Nergal: Jestem regularnie szykanowany przez organizacje typu Ordo Iuris i mówię to z pełną odpowiedzialnością

- Za chwilę już niczego nie będę mógł zrobić, bo za co drugie słowo będę musiał chodzić do prokuratury bądź na policję. To jest bardzo zły i niebezpieczny kierunek nie tylko dla niszowego muzykanta, ale dla każdego Polaka - mówił w TOK FM muzyk Adam "Nergal" Darski, który stworzył petycję ws. usunięcia artykułu o obrazie uczuć religijnych z Kodeksu karnego.
Zobacz wideo

Nergal pytany o to, ile miał procesów za obrazę uczuć religijnych, przyznał wprost: "Szczerze mówiąc, nawet tego nie liczę". Obecnie, jak dodał, toczą się trzy takie sprawy. W jednej z nich w połowie lutego artysta został skazany. Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów w trybie nakazowym wymierzył mu grzywnę w kwocie 15 tys. zł. Nergalowi zarzucono, że obraził uczucia religijne czterech osób, stawiając but na wizerunku Matki Boskiej. Śledztwo w tej sprawie wszczęto po zawiadomieniach złożonych przez Ordo Iuris i Towarzystwo Patriotyczne. 

W rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz Adam Darski tłumaczył, że jego aktywność w mediach społecznościowych jest "różnoraka" - czasem poważna, a czasem dość błaha i "z przymrużeniem oka". - Zdarza się, że social media mi coś "banują" i ja to rozumiem. Oznacza to, że przekroczyłem jakąś granicę. Wydawało mi się, że logicznym jest, że but na obrazku nie przekracza żadnych granic. Nie zostałem za to "zbanowany", a po kilku tygodniach czy miesiącach od [publikacji] postu okazało się, że cztery osoby na 36 milionów mieszkańców w Polsce poczuły się tym urażone - opowiadał Nergal. - Orkiestra Ordo Iuris przygrywała całej sprawie i zostało to nagłośnione. Zostałem skazany od razu. Nikt mnie nawet nie zapytał, co jest pod tym butem, czyj to but, co to za zdjęcie - dodał.

- Domyślnie tam była Maryja - odparła redaktor Lichnerowicz.

- Domyślnie. Ale co tam było naprawdę? Polecam śledzić proces, będzie zabawnie. Wniesiona została apelacja - poinformował artysta.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Cała sprawa z procesem za zdjęcie z butem przelała - jak mówił dalej Nergal - czarę goryczy. Artysta ruszył z akcją "Ordo Blasfemia" i petycją "Stop państwu wyznaniowemu". Domaga się usunięcia z Kodeksu karnego artykułu 919, który mówi, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". 

- Chodzi o to, by uświadamiać ludzi i po prostu edukować ich, że mamy poważny problem. Ja to czuję w swoim życiu od parunastu lat. Jestem regularnie - i mówię to z pełną odpowiedzialnością - szykanowany przez organizacje typu Ordo Iuris - przekonywał Darski.

- Póki co zawsze trafiałem na mądrych sędziów i wszystkie sprawy do tej pory mam wygrane. Nie ukrywam, że liczę na to, że następnym razem znów spotkam się z mądrym i zdroworozsądkowym sędzią, który nie ugnie się pod naciskami i jakimiś tendencjami partyjnymi - mówił dalej.

Dopytywany o to, dlaczego zdecydował się na petycję, a nie poprzestał na walce w sądzie, Nergal odparł, że "absurd sięgnął zenitu". Jego zdaniem "żyjemy w dwubiegunowej rzeczywistości", w której z jednej strony co chwila słyszymy o kolejnych "brutalnych aferach z udziałem Kościoła katolickiego" i za to państwo nie skazuje sprawców, a z drugiej on staje przed sądem za obrazek na Instagramie. 

- Za chwilę już niczego nie będę mógł zrobić, bo za co drugie słowo będę musiał chodzić do prokuratury bądź na policję. To jest bardzo zły i niebezpieczny kierunek nie tylko dla niszowego muzykanta Adama "Nergala" Darskiego, ale dla każdego Polaka, który będzie chciał coś od serca napisać na swoich social mediach albo podzielić się czymś publicznie. To jest przekraczanie naszych swobód obywatelskich - utrzymywał muzyk.

DOSTĘP PREMIUM