Komornicy, upadłości, kontrole i brak pomocy to w gastronomii codzienność. "To jest łamanie praw człowieka"

Miały być dwa tygodnie zamknięcia, jest pięć miesięcy i końca nie widać. Branża gastronomiczna robi, co może, żeby przetrwać kolejny lockdown. Jednak może coraz mniej. Zdaniem Sławomira Grzyba z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, rząd celowo wykluczył z pomocy tysiące restauratorów. - To już jest łamanie praw człowieka - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Jesienią rząd miał zamknąć gastronomię na dwa tygodnie, a dzisiaj od tamtego dnia mija pięć miesięcy. Ostatnio liczby zakażeń są rekordowe, dlatego premier zapowiada kolejne obostrzenia. A restauratorzy wciąż nie wiedzą, kiedy będą mogli legalnie otworzyć swoje lokale. Aby nie zbankrutować, część z nich działa wbrew przepisom, inni wyprzedają dobytek za bezcen. - Mamy w gastronomii sytuację dramatyczną dlatego, że rząd celowo i świadomie wykluczył z pomocy, jak szacujemy, ok. 20 tys. lokali - mówił w TOK FM Sławomir Grzyb, sekretarz generalny zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej.

- Jak widać gastronomia w żaden sposób nie przyczyniła się do tego, że mamy wzrost. Premier zapowiadał w październiku, że musi zamknąć gastronomię, bo będą dramatyczne sytuacje. Dramatyczne sytuacje mamy mimo zamknięcia - zauważał. Jak dodawał, prezes PFR Paweł Borys mówił, że pomoc otrzymało ponad 15 tys. lokali gastronomicznych, tymczasem w Polsce w marcu 2020 roku takich lokali było 76 tys. - To jest skala pomocy, jaką rząd przeznaczył dla gastronomii. Te lokale, które się otworzyły (...) mimo zakazu, to są te, które nie dostały żadnej pomocy - podkreślił. 

Gość TOK FM wskazywał również osoby, które odpowiadają za to, co dzieje się dzisiaj w branży gastronomicznej. - Łatwo jest moim zdaniem pomóc gastronomom, tylko trzeba chcieć. Kto nie chce? My widzimy winnego: ministra finansów, Tadeusza Kościńskiego, który świadomie i celowo blokował zwiększenie tej pomocy w Sejmie w tarczy 6.0, potem 7.0 i 8.0 - stwierdził. - Wiedząc dokładnie, ile tych firm nie otrzyma pomocy, taką decyzję podjął. To on jest odpowiedzialny za to - dodał. 

Mikołaj Lizut zauważał, że Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej wyszła z kilkoma inicjatywami, które miałyby pomóc branży gastronomicznej. Jedną z nich jest propozycja tzw. ustawy czynszowej. Sławomir Grzyb wyjaśniał, że właśnie czynsze są często gwoździem do trumny restauratorów. - Potrzebne jest rozwiązanie ustawowe, które zobliguje do obniżenia tych czynszów w tak trudnej sytuacji (...) i rząd musi to przeprowadzić, bo inaczej będzie taka sytuacja, jaka jest w tej chwili. Dramat - stwierdził. Sugerował też, że skoro robi się cieplej, można chociaż uruchomić ogródki restauracyjne. 

Poza tym zaznaczał, że rozszerza się grono przedsiębiorców, którzy dołączą do pozwu zbiorowego - Słyszeliśmy od przedstawicieli rządu już w listopadzie, że trudno, kilkadziesiąt tysięcy firm musi upaść. Wzruszenie ramion i tyle - przypominał. - To jest problem społeczny, to nie jest problem pojedynczych przedsiębiorców, którzy nie radzą. Tylko to są doprowadzeni przez decyzje rządu do takiej sytuacji przedsiębiorcy, to już jest łamanie praw człowieka - stwierdził. Dodał, że eksperci Izby już analizują, jak rząd złamał w tej kwestii prawa człowieka. 

- Rozmawiam z restauratorami regionów powszechnie uważanych za rejony, gdzie głosuje się na PiS, Porozumienie czy Solidarną Polskę, czyli Podkarpacie, Podlasie, cały pas południowy. Oczywiście rząd przekupi część tych samorządów, część przedsiębiorców - mówił dalej Grzyb. Na koniec wyjaśniał, że w tarczy PFR 2.0 jest paragraf 11, który, jak oceniał, "odmawia pomocy na widzimisię". Tłumaczył, że chodzi o "podejrzenie nieprawidłowości", ale przedsiębiorcy nie otrzymują uzasadnień, z jakich konkretnie przyczyn odmówiono im pomocy. Jak stwierdził, władze mogą mieć już swoją "czarną listę" przedsiębiorców, którzy pieniędzy po prostu nie dostaną. 

DOSTĘP PREMIUM