Rząd zamyka kolejne branże, a prawnik wyjaśnia, dlaczego to nielegalne. "Stan epidemii nadal jest stanem bezprawia"

Liczba przypadków rośnie, rząd zamyka kolejne branże i apeluje do Polaków, żeby święta spędzili w domach. - Po dwunastu miesiącach apeli prawników, działalności sądów, które uchylały te bezprawnie nakładane kary, rządzący w malutkim zakresie zrobili krok do przodu - mówił w TOK dr hab. Mikołaj Małecki. Oceniał jednak, że stan epidemii jest nadal stanem bezprawia, a wiele wprowadzonych restrykcji nie ma podstawy prawnej.
Zobacz wideo

W czwartek liczba nowych zakażeń była najwyższa od początku epidemii, premier stwierdził, że "napór trzeciej fali jest bardzo silny” i razem z ministrem zdrowia ogłosił, co zostanie od soboty zamknięte. I tak nie będą mogły działać żłobki, przedszkola, salony fryzjerskie i sklepy budowlane i meblowe, a do tego obowiązują wszystkie te obostrzenia, które wprowadzono wcześniej. Dr hab. Mikołaj Małecki, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, zauważał w TOK FM, że rządzący zrobili pewien postęp, jeżeli chodzi o podstawy prawne wprowadzanych restrykcji. 

- Po tych dwunastu miesiącach rzeczywiście nie zdecydowali się wprowadzić w szerokim zakresie takich restrykcji, które nie miałyby żadnych podstaw prawnych. Jest wyraźnie oddzielone to, co jest restrykcją wprowadzoną w rozporządzeniu (...), ale pojawił się komunikat, że pewne zalecenia będą miały charakter tylko apelu – mówił prawnik. Jak dodawał, rząd nie zakazuje przemieszczania się, ale apeluje o to, aby święta spędzić w rodzinnym gronie. - Nazwali zaleceniem to, co rzeczywiście może być tylko zaleceniem, bo nie ma podstawy prawnej – stwierdził.

Zwracał jednak uwagę, że nie zmienia to faktu, że wiele wprowadzonych obostrzeń nadal nie ma oparcia w obowiązujących ustawach. - Aktualnie cała epidemia i ten kryzys, w którym uczestniczmy, rozgrywa się w oparciu o ustawę o chorobach zakaźnych – wyjaśniał Małecki. - Czyli rządzący korzystają z ustawy o chorobach zakaźnych, nie wprowadzili stanu nadzwyczajnego, wydają rozporządzenia, które mogą mieć moc prawną tylko w zakresie wyraźnej delegacji ustawowej, muszą być zgodne z ustawa, zgodne z konstytucją – podkreślał.

- Dlatego wiele z tych restrykcji, które i obowiązują od dłuższego czasu, i są planowane, np. dalsze zamykanie sklepów (…), nie mają podstawy prawnej. To również jest kwestia procedur – mówił dalej. - Jeżeli chcemy egzekwować w praktyce, że do żłobka nie mają wstępu dzieci określonych rodziców, a dzieci rodziców, którzy pracują w służbach mundurowych, już będą miały dostęp do żłobka, to jest kwestia określenia procedur, na których mogliby się oprzeć pracownicy tego żłobka. Oni też narażają się na odpowiedzialność za to, że pozwolą przebywać w danym miejscu dzieciom, których nie powinno tam być – stwierdził.

Zdaniem karnisty, samo zamykanie branż i sklepów w taki sposób, w jaki robi to obecnie rząd, jest nadal niezgodne z prawem. - W wielu przypadkach zamykanie sklepów, zamykanie poszczególnych branż tylko z uwagi na kod PKD, nie ma żadnej podstawy prawnej. To po prostu nie ma mocy prawnej – podkreślał. - Ten stan epidemii, który przeżywamy, nadal jest w bardzo szerokim zakresie stanem bezprawia, w które zostaliśmy wciągnięci przez nieprocesjonalne, niebezpieczne działania władzy politycznej – podsumował.

DOSTĘP PREMIUM