczeństwa i co do tego nie ma żadnych wątpliwości". - Choć ciężko na tej podstawie wyrokować, czy to jest działanie systematyczne i czy takich przypadków mogło być więcej - nadmienił. O tym, że tak właśnie było, przekonują informatorzy "Business Insider". 

Sipiński zgodził się też z twierdzeniem, że w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej od kilku lat trwa spór, który obecnie eskaluje. - Niewątpliwie w tej firmie jest dużo do poprawy, jeśli chodzi o efektywność pracy. Dużo się już poprawiło w ciągu ostatnich lat, ale pytanie, czy te poprawy były z pożytkiem dla bezpieczeństwa, czy nie poszły trochę za daleko - mówił.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jeden kontroler w wieży

Ostatnio dużo mówi się o tym, że z powodu pandemii PAŻP zredukowała liczbę kontrolerów i często zdarza się, że na dyżurze jest tylko jeden człowiek. Zdaniem pracowników agencji to zdecydowanie za mało, ponieważ to praca wymagającego stuprocentowego skupienia i wsparcie drugiego człowieka jest często nieocenione. Tylko w ostatnich dniach portal tvn24.pl ujawnił przypadki, gdy kontroler zasnął w momencie, gdy jeden z samolotów podchodził do lądowania. Związkowcy Agencji przekonują, że od miesięcy zwracają uwagę na ten problem przełożonym, ale ci nie reagują. 

Spór, jak mówił w TOK FM Sipiński, jest to o tyle trudny, że szefem Agencji jest Janusz Januszewski, który jednocześnie jest także aktywnym kontrolerem. - To nie ułatwia kompromisu, bo ciężko się negocjuje z prezesem, który jest jednym z nas - powiedział. 

Spór w PAŻP potęguje też, jak dodał gość TOK FM, epidemia koronawirusa, która boleśnie odciska się na całej branży lotniczej. Liczba lotów spada, brakuje pieniędzy, a ludzi próbuje się zastępować technologią. W tym przypadku, zdaniem eksperta, tak się jednak robić nie powinno. - Technologia nie zastąpi ludzi. Może ewentualnie wspierać braki kadrowe, które są bardzo duże. Kontrolerów jeszcze przez wiele lat będziemy potrzebować, i to nie w jakiejś drugorzędnej roli. Autonomiczna kontrola to melodia dalekiej przyszłości - powiedział.

Z drugiej strony nadmienił, że PAŻP "nie jest jakąś wyróżniająco się złą agencją" - Od wielu lat jest jedną z najbardziej efektywnych agencji w Europie, jeśli chodzi o wydajność pracy i jeśli chodzi o zarobki kontrolerów, też jest mniej więcej na poziomie średniej unijnej - podał, uzupełniając, że kontroler zarabia około 30 tysięcy złotych miesięcznie. - Jest to dość wąska grupa. Kontrolerów i kontrolerek w Polsce jest obecnie około 600 - podkreślił. 

Zdaniem Sipińskiego bez względu na to, czy nowe doniesienia mediów są złośliwymi "wrzutkami", czy też nie - powinny być dokładnie sprawdzone, i to nie przez samą Agencję, ale przez Urząd Lotnictwa Cywilnego oraz niezależnych śledczych. - Pozycja kontrolera jest newralgiczna. Jego pomyłka może spowodować bardzo poważne konsekwencje w postaci katastrofy lotniczej - powiedział. - W interesie wszystkich pasażerów jest, by ta instytucja działała efektywnie i bezpiecznie. Takich wrzutek nie należy ignorować. Pytanie tylko, czy będą wykorzystane do politycznej bijatyki, czy jednak do tego, by na przykład zrobić szczegółowy audyt i sprawdzić, czy tam faktycznie nie dochodzi do naruszeń bezpieczeństwa - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM