"GW" ujawnia szczegóły śledztwa ws. majątku Daniela Obajtka. "CBA miało wątpliwości do oświadczeń"

Kolejna odsłona serialu "Gazety Wyborczej" na temat Daniela Obajtka. "GW"ujawniła szczegóły śledztwa, które toczyło się po stwierdzeniu przez CBA nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych obecnego prezesa Orlenu. Sam Obajtek miał wtedy tłumaczyć, że wpisywał "wartości orientacyjne" nieruchomości, które "wydawały się mu właściwe", jednak CBA wskazywało na notorycznie zaniżane wartości domów i działek.
Zobacz wideo

Jak czytamy w "Gazecie Wyborczej", w grudniu 2011 roku CBA kontrolowało dokumenty o stanie majątkowym Daniela Obajtka. Agenci przyglądali się im przez blisko rok. Wcześniej, w 2009 roku, dokonali wstępnej analizy dokumentów. Po wszystkim okazało się, że w oświadczeniach majątkowych są nieprawidłowości, a CBA zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Obajtka. Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście-Zachód wszczęła śledztwo, a dziennikarze "GW" dotarli do szczegółów tego postępowania. 

"CBA miało wątpliwości do oświadczeń składanych przez Obajtka zarówno w pierwszej jego kadencji, czyli między 2006 a 2010 r., jak i w drugiej, między 2010 a 2014 r. Dotyczyły dokumentów z lat 2008, 2009, 2010 i 2011" - czytamy dalej. Gazeta podaje, że według ustaleń CBA Obajtek konsekwentnie zaniżał wartość swojego domu w Stróży. Do oświadczenia wpisywał, że wart jest 400 tys. zł, ale według rzeczoznawcy wartość nieruchomości wynosiła 493 tys. zł. Poza tym wątpliwości CBA wzbudziły wpisy dotyczące nieruchomości w Kopalinie koło Łeby. Tu wartość nieruchomości Obajtek miał zaniżyć o łącznie 291 tys. zł, a wartość samej działki o 39 tys. zł. 

"GW" ustaliła, że CBA podobnych nieprawidłowości dopatrzyło się w przypadku nieruchomości w Łężkowicach w Małopolsce i dwóch mieszkań w Myślenicach. "Wójt Pcimia tłumaczył, że w oświadczeniach niczego nie zataił, a wskazane przez kontrolujących nieprawidłowości nazywał błędami. Twierdził, że wynikały z nieznajomości przepisów" - czytamy. I dalej, że Obajtek tłumaczył, iż podał "wartość orientacyjną, która wydawała mu się właściwa".

Według informacji gazety, prokuratura uznała, że Obajtka nie usprawiedliwia nieznajomość procedur dotyczących wypełniania oświadczeń. "Wytknęła, że wskazując orientacyjne wartości nieruchomości robił to w sposób dowolny, nie korzystając z pomocy rzeczoznawcy i wskazań operatu szacunkowego" - podaje "GW". Ostatecznie sprawę jednak umorzono, a prokuratura stwierdziła, że działanie Obajtka było nieumyślne. 

Daniel Obajtek chce, żeby CBA sprawdziło jego finanse.

W połowie marca prezes Orlenu poinformował, że zwróci się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego z wnioskiem o kontrolę jego finansów. "Kontrola zostanie przeprowadzona przez właściwe służby, a nie posłów opozycji robiących happeningi przed moim domem. Nikt, swoimi absurdalnymi zarzutami, nie będzie blokował prowadzonej fuzji z Lotosem" - napisał na Twitterze. 

Wcześniej Daniel Obajtek w wywiadach przekonywał, że w kwestii swojego majątku "nie ma nic do ukrycia". - Moje oświadczenia od 2002 r. były szczegółowo weryfikowane. Kontrola rozpoczęła się jeszcze w 2011 r. i skończyła się w 2013 r. umorzeniem przez prokuraturę - wskazał.

DOSTĘP PREMIUM