Co 5 minut warszawskie pogotowie wyjeżdża do pacjenta z dusznościami. "Dwukrotnie więcej wyjazdów niż rok temu"

Warszawskie pogotowie ratunkowe co 5 minut wyjeżdża do potencjalnie zakażonego pacjenta, na dobę daje to ponad 200 interwencji u osób z dusznościami. Coraz częściej karetki muszą też szukać wolnych miejsc w szpitalach oddalonych nawet o 160 kilometrów. - Mamy około dwukrotnie więcej wyjazdów niż rok temu w marcu - przyznaje Karol Bielski, dyrektor Meditransu w Warszawie.
Zobacz wideo

Zespoły ratownictwa medycznego znów odbijają się od drzwi szpitali, które nie mają miejsca dla pacjentów. Dlatego jeżdżą do placówek oddalonych o kilkadziesiąt, a nawet prawie dwieście kilometrów. Jak ustalił reporter TOK FM Szymon Kępka, co 3 zgłoszenie do warszawskiego pogotowia dotyczy pacjentów z objawami COVID-19. Średnio do potencjalnie zakażonej osoby karetki wyjeżdżają co 5 minut. - Mamy około dwukrotnie więcej wyjazdów niż rok temu w marcu - mówił dyrektor Meditransu w Warszawie Karol Bielski. 

Jak podawał Bielski, na około 700-750 wyjazdów na dobę, 250 to wyjazdy do osób z dusznościami, czyli jednym z głównych objawów ciężkiego przebiegu COVID-19. - Zespół ratownictwa medycznego podaje tlen jako podstawowy lek w działaniu ratowniczym - wyjaśniał. Przyznawał również, że karetki wyjeżdżają do szpitali oddalonych od Warszawy nawet o ponad 100 kilometrów. - Wszędzie tam, gdzie ta pomoc może być udzielona - zaznaczył, dodając, że zdarzają się wyjazdy do Sierpca, Płocka albo Siedlec. 

Taki wyjazd, który często trwa wiele godzin, jest dla zespołów wyzwaniem. Pojazdu nie można opuścić do momentu, aż przejdzie dekontaminację. - W zespołach ratownictwa medycznego pracują ludzie odpowiedzialni, więc przede wszystkim nie narażają innych osób na ryzyko zakażenia. Te zespoły, które wyjeżdżają poza teren, mają zatankowane baki paliwa, personel jest do tego przygotowany - zapewniał Bielski. 

- Może się oczywiście tak zdarzyć, że ten wyjazd będzie dłuższy, o tym zespól ratownictwa medycznego dowiaduje się często od dyspozytora - zastrzegał. - Wtedy staramy się tak ustalać działania, żeby można było zdekontaminować ambulans i pozbyć się zużytych kombinezonów po wykonaniu akcji medycznej na miejscu, gdzie odtransportowano pacjenta. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe - mówił. 

DOSTĘP PREMIUM