Nie tylko abp Głódź i bp Janiak, Watykan prowadzi więcej postępowań. "Są biskupi, którzy mają ciarki na plecach"

Watykan ukarał abpa Głodzia i bpa Janiaka, ale jak oceniał w TOK FM Krzysztof Luft, jest w Polsce grupa biskupów, którzy mają dzisiaj ciarki na plecach. Bo mogą być następni w kolejce. - Watykan toczy takich postępowań więcej - zaznaczał dziennikarz. Oceniał też, że "potęga Kościoła wymyka się kontroli państwa", o czym świadczy choćby to, że w Polsce zamknięte jest już niemal wszystko, a kościoły nie.
Zobacz wideo

Watykan poinformował o ukaraniu abpa Sławoja Leszka Głodzia i biskupa Edwarda Janiaka. Chodzi o tuszowanie przestępstw seksualnych popełnionych przez duchownych w podległych im diecezjach. Obaj duchowni otrzymali m.in. zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych na terenie swoich archidiecezji. - Te kary oczywiście nie są dotkliwe w sensie materialnym, natomiast są dotkliwe, bo to tak naprawdę wyrok skazujący. To jest jednak stwierdzenie, że ci biskupi odpowiadają za ukrywanie pedofili - mówił w TOK FM Krzysztof Luft, dziennikarz, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. - Myślę, że ta decyzja prawdopodobnie wywołała w polskim Kościele dużą panikę - dodał. 

Gość TOK FM odnosił się również do swojego tekstu na łamach "Gazety Wyborczej", w którym czytamy, że jego ojciec, przerażony kierunkiem, w którym zmierza polski Kościół, opublikował osiem lat temu dramatyczny apel do Episkopatu. A jako człowiek głębokiej wiary chciał "przypomnieć, że Kościół ma łączyć, a nie dzielić” i nie mógł pogodzić się z tym, że zasada rozdziału religii od polityki "jest w Polsce łamana bez najmniejszych skrupułów". Prowadząca audycję Karolina Lewicka zauważała, że to zaangażowanie było Kościołowi na rękę po 1989 roku i opłacało się. 

- Niestety Kościół po 1989 roku, kiedy to rzeczywiście miał pewne zasługi w obaleniu komunizmu, których nikt nie kwestionujemy, bardzo szybko zaczął za te zasługi wystawiać rachunek i budować swoją pozycję potęgi ziemskiej - mówił Luft. - Myślę, że konkordat był pierwszym takim momentem, który tak naprawdę jest wielkim zobowiązaniem państwa wobec Kościoła, a nie odwrotnie. Następnie lekcje religii, ogromne pieniądze, które w związku z tym zostały skierowane z budżetu, żeby opłacić katechetów - kontynuował. 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Zwracał też uwagę, że Kościołowi oddawano majątek zabrany po 1945 roku i była to jedyna grupa, która doczekała się "całościowej reprywatyzacji". - Tam przecież były zwroty nawet nie takiego majątku, który kiedyś był zabrany, ale wobec niemożności zwrócenia tego, który był zabrany, zwracano jakiś inny. To były jakieś gorszące sytuacje, kiedy duże i cenne działki były później w ciągu miesiąca sprzedawane przez Kościół - przypominał. - Niestety okazało się, że Kościół zaczął budować pozycję takiej potężnej korporacji o ogromnych wpływach - dodał. 

- Później do tego doszło wiele zupełnie koszmarnych rzeczy, o których dowiadujemy się w ostatnich latach, czyli pedofilia - mówił dalej. - Ale przedtem przecież o tym, jak się zachowywał ukarany dzisiaj biskup Głódź, trąbiła cała Polska. Wszyscy wiedzieli, że to jest człowiek, który prowadzi rozwiązły sposób życia, na jakimś niesamowicie wysokim poziomie, który hoduje daniele w swoim ogrodzie. To były rzeczy zupełnie niebywałe - stwierdził. 

Na koniec dziennikarz komentował jeszcze fakt, że choć w Polsce zamknięto już niemal wszystko, to jednak Kościoły wciąż działają. Teoretycznie w zaostrzonym rygorze sanitarnym, ale w praktyce bywa z tym różnie, a sam biskup Ignacy Dec stwierdził, że "nonsensem jest w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchowych i fizycznych". - Z jednej strony to jest jakaś wiara w gusła, potwornie niski poziom intelektualny tych ludzi, ale z drugiej strony chodzi o pieniądze. Dlaczego ludzie mają przychodzić w szczycie pandemii do Kościołów? - zastanawiał się Luft. - Tam dochodzi jeszcze jedna rzecz, którą uważam za okropną, mianowicie ta nieszczęsna komunia rozdawana do ust, co jest właściwie rozdawaniem koronawirusa do ust - oburzał się. 

- Potęga, która została zbudowana przez Kościół, wyrasta daleko poza jego pozycję, które w normalnym, świeckim państwie powinna być. Jest to jakiś obszar, który wymyka się kontroli państwa i który nie życzy sobie tej kontroli państwa, a państwo grzecznie wychodzi temu naprzeciw - podsumował dziennikarz. 

DOSTĘP PREMIUM