Igor Tuleya: Liczę, że sprawa rozstrzygnie się przed niezależnym sądem, prawdziwym sądem

Sędzia Igor Tuleya przyszedł przed budynek Sądu Najwyższego, w którym ma być rozpoznawany wniosek o doprowadzenie go siłą do prokuratury. Powiedział, że jeżeli decyzja zapadnie, to "nie ma wątpliwości, jaka będzie". - Zarzut, który prokuratura chce mi postawić, nie znajduje żadnego oparcia w prawie ani w faktach - mówił dziennikarzom.
Zobacz wideo

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zajmuje się dziś sprawą Igora Tulei. Rozpoznaje wniosek prokuratury o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie warszawskiego sędziego do prokuratury. Śledczy chcą go przesłuchać i postawić mu zarzuty ujawnienia informacji z postępowania. 

Wniosek w tej sprawie został skierowany do SN w połowie marca. Prokuratura Krajowa informowała wtedy, że w związku z tym, iż sędzia Tuleya po raz trzeci nie stawił się na przesłuchanie w prokuraturze, Wydział Spraw Wewnętrznych PK wystąpił do Izby Dyscyplinarnej o zgodę na jego przymusowe doprowadzenie.

Około godziny 11:30 przed budynkiem Sądu Najwyższego pojawił się sam sędzia Tuleya. Jak zawsze podkreślał, że przed Izbą Dyscyplinarną się nie stawi, bo nie jest ona sądem. Pytany czego się spodziewa podał, że jeżeli jakaś decyzja w środę zapadnie, to raczej "nie ma wątpliwości, jaka one będzie" i że "wniosek prokuratury zostanie uwzględniony". 

Zapewniał, że jest spokojny o dalsze losy tej sprawy. - Zarzut, który prokuratura chce mi postawić nie znajduje żadnego oparcia w prawie ani w faktach, więc jeszcze pewnie na etapie przedsądowym ta sprawa się zakończy - stwierdził.

W rozmowie z dziennikarzami sędzia Tuleya wyjaśniał, że nie stawiał się na wezwania do prokuratury, bo gdyby się stawił, legitymizowałby działanie Izby Dyscyplinarnej. - Legitymizowałbym bezprawie, a ja jako sędzia muszę przestrzegać prawa. Rozumiem, że osoby uzurpujące sobie prawo do tego, by być sędziami tego prawa nie przestrzegają, ale od zwykłych sędziów powinniśmy wymagać tego, by działali w ramach prawa i ja tak robię - wyjaśniał.  - Liczę, że sprawa rozstrzygnie się przed niezależnym sądem, prawdziwym sądem - dodał.

Dopytywany, czy nie obawia się tego, że zostanie zatrzymany i przymusowo doprowadzony do prokuratury odparł, że liczy się z tym i do tego zmierza działanie śledczych. - To jest coś, z czym wszyscy obrońcy praworządności liczą się od ponad pięciu lat - powiedział.  

Kłopoty sędziego Igora Tulei

W listopadzie ubiegłego roku, na wniosek prokuratury, Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet sędziemu Tulei. Powodem wniosku prokuratury w tej sprawie było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które miały narazić bieg postępowania. Chodziło o śledztwo ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

Przypomnijmy, że wiosną 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał władze Polski do natychmiastowego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Polskie władze nie wykonały tego orzeczenia.

Protest przed SN. Głosy wsparcia od innych sędziów i prawników

W środę od samego rana przed Sądem Najwyższym gromadzili się ludzie, którzy Tulei chcieli okazać wsparcie. Obywatele RP próbowali nawet blokować wjazd do budynku, ale zostali rozpędzeni przez policję

W południe na plac Krasińskich pojawili się też licznie inni znani sędziowie i prawnicy reprezentujący różne stowarzyszenia, wśród nich m.in. mecenas Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy, prokurator Krzysztof Parchimowicz, sędzia Paweł Juszczyszyn czy sędzia Waldemar Żurek. - Przyjechałem tu dziś tak, jak wy wszyscy, wesprzeć Igora. Nasza przysięga mówi: "stać na straży prawa". Igor dziś jest symbolem sędziego, który stoi na straży prawa i za to jest prześladowany. Chciał pokazać społeczeństwu, co władza polityczna zrobiła z Sejmem i za to jest ścigany politycznie - powiedział Żurek.  

Podziękował wszystkim obywatelom, którzy przyszli przed budynek SN i "stoją na straży prawa". 

Ostrych słów krytyki nie szczędził też inny sędzia Piotr Gąciarek. - Po raz "enty" stoimy przed gmachem Sądu Najwyższego, który powinien być świątynią sprawiedliwości. Gdzie powinni zasiadać najmądrzejsi sędziowie, będący ostoją prawa, sprawiedliwości i rozwagi. Tymczasem - nie boję się tego powiedzieć - w gmachu tym znajdują się uzurpatorzy, którzy przegrali się w togi - stwierdził. 

Przekonywał, że jeżeli ID jakąkolwiek decyzje podejmie, będzie ona i tak bezprawna. 

W podobnym tonie wypowiadał się też Jacek Dubois. - To jest walka o przejęcie władzy politycznej nad sądami. Dziś chcemy przypomnieć członkom tzw. Izby Dyscyplinarnej, że nie są sędziami. Naszym obowiązkiem jest to wykazać i pokazać, że sędzia Tuleya postępował zgodnie z prawem - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM