Maciej Lasek ostro krytykuje film z raportu podkomisji smoleńskiej. "To są standardy Korei Północnej"

- Antoni Macierewicz wziął jako zakładników cały polski rząd, całe państwo. Nie jestem w stanie pojąć, kto dał zgodę, żeby w telewizji publicznej wyemitować film, który nie dość, że jest kłamliwy, to jeszcze reprezentuje nasze państwo. To są standardy Korei Północnej - mówił w TOK FM Maciej Lasek o filmie z raportu podkomisji smoleńskiej, natomiast samą podkomisję oceniał jako "złożoną z amatorów".
Zobacz wideo

W tym roku ustalenia podkomisji smoleńskiej zostały zaprezentowane również w formie filmu. Jak zauważał dziennikarz TOK FM Roch Kowalski, w materiale roi się od teorii, które już wielokrotnie były demaskowane przez ekspertów. Podkomisja Macierewicza w pełni kwestionuje ustalenia dotyczące przebiegu lotu, autorzy filmu próbują próbują dowodzić, że 11 lat temu pod Smoleńskiej nie doszło do katastrofy, tylko celowego zamachu. Padają sformułowania, że "kłamcy smoleńscy ukryli fakty i rozmieszczenie szczątek samolotu", pokazano też różne symulacje i rekonstrukcję katastrofy. 

- Nic nie zostało ujawnione. Ten film to stek bzdur, niepoparty żadnymi dowodami. Ale powstał za publiczne pieniądze, został przygotowany przez podkomisję, która jest częścią organu państwa polskiego. Oczekuję zdecydowanej reakcji zarówno ministra Błaszczaka, jak i premiera Morawieckiego - mówił w TOK FM dr Maciej Lasek, poseł KO i były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. - Antoni Macierewicz wziął jako zakładników cały polski rząd, całe państwo. Nie jestem w stanie pojąć, kto dał zgodę, żeby w telewizji publicznej wyemitować film, który nie dość, że jest kłamliwy, to jeszcze reprezentuje nasze państwo. To są standardy Korei Północnej - oceniał. 

Jak mówił gość TOK FM, materiały z filmu zostały już wyemitowane na jawnym posiedzeniu sejmowej komisji obrony. - Tam nie ma nic nowego w stosunku do tego, co zostało pokazane. Od dziewięciu miesięcy nie ma żadnej reakcji państwa polskiego, żadnych działań rządu, prokuratury (...). Odpowiedzialność za działania Macierewicza i to, co on pokazuje, ponosi rząd - stwierdził dr Lasek. Ocenił też, że podkomisja smoleńska "złożona jest z amatorów". A dla czołowych polityków PiS działania Macierewicza są dzisiaj "olbrzymim obciążeniem", dlatego się go "wstydzą i przymykają oko na jego działania". 

- Jeżeli Antoni Macierewicz uznał, że zaprezentowany przez niego film to jest koniec jego pracy, to mam nadzieję, że za chwilę wejdzie z kontrolą NIK i skontroluje jego wszystkie działania. O to będę apelował do premiera - mówił dr Lasek. - Jako posłowie Koalicji Obywatelskiej wystąpiliśmy do ministra Błaszczaka o natychmiastowe rozwiązanie podkomisji smoleńskiej. Podkomisja od pięciu lat niczego nie ustaliła. Wydane zostało prawdopodobnie zdecydowanie ponad 10 mln złotych. Nie znamy składu tej podkomisji, mimo że na początku ten skład był jawny - zauważał.

Były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych stwierdził następnie, że "przejdzie do faktów", jeżeli chodzi o przyczyny katastrofy. - Brak było reakcji załogi na komendy "pull up". To całkowicie Antoni Macierewicz pominął - podkreślił. - Załoga zniżała się poniżej minimalnej wysokości. To wszystko zostało zarejestrowane przez czarne skrzynki. Warunki pogodowe, kiedy samolot podchodził do lądowania, były pięciokrotnie mniejsze od minimalnych. Nie wolno było podchodzić do lądowania w takich warunkach - wymieniał. 

- Wszystkie te błędy, które były wymienione również w raporcie komisji Millera, czy w opinii zespołu biegłych pułkownika Milkiewicza, który pracował dla prokuratury wojskowej w 2015 roku i przygotował kompleksowy raport niezależnie od nas, te wszystkie śmiertelne błędy zapisały się w czarnych skrzynkach - zaznaczył. - Takie są fakty. Nie ma żadnego dowodu na wybuch. Czarne skrzynki pracowały do zderzenia z ziemią - podsumował dr Lasek. 

DOSTĘP PREMIUM