Jak naprawdę wygląda współpraca Warszawy z rządem? Kaznowska: W naiwności wierzyłam, że walczymy razem

Wiceprezydent Warszawy nie zostawiła suchej nitki na wojewodzie i ministrze zdrowia. Pokazując dokumenty, wyjaśniła, jak naprawdę wygląda współpraca miasta z rządem. - Pytam pana ministra, czy powołał komisarza rządowego na teren Stadionu Narodowego? Chyba czas najwyższy - mówiła Renata Kaznowska. I pokazała w liczbach, że Szpital Południowy radzi sobie lepiej po czterech tygodniach niż Szpital Narodowy po pięciu miesiącach.
Zobacz wideo

Renata Kaznowska poinformowała, że rano wysłała pismo do dyrektorów i prezesów wszystkich szpitali tymczasowych na terenie Warszawy w sprawie sytuacji kadrowej. Wyjaśniała również, w jaki sposób te szpitale, a szczególnie szpital na Stadionie Narodowym, przejmują kadrę miejskich szpitali. Przyznała też, że o decyzji ministra Adama Niedzielskiego o wprowadzeniu rządowego komisarza do Szpitala Południowego, dowiedziała się z mediów. Minister stwierdził, że sytuacja w Warszawie jest krytyczna, a "współpraca z władzami Warszawy nie układa się poprawnie". 

- Szpital Południowy pracuje od mniej więcej 4 tygodni - podkreślała wiceprezydent Warszawy. Jak mówiła, w tym czasie placówka jest przygotowana na ponad 100 łóżek, kolejne moduły są przygotowywane i w tym tygodniu podpisano ponad 50 umów z personelem. - Pan wojewoda o tym wszystkim na bieżąco był informowany, również przeze mnie wczoraj wieczorem, jak wygląda sytuacja w Szpitalu Południowym (...). Dzisiaj ten szpital to 30 proc. obłożenia - zaznaczała. Dodała, że większość nowych pracowników ma zacząć pracę od kwietnia i oceniła, że to mogło "tak bardzo wystraszyć ministra Niedzielskiego". 

Wiceprezydent Warszawy zwracała uwagę, że szpital na Stadionie Narodowym, otwarty pod koniec października, miał mieć zgodnie z zapowiedziami 1200 łóżek. - W tej chwili na terenie tego szpitala przyjętych jest nieco ponad 300 osób. To stanowi 25 proc. możliwości tego szpitala. Myśmy w ciągu 4 tygodni szpital zapełnili w 30 proc. - zauważała. I podkreślała, że rządowy szpital na stadionie wciąż "przejmuje" medyków ze Szpitala Południowego. - Tylko w tym tygodniu straciliśmy 11 osób, w tym niestety sporo pielęgniarek internistycznych - przekazała. 

- Pytam pana ministra, czy powołał komisarza rządowego na teren Stadionu Narodowego? Chyba czas najwyższy. Statystyki, panie ministrze, są nieubłagane - zwracała się do Adama Niedzielskiego. - Panie ministrze, chciałam bardzo wyraźne powiedzieć, że w naiwności swojej wierzyłam, że razem walczymy ze skutkami pandemii i z niewyobrażalną trzecią falą, która bardzo mocno przybiera na sile - mówiła.

Jak podkreślała, minister zdrowia, po swojej decyzji o powołaniu komisarza, bierze "pełną odpowiedzialność" za Szpital Południowy. - Będę z boku obserwować, jak pan minister - pan jest świetny, daję panu 5 dni - zapełni ten szpital 300 pacjentami - mówiła. - Bierze pan również odpowiedzialność za to, kogo pan powołuje na komisarza tego szpitala - dodała. 

Wojewoda mówił o opieszałości władz miasta. Kaznowska pokazuje dokumenty 

Następnie wiceprezydent Warszawy zaznaczyła, że z wojewodą i rządem współpracowała od momentu, gdy przejęła nadzór nad stołeczną ochroną zdrowia. I pokazała dokumenty, które świadczą o tym, jak ta współpraca wyglądała. Wśród nich umowę na przyspieszenie prac w Szpitalu Południowym, zgodnie z którą pierwszy pacjent w tej placówce miał zostać przyjęty 15 lutego. - Dokładnie tak się stało - zaznaczyła. - Pan wojewoda mówił, że to skandal, miasto działa opieszale, 25 stycznia miał leżeć pierwszy pacjent. To nieprawda. To jest dokument, który podpisał pan wojewoda - oznajmiła. 

- W tej umowie jest zapis mówiący o tym, że pan wojewoda współuczestniczy w procedurze rekrutacji (...). To był zapis na moje wyraźnie żądanie - mówiła dalej. Dodała, że 18 lutego wojewoda dostał pismo z zapotrzebowaniem na 100 lekarzy i 110 pielęgniarek, następnie w tej samej sprawie osobiście wysłała pismo 14 marca. - Co robi pan wojewoda w międzyczasie? Przysyła pseudobazę (...) ponad 300 adresów i numerów telefonów, z tych 300 numerów nie zostało prawie nic, bo okazało się, że numery były zdublowane, nieprawidłowe, lekarze albo pielęgniarki pracują już gdzie indziej - kontynuowała. 

Kaznowska poinformowała, że "na pokładzie" Szpitala Południowego zostały 22 osoby skierowane od wojewody na niemal 600 potrzebnych do tej placówki. Podawała też, że w pierwszym kwartale tego roku personel miejskich szpitali wypracował ponad 68 tysięcy nadgodzin. 

Szereg zarzutów miasta wobec przyszłej komisarz, a byłej prezes Szpitala Południowego

Wiceprezydent Warszawy ubolewała również, że minister nie zadzwonił do władz miasta zapytać, dlaczego Ewa Więckowska, którą powołał na komisarza w Szpitalu Południowym, kilka tygodni temu została odwołana z funkcji prezesa tej placówki. Wymieniała szereg błędów, które jej zdaniem popełniła Więckowska. - Nie przygotowała odpowiednich procedur, w tym procedur medycznych dla Szpitala Południowego, wytwarzając olbrzymi chaos - mówiła. - Pani prezes zgłosiła do NFZ punkt szczepień w Szpitalu Południowym, zarejestrowała 4 tysiące osób, po czym się okazało, że ten punkt zgłosiła przez pomyłkę, bo nie był przygotowany. Wysłała więc pismo, że cofa ten punkt szczepień - podawała przykład. 

- Nie przygotowała strony internetowej, nie przygotowała prostych formularzy aplikacyjnych po to, aby ułatwić kontakt kandydatom i pacjentom. Pierwsi przyjmowani pracownicy przez panią prezes Więckowską nie przeszli obowiązkowych szkoleń BHP - wymieniała. - Pani prezes, na oficjalnych naradach, informowała mnie, że nowy szpital może przyjąć maksymalnie 25 osób (...). Żądałam przyspieszenia prac, usłyszałam, że to jest niemożliwe. Pani prezes Więckowska nie tylko nie chciała przyjąć tych pacjentów, ale wręcz sabotowała prace - stwierdziła. 

DOSTĘP PREMIUM