Za donosem na prof. Wojciecha Maksymowicza stoi jeden z liderów ruchu antyaborcyjnego

Wiadomo, kto stoi za doniesieniem, które rozpoczęło postępowanie resortu zdrowia ws. prof. Wojciecha Maksymowicza. Jak informuje Onet, to znany działacz pro-life Mariusz Dzierżawski.
Zobacz wideo

Związany z Porozumieniem prof. Wojciech Maksymowicz poinformował w środę, że odchodzi z klubu PiS, ponieważ - jak stwierdził - "limit jego skłonności do kompromisu się skończył". Wcześniej rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz ujawnił, iż resort dostał bardzo niepokojące informacje o możliwych eksperymentach medycznych, dotyczących płodów, które miały być wykonywane na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem prof. Maksymowicza. Po południu poseł klubu PiS Kamil Bortniczuk opublikował dotyczące profesora zawiadomienie. 

Bortniczuk upublicznił na Twitterze skan "zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa", w którym mowa jest o tym, że Maksymowicz, wraz z innym lekarzem, miał na terenie Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie "w okresie od 01.01.2016 do chwili obecnej" zabić "nieustaloną liczbę dzieci przedwcześnie urodzonych".

Według Onetu autorem pisma jest działacz pro-life Mariusz Dzierżawski.

Kim jest Mariusz Dzierżawski? To znany działacz pro-life

To jeden z najbardziej znanych polskich działaczy ruchu antyaborcyjnego. To prowadzona przez Dzierżawskiego Fundacja Pro - prawo do życia przygotowała furgonetki ze zdjęciami martwych płodów, które jeżdżą ulicami polskich miast lub stoją przed szpitalami.

W lutym 2020 roku warszawski sąd ukarał Dzierżawskiego kara grzywny, za ustawienie prze jego fundację samochodów przed dwoma szpitalami oraz w centrum miasta, przy placu Bankowym. Miesiąc później zapadł wyrok ws. samochodu, który stał przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie.  

W tym wypadku sąd uznał 64-letniego Mariusza Dzierżawskiego za winnego, ale odstąpił od wymierzenia kary. Dlaczego? Bo furgonetka, o której była mowa, nie stała już zaparkowana przed szpitalem. Samochód, który w czasie sądowego postępowania stał przed placówką (i cały czas stoi) miał po prostu inne hasło.

Nazwisko Dzierżawskiego pojawiało się też w kontekście furgonetek z homofobicznymi hasłami, które pojawiły się m.in. w Warszawie.

To Dzierżawski organizował też liczne pikiety antyaborcyjne i akcje ustawodawcze na rzecz zakazu aborcji. Na jednej z nich wzywał do powołania samoobrony rodziców. Ocenił, że wprowadzenie edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO jest "przygotowaniem ofiar dla pedofili". Wcześniej był politykiem, wiceprezesem Unii Polityki Realnej, po jej rozłamie stanął na czele Stronnictwa Polityki Realnej. Bez skutku kandydował w wyborach do Senatu, w 2014 roku był też kandydatem na prezydenta Warszawy. 

Prof. Maksymowicz o treści pisma: Żenujące, jestem przeciwnikiem aborcji

Prof. Wojciech Maksymowicz skomentował ujawnione przez Bortniczuka pismo na antenie TVN 24. - Pan poseł Bortniczuk jest w wieku mojego syna, nie raz się sprzeczaliśmy, raczej w innych sprawach, myślę, że szybko wrzucił coś - powiedział Maksymowicz, a pismo nazwał "żenującym". - Taki tekst, gdyby był podstawą działań ministra, to zupełnie żenujące, bo jest to po prostu coś tak nieprawdopodobnego, tak ohydnego, że pochylać się nad tym? - ironizował Maksymowicz.

Jak dodał, byli ministrowie zdrowia: Konstanty Radziwiłł i Łukasz Szumowski "od razu by potrafili rozpoznać w tym fałsz". - Tak, jak ja pewnie nie znam się naprawdę na wielu sprawach związanych ze słupkami ekonomicznymi, w tym Excelu, tak i tym razem znowu kogoś poniosło i próbowano mnie zaatakować, zatkać mi usta, albo próbować zastraszyć. Znam te metody sprzed wielu, wielu lat - stwierdził Maksymowicz.

Podkreślił przy tym, że jest przeciwnikiem przerywania ciąży i eksperymentów wykonywanych na płodach ludzkich pochodzących z aborcji. - Zawsze będą głosował przeciwko temu, bo nie zgadzam się z takim podejściem. Natomiast zupełnie czym innym jest rozważenie możliwości wykorzystywania komórek, które jeszcze ewentualnie mogą żyć po śmierci płodu po naturalnym poronieniu. I to jest dopuszczalne, też przez Kościół katolicki - zaznaczył Maksymowicz. Zapewnił też, że nigdy nie brał udziału w eksperymentach medycznych.

DOSTĘP PREMIUM