Co z meczami Polaków na Euro 2020. Boniek: To nie czas, żeby bić na alarm. Pracujemy po cichu

Pod wielkim znakiem zapytania stoją mecze piłkarskiej reprezentacji Polski w Dublinie i Bilbao. To dlatego, że Irlandia i Hiszpania na ten moment nie są w stanie zagwarantować UEFA wpuszczenia jakichkolwiek kibiców na stadion podczas rozpoczynających się w czerwcu mistrzostw Europy.

UEFA zwleka z decyzją, czy i gdzie przenieść mecze, a ostatecznie rozstrzygnięcia mogą zapaść nawet pod koniec kwietnia. Dla naszej kadry, która ze Słowacją i Szwecją miała grać w stolicy Irlandii, a z Hiszpanią w Kraju Basków, może to oznaczać zmianę planów, jeśli chodzi o lokalizację bazy reprezentacji, która na ten moment jest zarezerwowana pod Dublinem. – Chodzi o pewien protokół. Jeżeli mielibyśmy grać w Bilbao, a potem wracać do Irlandii i przechodzić kwarantannę, z której nikt nie chciałby nas zwolnić, no to jest problem. Aczkolwiek to kwestie logistyczne. Na teraz mamy wszystko zarezerwowane, ale jeśli trzeba będzie coś zmienić, to szybko się z tym uporamy – przekonywał w TOK FM Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Uspokajał, że to na pewno nie jest moment do bicia na alarm. - Mamy strukturę, ludzi i system, żeby dostosować się do nowych warunków. Zrobimy wszystko, żeby piłkarze mogli skoncentrować się tylko na grze. Już po cichu pracujemy i przygotujemy się do ewentualnych zmian – mówił Boniek. Co do ewentualnych spotkań w Anglii zamiast w Irlandii, prezes Boniek stwierdził, że to tylko spekulacje, a ostateczne decyzje co do kształtu Euro podejmie UEFA. Piłkarskie mistrzostwa Europy zaczną się 11 czerwca w Rzymie.

Przemysław Pozowski, prowadzący magazyn "Jeszcze więcej sportu", pytał też Bońka o nadchodzący wielkimi krokami mecz finałowy Ligi Europy, który jest planowany w Gdańsku. – Rozmawiamy z rządem i myślę, że możemy być optymistami. Moim zdaniem jest możliwość – przy zastosowaniu reżimu sanitarnego – żeby to starcie obejrzało 25-35 procent kibiców na stadionie. Organizacja takiej imprezy bez fanów nie ma prawie żadnego sensu – ocenił Boniek.

Szef PZPN odniósł się też do rządowych obostrzeń, w myśl których uprawianie sportu amatorskiego jest de facto zakazane przynajmniej do 18 kwietnia. - Jako Zbigniew Boniek uważam, że to nienajlepsza decyzja, jeśli chodzi o jej kierunek. Dzieci potrzebują ruchu na świeżym powietrzu, żeby wzmacniać odporność. Jestem przekonany, że zarażenie się poprzez aktywność na dworze jest prawie niemożliwe. Ale to też nie nasza decyzja, widzimy, co się dzieje w szpitalach. To tez nie my decydujemy o tym, że przywrócimy np. amatorską piłkę nożną - komentował Zbigniew Boniek.

DOSTĘP PREMIUM