Ponad 1500 osób dziennie, a ma być jeszcze więcej. Dlaczego szczepienia w Wałbrzychu idą tak dobrze?

- Nie robimy nic poza systemem zamówień, który funkcjonuje - mówił w TOK FM Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha. To właśnie w tym mieście, w jednym z punktów, szczepi się ponad 1500 osób dziennie, a prezydent zapowiada, że w przyszłym tygodniu liczba ta jeszcze wzrośnie.
Zobacz wideo

Prawie 1500 osób zaszczepiono jednego dnia w jednym punkcie zorganizowanym w Regionalnym Centrum Szczepień w Wałbrzychu - tak było w środę. Ale w inne dni wcale nie jest gorzej. W piątek, jak mówił na naszej antenie prezydent tego miasta, udało się zaszczepić około 1400 osób. - Średnia liczba szczepionek dziennie oscyluje wokół 1300-1500. Ale myślę, że w przyszłym tygodniu to będzie 1600-1800 - podał Roman Szełemej. 

Od początku działania tego punktu zaszczepiono tam ponad 40 tys. osób, przy czym sam Wałbrzych ma nieco ponad 110 tys. mieszkańców. Choć warto wskazać, iż do punktu przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy miasta. 

Prezydent stwierdził, że pułapem organizacyjnie możliwym do zaakceptowania przy właściwej dostawie szczepionek jest liczba około 2000 szczepień dziennie. Jak to możliwe? Szełemej wskazał, że składa się na to kilka aspektów. Po pierwsze, co podkreślał, on sam jest czynnym lekarzem, co pomaga w organizacji takiej pracy. Po drugie - jest ogromne zaangażowane dyrekcji szpitali oraz życzliwość wojewody dolnośląskiego. 

Prezydent zaznaczał, że cały system jest stworzony zgodnie z obecnymi przepisami. - Organizacja tego punktu to był styczeń. Już wtedy była możliwość, zgodnie z rozporządzeniem ministra, organizowania takich punktów, które mogą wnioskować o większą liczbę szczepionek i my od samego początku zamawialiśmy ich jak najwięcej. Nie robiliśmy nic poza systemem zamówień, który funkcjonuje - zapewniał.

 Dlaczego masowy punkt szczepień?

Prezydent przekonywał, że podobne masowe punkty szczepień są praktykowane także w innych państwach, w których "szczepienia idą lepiej" niż w Polsce. 

Prowadząca audycję Karolina Głowacka dopytywała o kolejki. Zwróciła uwagę, że na profilu prezydenta w mediach społecznościowych pojawiają się też krytyczne komentarze dotyczące na przykład tego, że aby dostać szczepionkę, trzeba "odstać swoje", nawet przez trzy godziny. Szełemej odparł, że w czasie działania masowego punktu (czyli od dwóch miesięcy) takich momentów, w których ludzie się gromadzili i nie można było ich utrzymać w bezpieczny sposób "było dosłownie 2-3". 

- Natomiast osobną sprawą jest, że niestety zdarza się bardzo często, że osoby przyjeżdżają po prostu wcześniej niż mają to zapisane. Mimo zaangażowania straży miejskiej, wolontariuszy czy strażaków nie jesteśmy w stanie ułożyć tak tych osób, które przyjeżdżają dwie godziny wcześniej - podkreślił i apelować, by stawiać się na szczepienia punktualnie.

DOSTĘP PREMIUM