"Pomieszanie z poplątaniem". Ekspert o stanowisku Kościoła ws. szczepionek firmowanym przez bp. Wróbla

Zdaniem Ignacego Dudkiewicza komunikat KEP w sprawie szczepionek przeciwko COVID-19 to "poważny błąd komunikacyjny". - Trudno będzie wiernym zrozumieć z tego, że te szczepionki można przyjmować - ocenił w TOK FM członek zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie i redaktor naczelny Magazynu Kontakt.
Zobacz wideo

Episkopat Polski zabrał głos w sprawie szczepionek. Jak czytamy w stanowisku Zespołu Ekspertów KP ds. Bioetycznych, szczepionki korzystające z technologii mRNA "nie budzą istotnych zastrzeżeń moralnych", jednak w produkcji preparatów AstraZeneca i Johnson&Johnson "korzysta się z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów".

Ignacy Dudkiewicz, członek zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie i redaktor naczelny Magazynu Kontakt, ocenił, że doszło do komunikacyjnego "pomieszania z poplątaniem". - Nota jest podpisana przez biskupa Józefa Wróbla, który (...) oczywiście reprezentuje zespół, ale nie ma tak naprawdę uprawnień do tego, żeby wypowiadać się w imieniu całego episkopatu - wyjaśniał w TOK FM filozof i bioetyk.

Jak zaznaczył, w opublikowanym komunikacie pojawia się wiele tez z noty watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. W dokumencie, opublikowanym w grudniu 2020 roku, stwierdzono, że w obecnej sytuacji, w czasie pandemii dopuszczalne jest używanie "szczepionek wyprodukowanych przy użyciu linii komórkowych pozyskanych w wyniku aborcji w latach 60.".

- Na stronie episkopatu najbardziej eksponowany jest tytuł, że technologia produkcji szczepionek AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny - zwrócił uwagę Dutkiewicz. Jak stwierdził, tytuł opublikowanego w środę komunikatu to "poważny błąd komunikacyjny" episkopatu. Przypomniał też, że watykańska nota zatytułowana był: "Szczepionki przeciw COVID-19 moralnie akceptowalne'".

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak ocenił, akcentowanie w tytule przez autorów polskiego dokumentu wątpliwości moralnych prowadzi do tego, że do wiernych dotrze sprzeczny przekaz.

- A może to posunięcie takie, jakiego można się było spodziewać po polskim Kościele? - pytał swojego rozmówcę Piotr Maślak.

- Być może trochę tak - przyznał Ignacy Dudkiewicz. Jak argumentował, dokument przygotowany przez powołaną przez KEP komisję, nie mógł "wprost sprzeciwić się Watykanowi", który zaakcentował, że ze szczepionek można korzystać. - Dodatkowo, będąc naciskanym przez niektóre środowiska polskich katolików (zwolenników zaostrzenia przepisów dot. aborcji - red.), to być może biskup Wróbel zdecydował, że lepiej wyeksponować sprzeciw moralny wobec aborcji. Żeby nie zostać, przypadkiem, o nic oskarżonym na wypadek krytyki. To taki rodzaj ubezpieczenia - stwierdził.

Dziennikarz cytował fragment opublikowanego dokumentu dotyczący tego, że w procesie produkcji szczepionek "korzysta się z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów".

- To jest bardzo prosta konstrukcja myślowa, która zakłada, że jeżeli korzystamy z materiału pobranego od abortowanych płodów, to korzystamy na samym procederze aborcji, który jest, jak wiemy, dla Kościoła moralnie nieakceptowalny w niemal wszystkich wypadkach - wyjaśniał Dudkiewicz.

I dodał, że "sprzeciw moralny budzi to, że na pewnych etapach jakieś linie komórkowe pobrane w ten czy inny sposób od abortowanych płodów są wykorzystywane w testowaniu - mimo tego, że w samej szczepionce nie ma abortowanych płodów".

"Nie ma powodu, żeby ten komunikat był czytany z ambon"

Po publikacji komunikatu ws. szczepionek pojawiły się komentarze, w których zwracano uwagę na to, że Polacy, którzy na tle innych krajów nie są entuzjastami szczepień, będą jeszcze częściej rezygnować z zaszczepienia się przeciwko koronawirusowi.

Piotr Maślak spytał swojego rozmówcę, jakim echem dokument w sprawie szczepionek odbije się w polskich kościołach. - Mam nadzieję, że komunikat nie będzie czytany. Formalnie nie ma powodu, żeby ten komunikat był czytany przez księży z ambon - mówił Dudkiewicz. Szybko jednak dodał, że wyobraża sobie księży, którzy "będą nawiązywać do tego stanowiska w swoich ogłoszeniach duszpasterskich czy homiliach".

- Niestety obawiam się, że (wtedy) będzie podkreślane nie to, co stanowi istotę tego stanowiska. I znowu do wiernych trafi nie ten komunikat, co trzeba. Że wybity będzie ten tytuł komunikatu - podsumowywał członek zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie i redaktor naczelny Magazynu Kontakt.

DOSTĘP PREMIUM