Po blisko 12 godzinach przerwa w posiedzeniu ws. sędziego Tulei. "To misja straceńcza"

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ogłosiła przerwę w posiedzeniu w sprawie sędziego Igora Tulei po blisko 12 godzinach procedowania. Dziś w południe ma zacząć się kolejna odslona posiedzenia ws. wniosku o doprowadzenie do prokuratury warszawskiego sędziego. - Wiadomo, że ta decyzja nie zapadnie jutro, tylko zapadła już dużo wcześniej - mówił przed gmachem SN Tuleya.
Zobacz wideo

Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej SN rozpoczęło się w środę o godzinie 12 i skończyło dopiero przed północą. Kontynuowane ma być w czwartek w południe. Taką decyzję skomentował przed gmachem SN sędzia Tuleya. - Najbardziej żal moich obrońców. Mają świadomość tego, że bronią sprawy, która jest stracona. Wiadomo, że ta decyzja nie zapadnie jutro, tylko zapadła już dużo wcześniej i to nie w budynku Sądu Najwyższego. Wiadomo, że będzie zgoda na zatrzymanie i doprowadzenie - stwierdził. 

Jak mówił sędzia, jego obrońcy "dali z siebie wszystko" i "bardzo rzetelnie wypełniali swoje obowiązki. - Ale wiadomo, że to była misja straceńcza - dodał. Tuleya powiedział również, że obecność obywateli przed budynkiem Sądu Najwyższego "była bardzo krzepiąca". - To świadczy o tym, że my, sędziowie broniący niezależności i niezawisłości, idziemy słuszną drogą, obywatele to widzą, wspierają nas. Widzą, że my tych wartości, konstytucji bronimy nie dla siebie, tylko dla nas wszystkich - zaznaczył. 

Po ogłoszeniu przerwy rzecznik prasowy Izby Dyscyplinarnej Piotr Falkowski powiedział dziennikarzom, że kilkunastogodzinne procedowanie w środę było spowodowane głównie "wyjątkową, niespotykaną i bardzo zastanawiającą postawą obrońców sędziego". - Właściwie cała ta sprawa nie zaczęła być rozpoznawana merytorycznie. Całe te godziny sąd i inny skład orzekający musiał poświęcić na rozpoznawanie bardzo licznych wniosków obrony zmierzających głównie do wyłączenia orzekającego sędziego - stwierdził Falkowski. Jego zdaniem jest to strategia "obliczona na przeciąganie posiedzenia".

Z kolei jeden z obrońców sędziego Tulei mec. Jacek Dubois ocenił, że rozpatrujący tę sprawę sędzia Adam Roch po kilkunastu godzinach posiedzenia "tracił kontakt z rzeczywistością i mylił przepisy". Jego zdaniem nie chodzi już o rozstrzygnięcie sprawy "tylko o dokonanie egzekucji, czyli uwięzienie sędziego Tuleyi". - Merytoryka przestała grać tu jakąkolwiek rolę. To jest parcie nie sędziego, tylko wykonawcy zlecenia, żeby pana sędziego Tuleyę uwięzić - dodał mec. Dubois. Dopytywany czego spodziewa się w czwartek, odparł, że "jest polecenie dopaść Tuleyę i wierni funkcjonariusze będą to realizować". Drugi obrońca Tuleyi, mec. Michał Zacharski, mówił zaś, że w tym procesie nie są respektowane podstawowe reguły procesowe.

Posiedzenie w tej sprawie jest niejawne. Jak jednak zdecydował sędzia Roch, otwarte dla mediów ma być natomiast ogłoszenie decyzji SN oraz jej uzasadnienie. Nie wiadomo, jak długo w czwartek potrwa kontynuacja tego posiedzenia. W środę obrońcy Tulei składali w tej sprawie liczne wnioski, w tym m.in. o wyłączenie sędziego Rocha. Jeden z tych wniosków nie został uwzględniony, a drugi przekazano do rozpatrzenia Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, co jednak nie wstrzymało posiedzenia.

Kłopoty sędziego Igora Tulei

W listopadzie ubiegłego roku, na wniosek prokuratury, Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet sędziemu Tulei. Powodem wniosku prokuratury w tej sprawie było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które miały narazić bieg postępowania. Chodziło o śledztwo ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

O zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego Tulei prokuratura zawnioskowała do Izby Dyscyplinarnej SN w połowie marca. Prokuratura Krajowa informowała wtedy, że w związku z tym, iż sędzia Tuleya po raz trzeci - mimo prawnego obowiązku - nie stawił się na przesłuchanie w prokuraturze, Wydział Spraw Wewnętrznych PK wystąpił do Izby Dyscyplinarnej o zgodę na jego przymusowe doprowadzenie.

Sędzia Tuleya konsekwentnie odmawia stawienia się w prokuraturze. Podkreśla, że nie uznaje Izby Dyscyplinarnej SN jako sądu oraz ważności decyzji podjętych przez tę izbę. W środę sędzia Tuleya obecny był od początku posiedzenia w Izbie Dyscyplinarnej przed gmachem SN wraz z kilkudziesięcioma uczestnikami manifestacji poparcia. Budynek sądu był zabezpieczony przez funkcjonariuszy policji. Policjanci zastawiali wejście główne do SN oraz plac przed budynkiem.

Przypomnijmy, że wiosną 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał władze Polski do natychmiastowego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Polskie władze nie wykonały tego orzeczenia.

DOSTĘP PREMIUM