"Za duży jest kontrast między oficjalną propagandą i tym, co odczuwają ludzie". Daniel Passent o komunikacji rządu

- Męczy mnie ta schizofreniczna narracja, w której rząd czyni wyłącznie dobro - powiedziała w TOK FM dr Katarzyna Kasia, odnosząc się do bieżącej sytuacji epidemicznej w Polsce i sposobu, w jaki mówią o tym przedstawiciele Rady Ministrów.
Zobacz wideo

Pandemia koronawirusa i sposób, w jaki rząd o niej opowiada, były jednym z głównym tematów niedzielnych "Gości Passenta". Prowadzący red. Daniel Passent zwrócił uwagę na wstępie, że "gdy w Izraelu praktycznie wszyscy są już zaszczepieni i ludzie bawią się w kawiarniach, u nas terminy szczepień są przesuwane". Nawiązywał do sobotniej informacji szefa KPRM Michała Dworczyka o tym, że w najbliższym tygodniu dojedzie do Polski łącznie mniej o 1 mln 100 tys. szczepionek. 

- Kiepsko to wygląda. Mamy pierwsze miejsce w Europie, a przez chwilę nawet na świecie, pod względem liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. To jest tragedia. Rząd bez przerwy się chwali, a ludzie mrą jak muchy - komentował red. Passent. 

Podobnego zdania była dr Katarzyna Kasia, filozofka i publicystka. - Najgorsze dla mnie w tej opowieści jest to, że rząd konsekwentnie odmawia wzięcia odpowiedzialności za organizowany przez siebie program szczepień - stwierdziła. Podkreślała, że kiedy otwiera się np. nowy punkt szczepień, rządzący robią wszystko, by utrwalić to w świadomości obywateli i obywatelek m.in. przez organizowanie tam licznych konferencji prasowych. - Natomiast jeżeli brakuje szczepionek, dostawy nie przychodzą na czas, to wina oczywiście nie spoczywa po stronie rządu, tylko po stronie Unii Europejskiej, która nie dała sobie rady - dopowiedziała.

Dr Kasia przyznała, że "męczy ją ta schizofreniczna narracja, w której rząd czyni wyłącznie dobro".  Podkreślała, że nie mówi się o wysokim wskaźniku śmiertelności wśród Polaków i to nie tylko z powodu koronawirusa, ale także przez nieleczenie innych chorób. - Proszę postawić się w sytuacji kogoś, kto jest ciężko chory, długo czekał na operację i teraz się dowiaduje, że zabieg ten zostaje odwołany - mówiła, odnosząc się do rekomendacji przekładania planowanych zabiegów. - Pan minister, wstrzymując zabiegi planowe, nie ma magicznej mocy, by wstrzymać też choroby - dodała rozmówczyni red. Passenta.

Sam prowadzący przyznał, że nie obwinia rząd o epidemię i o "katastrofalne zaniedbania w ochronie zdrowia, które trwają od lat". Podkreślał jednak, że język, jakim rządzący mówią do społeczeństwa o epidemii i cała ta propaganda "jest wyjątkowo drażniąca". - Być może specjaliści od propagandy uważają, że powinno się mówić w sposób mobilizujący. Że naród ma dość zmartwień i nie powinien być jeszcze bardziej zdołowany po włączeniu odbiornika radiowego czy telewizji. Ale faktem jest, że to mobilizowanie zaszło chyba za daleko - stwierdził. - Za duży jest kontrast między oficjalną propagandą, a tym, co odczuwają ludzie - dodał. 

Drugi gość programu, poseł Koalicji Obywatelskiej prof. Paweł Kowal zgodził się z tym, że to nie rząd odpowiada za rozprzestrzenianie się wirusa. Przekonywał jednak, że epidemia w Polsce trwa już rok i pewne rzeczy można by zorganizować lepiej. 

- Tyle czasu zostało zmarnowane na udawanie, że jakieś reformy dotyczą covidu, a tak naprawdę rządzący przepychali swoje sprawy, które nie dotyczyły koronawirusa - mówił. Krytykował też fakt, że nie został ogłoszony stan nadzwyczajny. - Zatem za samego wirusa rząd nie odpowiada, ale mogło zachorować mniej osób - stwierdził. 

DOSTĘP PREMIUM