Matura 2023 na nowych zasadach. "Ogłasza się zmiany na dwa lata przed egzaminem. To przykład kpiny w żywe oczy"

- Na nowej maturze jest kilka nowości, które rzeczywiście wzbudziły zdziwienie i wśród uczniów, i nauczycieli - powiedział w TOK FM Marcin Jaroszewski, dyrektor XXX LO im. Jana Śniadeckiego w Warszawie. Skrytykował to, że zmiany ogłaszane są w połowie cyklu edukacyjnego, dwa lata przed egzaminem.
Zobacz wideo

Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikowała na swojej stronie internetowej informatory maturalne z poszczególnych przedmiotów o egzaminach, które będą przeprowadzane według nowych zasad, począwszy od wiosny 2023 r. Szykują się spore zmiany, które - jak mówił w TOK FM dyrektor Jaroszewski - zaskoczyły i uczniów, i nauczycieli.

- Wiadomo, że podstawy programowe, na podstawie których układa się egzamin były ogłoszone już wcześniej i wiedzieliśmy, jaki zakres materiału wchodzi w ich skład. Ale szczegóły dotyczące przeprowadzania egzaminu maturalnego pojawiły się rzeczywiście w rozporządzeniu z 17 marca i w informatorach Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Jest kilka nowości, które rzeczywiście wzbudziły zdziwienie i wśród uczniów, i nauczycieli - rozwinął dyrektor.

Matura 2023. Co się zmieni?

Szczegóły nowej matury opisywaliśmy tutaj. Jedną z ważniejszych nowości jest to, że - aby zdać egzamin - uczniowie będą musieli otrzymać co najmniej 30 proc. punktów z pisemnego egzaminu z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Do tej pory trzeba było przystąpić do takiego egzaminu na poziomie rozszerzonym, ale nie było w jego zakresie żadnego progu zdawalności (można było nie napisać nic i mieć zdaną maturę). 

Co do tego punktu dyrektor Jaroszewski nie miał większych obiekcji. - Nie jestem przeciwny trudnemu egzaminowi. To jest egzamin dojrzałości, jednocześnie egzamin wstępny na studia. Nie ma powodu, żeby był łatwy i ten próg zdawalności nie jest czymś, co mnie kłuje - przyznał. 

- Te zmiany w egzaminach, które zaskoczyły, to są głównie zmiany dotyczące egzaminu z języka polskiego - nadmienił. - Informacja o tym, że egzamin będzie trwał 240 minut, a nie 170 jak do tej pory i że na tym egzaminie wypracowanie będzie się składało z co najmniej 400 słów, gdy do tej pory było 250 - wyliczał. 

Najgorszy, zdaniem dyrektora, jest nawet nie sam fakt zmian w egzaminach na bardziej wymagające, ale to, że ogłasza się je tak późno. - Dowiadujemy się o tym wszystkim na dwa lata przed egzaminem maturalnym, w połowie cyklu edukacyjnego - dziwił się. - To jest przykładem kpiny w żywe oczy ze środowiska oświatowego. Jeśli się przygotowuje reformę, (…) to powinno być to przygotowane wcześniej i uczniowie, którzy przystępują do klasy pierwszej już powinni to wszystko wiedzieć - stwierdził.

Podkreślił też, że obecna sytuacja pandemiczna i fakt, że nauka od roku nie odbywa się normalnym trybem, również nie sprzyja wprowadzaniu tak istotnych zmian.  

Maturę według nowych zasad zdawać będą uczniowie z obecnych II klas szkół ponadpodstawowych powstałych w wyniku reformy edukacji, czyli 4-letnich liceów ogólnokształcących, 5-letnich techników i przyszli absolwenci szkół branżowych II stopnia, którzy uczą się zgodnie z nową podstawą programową.

DOSTĘP PREMIUM