To koniec "piątki dla zwierząt"? Ministerstwo mówi, że taka forma ustawy nie jest już możliwa. "I rozczarowanie, i zdziwienie"

Minister Grzegorz Puda na spotkaniu z rolnikami miał poinformować, że zaprzestano prac nad "piątką Kaczyńskiego". Obrońcy praw zwierząt nie kryją rozczarowania. - Nie doczekaliśmy się cywilizowanego prawa ochrony zwierząt w Polsce - mówią. Dlaczego, w ślad za rolnikami, nie wychodzą na ulice protestować?
Zobacz wideo

Ktoś jeszcze pamięta o akcji "Stop Fur Challenge"? W serii krótkich filmików zamieszczanych w mediach społecznościowych politycy Prawa i Sprawiedliwości namawiali do poparcia słynnej "piątki dla zwierząt". Akcję zaczął sam Jarosław Kaczyński. W ledwie minutowym nagraniu zmieścił wiele wzniosłych słów. O tym, że w świecie zwierząt dzieje się wiele złego i że każdy "dobry człowiek" powinien tę ustawę poprzeć. Szybko okazało się, że obiecać łatwo, a zrealizować trudniej.

Przez ostatnie tygodnie politycy Prawa i Sprawiedliwości kluczyli ws. "piątki Kaczyńskiego". Raz mówili, że się z niej nie wycofują. Potem, że na razie projekt zostaje zawieszony. Jeszcze później pojawiła się opcja, że "piątka" jednak wróci, ale w nowej wersji. Pod koniec lutego minister rolnictwa Grzegorz Puda (który prezentował "piątkę" Sejmie) mówił, że sprawa jest skomplikowana i że "nie wie, jakie będą jej dalsze losy".

W końcu w minionym tygodniu, na spotkaniu z członkami prezydium Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, minister Grzegorz Puda miał poinformować, że prac nad ustawą zaprzestano.

Rolnicy, jak czytamy na portalu Farmer.pl, przyjęli tę informację "z uznaniem". Jednocześnie mieli zaapelować do ministra o zmiany w prawie uniemożliwiające organizacjom prozwierzęcym odbieranie zwierząt z prywatnych posesji. Teraz jest to możliwe "w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu".

Przewodniczący Rady Federacji o "piątce Kaczyńskiego" za wiele mówić nie chce. - Wie pani co, to są uzgodnienia między nami i panem ministrem, i nie chciałbym tego przekazywać - ucina Marian Sikora.

Gdy pytamy o sprawę Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dyrektor Departamentu Komunikacji Małgorzata Książyk zaznacza, że w resorcie "nie trwają żadne prace nad ustawą zwaną 'piątką dla zwierząt'". "Nie posiadam również informacji, czy takie prace są prowadzone przez posłów. W opinii MRiRW sytuacja w Polsce zmieniła się, co powoduje, że taka forma ustawy, jak wówczas była proponowana nie jest już możliwa" - nadmienia urzędniczka.

"Potworne rozczarowanie"

Organizacje prozwierzęce nie kryją rozczarowania. - I nasza organizacja, i wszyscy miłośnicy zwierząt są bardzo zawiedzeni. Obietnice były naprawdę duże, a skończyło się niestety na niczym i nie doczekaliśmy się cywilizowanego prawa ochrony zwierząt - mówi nam Anna Drewa z OTOZ Animals.

W jej ocenie jedną z największych bolączek jest brak zakazu przetrzymywania psów na uwięzi. - Są różne modyfikacje tego prawa, na przykład długości tej uwięzi, ale ciągle nie ma jednoznacznego zakazu i konsekwencji jego złamania. Aż 80 procent naszych interwencji dotyczy właśnie psiaków łańcuchowych, głównie na terenach wiejskich. Tylko w styczniu i lutym tego roku odebraliśmy i uratowaliśmy 283 zwierzęta przed zamarznięciem i znęcaniem się. Większość to tzw. burki łańcuchowe - nadmienia. Przypomnijmy, "pisowska piątka" taki zakaz trzymania zwierząt na krótkiej uwięzi zakładała, podobnie jak ograniczenia w stosowaniu kolczatek. Wydawałoby się, że jest to pomysł absolutnie niekontrowersyjny. A jednak, przynajmniej na razie, nie wejdzie w życie, a "animalsi" dalej odbierać będą zaplątane w metalowych łańcuchach czworonogi.

O rozczarowaniu mówi też Cezary Wyszyński z Fundacji Viva! - Choć politycy ze wszystkich opcji zdążyli nas przyzwyczaić do tego, że temat ochrony zwierząt jest dla nich nieważny, to tym razem wydawało się, że jesteśmy bardzo blisko osiągnięcia dobrych i głębokich zmian - przyznaje. - Jesteśmy nie tylko rozczarowani, ale też zdziwieni, bo kilka miesięcy temu dynamika wskazywała na to, że się wszystko uda. Przytłaczająca większość Sejmu zagłosowała "za". Ustawa wróciła z Senatu i wydawało się, że lada moment obudzimy się w kraju lepszym dla zwierząt. Wydawało się - dodaje.

Dlaczego nie ma protestu?

"Piątka dla zwierząt" wywoływała duże kontrowersje. Mimo obostrzeń epidemicznych, hodowcy organizowali liczne protesty, które miały skłonić polityków do wstrzymania prac nad nowym prawem. Dlaczego na podobny krok nie decydują się obrońcy praw zwierząt, kiedy okazuje się, że ustawa jednak idzie do kosza?

- W imieniu OTOZ Animals mogę powiedzieć, że chodzi przede wszystkim o zagrożenie spowodowane pandemią - odpowiada Anna Drewa. Podkreśla, że jej organizacja prowadziła szereg akcji w internecie. - Kontaktowaliśmy się też z posłami i senatorami, kiedy trwały jeszcze prace nad ustawą. Nasi przedstawiciele, wraz z przedstawicielami innych organizacji, byli w Sejmie i Senacie. Robiliśmy, co było możliwe, by przekonać, że ustawa o ochronie zwierząt powinna być znowelizowana, ale  niestety, mimo obietnic, wszystko spełzło na niczym - podsumowuje.

W podobnym tonie wypowiada się Cezary Wyszyński z Fundacji Viva! - Ogranicza nas sytuacja pandemiczna. My po prostu szanujemy prawo. Nie umiałbym i nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za organizację protestu, na którym ktoś mógłby się zarazić - podkreśla.

Z drugiej strony zdaniem Wyszyńskiego wspomniane protesty hodowców "nie były ani decydujące, ani nawet ważne". Co zatem było? - Po prostu lobbing - mówi. - Hodowcy mają kilkadziesiąt osób zatrudnionych do lobbowania. To jest dużo ważniejsze niż jakiś jeden czy drugi protest. To, że protesty nie robią wrażenia na tej władzy, chyba wszyscy widzimy po dużo większych protestach niż w sprawie "piątki dla zwierząt" - dodaje.

"Piątka dla zwierząt". Co zakładała?

"Piątka dla zwierząt" zakładała, jak sama nazwa wskazuje, pięć kluczowych zagadnień:

- humanitarne traktowanie,

- kontrolę społeczną ochrony zwierząt,

- precyzyjne prawo, większą ochronę,

- bezpieczne schroniska,

- koniec z łańcuchami.

Humanitarne traktowanie dotyczyło przede wszystkim zakazu hodowli zwierząt futerkowych i uboju rytualnego, który miał być dopuszczalny jedynie na potrzeby krajowych związków wyznaniowych. W kwestii kontroli społecznej zakładano przyznanie większych kompetencji organizacjom społecznym przy odbieraniu źle traktowanych zwierząt.

W kwestii "precyzyjnego prawa i większej ochrony" zakładano m.in. wprowadzenie w przepisach definicji kojca i przyznanie inspekcji weterynaryjnej możliwości nakładania mandatów. Punkt "bezpieczne schroniska" zakładał z kolei między innymi, że tylko jednostki gminne oraz organizacje pożytku publicznego chroniące zwierzęta mogłyby dostać prawo do prowadzenia schronisk. Wykluczono z tej listy chociażby przedsiębiorców, którzy dziś na bezdomnych zwierzętach często robią biznes, bez oglądania się na dobrostan psów czy kotów.

Projekt, jak pamiętamy, firmował sam Jarosław Kaczyński. - W Polsce trzeba wprowadzić zupełnie nowy porządek prawny, jeśli chodzi o ochronę zwierząt. Względy, które za tym przemawiają, mają charakter humanitarny - podkreślał.

Nowelizacja przeszła przez Sejm w połowie września, wywołując w koalicji rządzącej niemałe trzęsienie ziemi. Kaczyński nie znalazł dla niej sojuszników w Solidarnej Polsce (cała była przeciw), w Porozumieniu (wstrzymało się od głosu), ale także wśród polityków własnej partii. Przeciwko "piątce" głosował m.in. Jan Krzysztof Ardanowski czy obecny kandydat PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich Bartłomiej Wróblewski. Kaczyński pozawieszał tych polityków w prawach członków partii, ale po paru tygodniach odwiesił. Projekt ustawy przeszedł głosami Lewicy czy Koalicji Obywatelskiej.

W Senacie "piątka" również przeszła, ale senatorowie wprowadzili do niej szereg poprawek, wybijając ustawie zęby. Dopisano między innymi przedsiębiorców do podmiotów mogących prowadzić schroniska dla zwierząt, wykreślono ograniczenia dotyczące uboju rytualnego drobiu. W kwestii zakazu hodowli zwierząt na futra wydłużono vacatio legis do lipca, a w przypadku uboju rytualnego - do końca 2025 roku. Poprawek senackich nie rozpatrzono do dziś.

DOSTĘP PREMIUM