Nadal nie ruszył proces ws. fundacji Lux Veritatis. Ojciec Rydzyk pisze o "nękaniu"

Po dwóch rozprawach wciąż nie ruszył proces ws. nieudostępnienia informacji publicznej przez Fundację Lux Veritatis, na czele której stoi o. Tadeusz Rydzyk. W czwartek sąd oddalił wniosek jednego z obrońców o zawieszenie sprawy w związku z postępowaniem, które toczy się przed TK.

Zdaniem obrony, sąd powinien poczekać do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny kwestii konstytucyjności niektórych przepisów o dostępie do informacji publicznej. Chodzi przede wszystkim o wniosek, który skierowała do TK I prezes SN sędzia Małgorzata Manowska.

Sprawa, którą Sieć Obywatelska Watchdog wytoczyła trzyosobowemu zarządowi Fundacji Lux Veritatis - w jego skład wchodzi o. Tadeusz Rydzyk, o. Jan Król i Lidia Kochanowicz-Mańk - dotyczy nieujawnienia wydatków fundacji z publicznych pieniędzy. Jak podkreślało stowarzyszenie, odpowiedzi ostatecznie udzielono, jednak była ona spóźniona i niepełna. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Proces miał zacząć się na początku kwietnia tego roku, jednak w sądzie nie stawił się żaden z trzech oskarżonych. W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola, przed którym toczy się proces, pojawiła się Lidia Kochanowicz-Mańk, natomiast o. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król obecni byli w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Rozprawa miała formę wideokonferencji. Nie doszło jednak na niej do odczytania aktu oskarżenia, co oznacza, że proces wciąż formalnie nie ruszył. Przez trzy godziny sąd zajmował się wnioskami kierowanymi przez obronę oraz prokuraturę.

Pierwszym z nich był wniosek o wyłączenie ze sprawy sędzi przewodniczącej Katarzyny Bień ze względu na wątpliwości co do jej bezstronności. Zdaniem prokuratury - reprezentowanej przez prok. Annę Dziduch, która wcześniej odmówiła wszczęcia postępowania z zawiadomienia Watchdoga - sędzia nie dość dobrze uargumentowała fakt, że stowarzyszenie Watchdog jest poszkodowanym w tej sprawie. Sąd oddalił wniosek, podkreślając, że podstawą do wyłączenia sędziego są przesłanki obiektywne, a nie "subiektywne oceny prokuratury". Na pierwszej rozprawie prokurator wraz z obrońcami oskarżonych wnosiła z kolei o umorzenie sprawy.

Następnie sąd zajął się wnioskiem adwokata Lidii Kochanowicz-Mańk mec. Michał Grodzkiego, który chciał zawieszenia sprawy z uwagi na postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczące konstytucyjności przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej. Przedstawiciele Sieci Obywatelskiej Watchdog podkreślali, że oprócz najnowszego wniosku w tej sprawie złożonego przez I prezes SN Małgorzatę Manowską podobne zagadnienia porusza wniosek złożony w TK już wcześniej przez grupę posłów, a także skarga konstytucyjna b. burmistrz Rabki-Zdrój.

Jak argumentował pełnomocnik stowarzyszenia mec. Adam Kuczyński, wniosek prezes Manowskiej "nie ma znaczenia" m.in. ze względu na wadliwość procesu powołania I prezes SN oraz członków Trybunału Konstytucyjnego. Mec. Kuczyński podkreślał też, że nie wiadomo, kiedy w ogóle zostanie on rozpoznany. "TK orzeka w terminach nieprzewidywalnych, niektóre sprawy są rozpatrywane natychmiast, a sprawy skierowane do TK dwa lata temu wciąż czekają na orzeczenie. Nie da się przewidzieć, kiedy nastąpi orzeczenie" - mówił.

Ostatecznie sędzia Bień uznała, że postępowanie przed TK nie stanowi przeszkody do kontynuacji procesu. Jak tłumaczyła, zawieszenie postępowania ma charakter wyjątkowy - nie może przekształcać się w narzędzie blokowania pewnych decyzji, ani prowadzić do tego, by jakieś osoby pozostawały długi czas w stanie oskarżenia. Sędzia podkreśliła, że do czasu rozstrzygnięcia TK sąd jest zobowiązany samodzielnie ocenić przepisy dotyczące udostępniania informacji publicznej, a obecnie obowiązuje domniemanie ich konstytucyjności.

Na czwartkowej rozprawie sędzia poinformowała też o opinii Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, która wpłynęło w tej sprawie do sądu. Poinformowano w niej o objęciu procesu monitoringiem pod kątem wolności słowa i prasy. Centrum wskazuje, że Fundacja Lux Veritatis jest nadawcą Telewizji Trwam, a w tej sprawie zachodzi "zagrożenie naruszenia praw obywatelskich redaktorów", którymi są trzej oskarżeni.

- Nie sprzeciwiamy się zainteresowaniu tego podmiotu, natomiast chcemy wyrazić opinię, że sprawa nie dotyczy Telewizji Trwam, Radia Maryja, ani w ogóle działalności dziennikarskiej, tylko kwestii funkcjonowania Fundacji Lux Veritatis - podkreślał mec. Kuczyński.

Apel ojca Rydzyka

W środę na stronie Radia Maryja opublikowano apel o. Rydzyka, w którym ten działania podejmowane przez stowarzyszenia nazwał "nękaniem", dodając, że nie rozumie, dlaczego jego fundacja ma "tłumaczyć się siłom spoza Polski". - Może odpowiedzieliby na to rządzący? Zadbajmy o Polskę; o to, co polskie i katolickie. Możemy pisać do rządzących z prośbą o wyjaśnienia, o co tu chodzi, na jakiej podstawie podejmowane są takie działania. Proszę katolickich posłów, senatorów, profesorów, prawników, wszystkich zwykłych ludzi, aby zaczęli działać. Proszę także o modlitwę - napisał.

Sąd nie wyznaczył na razie kolejnego terminu rozprawy, jednak możliwe, że będzie to 30 czerwca. Najpierw uprawomocnić musi się postanowienie o tym, że postępowanie nie jest zawieszone, a - jak zapowiedział w rozmowie z PAP obrońca o. Tadeusza Rydzyka mec. Maciej Zaborowski - w tej sprawie wpłynie zażalenie. Na tym etapie nie wiadomo też jeszcze, w jakim trybie odbędzie się kolejna rozprawa.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM