Pan Marian zachorował na COVID-19 i pół roku był w śpiączce. Lekarze mówią o cudzie

Pan Marian, u którego ponad pół roku temu wykryto COVID-19, po czterech operacjach i wielu tygodniach w śpiączce wraca do zdrowia. 62-latek wspomina moment, kiedy się obudził i był przekonany, że jest święto 11 listopada, a nie Wielkanoc. - Byłem w szoku, że tyle czasu przeleżałem - mówił w TVN24.
Zobacz wideo

62-letni pan Marian trafił do szpitala w Bolesławcu 9 listopada 2020 roku. Początkowo jego stan nie wskazywał na to, że przebieg COVID-19 będzie u niego tak ciężki. Ale po pierwszych badaniach okazało się, że mężczyzna ma zajęte w 90 proc. przez chorobę. W ciągu następnego tygodnia jego stan gwałtownie się pogorszył. Wirus całkowicie zajął płuca, pan Marian trafił na OIOM. W sumie przeszedł cztery skomplikowane operacje. Na jedną przewieziony został do Wrocławia.

W rozmowie z TVN24 wspominał, że gdy wybudził się ze śpiączki, wszyscy mówili o jakimś święcie. Był przekonany, że chodzi o 11 listopada, tymczasem... wszyscy mówili o zbliżającej się Wielkanocy. - Byłem w szoku, że tyle czasu przeleżałem. Myślałem, że to było kilka dni - mówił pan Marian.

Lekarze mówią o cudzie

62-latek w sumie spędził na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej 144 dni. Lekarze, opowiadając o przypadku pana Mariana, mówią o cudzie.

- Myślę, że jest ewenementem. Przeszedł przez piekło, to jest niesamowite, że udało mu się wyjść z tej choroby. I to jeszcze wyjść w naprawdę dobrym stanie klinicznym - powiedział doktor Andrzej Hap. Lekarz przyznał, że najbardziej wzruszającym momentem, była chwila, gdy pan Marian po raz pierwszy zadzwonił do żony. - Usunęliśmy tracheotomię i mógł zacząć mówić. Ten telefon do żony, kiedy odezwał się pierwszy raz od tylu miesięcy do żony, zaprosił ja do szpitala... to była niesamowita chwila - wspominał lekarz ze szpitala w Bolesławcu.

DOSTĘP PREMIUM