Policjant o zatrzymaniu kobiety w Głogowie: "Ta pani nie jest żadnym niewiniątkiem, ma swoją kartotekę"

Przedstawiciel policyjnych związkowców Sławomir Koniuszy na antenie TOK FM powiedział, że na miejscu policjanta w Głogowie, który uderzył kobietę pałką i rzucił na ziemię - zachowałby się tak samo. - Ona ma swoją kartotekę jeżeli chodzi o znieważenie, udział w bójkach, o groźby karalne. Ta pani nie jest żadnym niewiniątkiem - stwierdził. Między funkcjonariuszem a dziennikarzem doszło do burzliwej wymiany zdań.
Zobacz wideo

Interwencja policji w Głogowie wywołała lawinę komentarzy. Chodzi o niedzielny protest kibiców i zachowanie wobec jednej z jego uczestniczek. W internecie pojawiły się dwa filmiki. Na jednym z nich widać, jak policjant uderza kobietę w nogi pałką, łapie ją za gardło i rzuca na ziemię. W odpowiedzi dolnośląska policja opublikowała swoje nagranie, na którym można zobaczyć, że kobieta jest wobec funkcjonariusza bardzo wulgarna. 

O wydarzeniach w Głogowie Piotr Maślak rozmawiał z nadkomisarzem Sławomirem Koniuszym, przewodniczącym Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów. Chciał wiedzieć, czy jego zdaniem reakcja głogowskiego policjanta była prawidłowa i adekwatna do sytuacji.

Gość TOK FM początkowo nie odpowiedział na to pytanie, tłumacząc, że kontrola w tej sprawie się toczy. - Mamy do czynienia wciąż ze wstępnymi ustaleniami policji. Drobiazgowe ustalenia trwają. Jest więcej nagrań niż tylko to, które opublikowała dolnośląska policja. Cały czas są zbierane materiały, żeby ustalić i wyciągnąć konsekwencje w stosunku do uczestników tego nielegalnego zgromadzenia - zaczął Koniuszy.

Redaktor Maślak zapytał, dlaczego zgromadzenie jest nielegalne.

- A co, jakie mamy dziś czasy? Pana zdaniem zgromadzenie było legalne? - zdziwił się policjant.

Redaktor nadmienił, że w Polsce nie został ogłoszony żaden z trzech stanów nadzwyczajnych, który pozwalałby na ograniczenie praw obywatelskich (wszystkie ograniczenia epidemiczne są wprowadzane na mocy rozporządzeń). 

- To jest pana zdanie i części słuchaczy, których tu stymulujecie, jeśli chodzi o podgrzewanie atmosfery - odparł policjant. - Jeżeli panu zależy na rozmowie ze mną, żeby dojść do jakichś ustaleń, to chętnie z panem porozmawiam, ale nie mam ochoty na dyskusje takie, jak w komunikatach Rzecznika [Praw Obywatelskich - red.] czy komunikatach prasowych, które nie sprzyjają policji. To nie ma najmniejszego sensu - dodał.

- Nie jesteśmy środowiskiem niesprzyjającym, tylko chcemy dowiedzieć się, jak pan to widzi - odparł dziennikarz.

Koniuszy wskazał, że udział publiczności w meczach jest obecnie "zabroniony". - Więc kibole wpadli na genialny pomysł, żeby zabawić się w obronę demokracji. Ten pomysł chwycił. Pojawił się kilka dni wcześniej i były zapowiedzi, że w dniu, kiedy odbywa się mecz (…) ma się odbyć demonstracja, oczywiście zabawa w obronę demokracji - opowiadał dalej, odnosząc się do niedzielnego protestu kibiców.

Policjant przekonywał, że zgromadzenie nie było "grupką", jak wskazał na początku rozmowy dziennikarz TOK FM. Jak stwierdził, było tam "bardzo dużo osób": 32 dostały mandat, wobec 101 skierowano wnioski do sądu o ukaranie, a sześcioro zostało zatrzymanych. Wśród nich kobieta, uderzona przez policjanta. Koniuszy podkreślił, że nie można jej nazwać "niewinną panią, bo ona ma na swoim koncie podobne przestępstwa". - Ma swoją kartotekę jeżeli chodzi o znieważenie, udział w bójkach, o groźby karalne. Ta pani nie jest żadnym niewiniątkiem - powtórzył.

Redaktor Maślak zwrócił uwagę, że policjant nie odpowiada na zadanie na początku pytanie o to, czy reakcja policji była adekwatna. Koniuszy odparł, że chce się odnieść do tego, co redaktor powiedział o "niewinnej grupce". 

Dyskusja stała się dość burzliwa. Dziennikarz zwrócił uwagę, że gość wkłada mu w usta słowa, których nie powiedział. 

"Fragmenty filmu nie pokazują wszystkiego"

Gość TOK FM przekonywał też, że na nagraniach opublikowanych w internecie (nawet tym policyjnym) nie zostało zarejestrowane wszystko. Utrzymywał, że wspomniana osoba "szarpała policjanta za mundur" i "kopnęła go".

Dopytywany przez dziennikarza, czy widział coś takiego na nagraniach - Koniuszy odparł, że "nie wszystko zostało nagrane". 

Odnosząc się w końcu do zadanego na wstępie przez redaktora Maślaka pytania - Koniuszy odparł, że gdyby był na miejscu funkcjonariusza w Głogowie - zachowałby się tak samo. - Oddziały prewencji mają swoje taktyki działania (…). Muszą działać szybko, nie ma czasu na savoir-vivre - stwierdził funkcjonariusz.

Przypomnijmy, głos w sprawie interwencji policji w Głogowie zabrało w poniedziałek biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. W wydanym oświadczeniu stwierdzono, że "interwencja była nieproporcjonalna do sytuacji i nie znajduje uzasadnienia z punktu widzenia celu samej interwencji".

"Sposób traktowania kobiety przez funkcjonariusza Policji stanowi ewidentny przykład naruszenia elementarnego obowiązku ciążącego na Policji, którym jest działanie w sposób proporcjonalny gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka - napisał w oświadczeniu Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, który działa w biurze RPO. 

DOSTĘP PREMIUM