Upodlenie niepełnosprawnego przez youtubera. Policja bada sprawę

Szczecińska policja zajęła sie sprawą młodego patostreamera "Kamerzysty", który wrzucił do sieci film upadlający niepełnosprawnego intelektualnie chłopaka. Nagranie zniknęło już z internetu, ale to nie kończy sprawy - informują funkcjonariusze.
Zobacz wideo

Chodzi o Łukasza Wawrzyniaka, znanego jako "Kamerzysta". Kilka dni temu udostępnił on w serwisie YouTube film, którego głównym bohaterem miał być chłopak, który - tu cytat z nagrania - "dla pieniędzy zrobi wszystko". I robił. Był poniżany i wyśmiewany.

Zachęcany przez pozostałych występujących w filmie skakał do kontenera na śmieci, brudził się błotem, wszedł rozebrany do jednego z supermarketów. Namówiony przez dziewczynę, zjadł kocie odchody z kuwety. Za to wszystko miał dostać pieniądze.

Okazało się, że poniżany chłopak jest niepełnosprawny intelektualnie. Sprawę nagłośniła w mediach społecznościowych szczecińska psycholog Agnieszka Chułek. Napisała, że chłopak "nie potrafi zbyt dobrze (o ile w ogóle) przewidywać skutków swoich działań, ani podejmować racjonalnych decyzji".

"Czy to przeszkadzało twórcom filmu? W ogóle! W świadomy i perfidny sposób wykorzystali go do robienia obrzydliwych, dehumanizujących zadań. (...) Pewnie, można powiedzieć, że chłopak jest dorosły, wie co robi i nikt go do tego nie zmuszał, ale przypomniam wstęp tego wywodu - JEST NIEPEŁNOSPRAWNY INTELEKTUALNIE!!!" - pisze dalej psycholożka.

Prokuratura wszczęła śledztwo

Chułek zachęcała internautów, by zgłaszali "Kamerzystę" i jego nagranie jako naruszenie w serwisie YouTube. Sprawą zainteresowała się też policja. 

- Filmy zniknęły już z sieci, ale to nie kończy sprawy - mówi młodszy aspirant Ewelina Gryszpan, oficer prasowy Komendy Miejskiej w Szczecinie. - Funkcjonariusze zabezpieczyli już materiał dowodowy. Docieramy też do świadków i pokrzywdzonego. Ustalamy okoliczności tego zdarzenia. Poinformowana została również prokuratura, która wszczęła w tej sprawie śledztwo - dodaje. 

Wawrzyniak sam odniósł się do sprawy w nagraniu opublikowanym na Instagramie. Powiedział, że rzekomo nie miał wiedzy o tym, iż nagrywany chłopak jest niepełnosprawny. Przekonywał też, że filmik był reżyserowany, a mężczyzna nie jadł odchodów, ale czekoladę. Nie przeprosił za swoje zachowanie. Powodów do przeprosin nie widzi. - Nie jesteśmy lekarzami, żeby stwierdzić, czy chłopak jest poczytalny czy niepoczytalny. (...) Nasz błąd, że nie sprawdziliśmy. Nie mam za co przepraszać - stwierdził.

DOSTĘP PREMIUM