Wilki w mediach funkcjonują jak zły wilk z bajki o Czerwonym Kapturku. I czas to zmienić, bo zwierzęta płacą za to cenę życia

- Wilk w mediach funkcjonuje tak jak wilk w bajce o Czerwonym Kapturku. To znaczy, że wilk jest zły, wilka trzeba przechytrzyć, zabić i wypatroszyć - Monika Stasiak z Pracowni na rzecz wszystkich Istot i prof. Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży rozmawiali z Ewą Podolską w TOK FM o tym, jak wilki są opisywane w mediach i jak to wpływa na społeczny odbiór tych zwierząt.

Monika Stasiak ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot wyjaśniała, że jej organizacja od dłuższego czasu była bardzo zaniepokojona tonem dyskusji wokół wilków - Nie wiedzieliśmy, jak radzić sobie z zalewem fake newsów, sensacyjnych informacji, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, próbowaliśmy obśmiewać nierzetelne artykuły typu "Plaga wilków w Wielkopolsce" - mówiła Stasiak w TOK FM i dodała, że także w związku ze staraniami Polskiego Związku Łowieckiego o przywrócenie odstrzału wilków jej stowarzyszenie postanowiło pójść krok dalej i zaapelować do tych, którzy często wzmacniają nagonkę na wilki swoim przekazem.

List otwarty do mediów ws. wilków

Stowarzyszenie postanowiło wystosować list otwarty do polskich mediów ws. rzetelnego przekazywania informacji na temat wilków. List ukazał się 16 marca 2021 r. i podpisało go 36 organizacji. Czytamy w nim: "Od dłuższego czasu obserwujemy wzmożoną aktywność mediów lokalnych i ogólnopolskich w tematyce dotyczącej wilków. Zainteresowanie tym gatunkiem jest o tyle zrozumiałe, że jego ochrona w naszym kraju, zainicjowana w 1998 roku, przynosi widoczne sukcesy. Jednym z nich jest osiedlenie się wilków w obszarach, gdzie wcześniej zostały wytępione.(...)

Zdajemy sobie sprawę, że widok wilków i spotkania z nimi w miejscach, gdzie wcześniej występowały rzadko lub w ogóle, mogą powodować, wynikające z niewiedzy, obawy.

Z niepokojem obserwujemy jednak, że choć część medialnych doniesień na temat wilków jest napisana rzetelnie, to wiele materiałów prasowych na temat tych zwierząt zawiera przejaskrawienia, nadużycia, czy wręcz manipulacje".

- Wygląda na to, że wilk w mediach funkcjonuje tak jak wilk w bajce o Czerwonym Kapturku. To znaczy, że wilk jest zły, wilka trzeba przechytrzyć, zabić i wypatroszyć - mówiła Stasiak, a prof. Krzysztof Schmidt ubolewał, że artykuły w mediach raczej poszukują sensacji niż przekazują informacje na temat zwierząt.

Panika w mediach i błyskawiczna decyzja o odstrzale zwierząt

Jako przykład posłużyły niedawne wydarzenia niedaleko Brzozowa, gdzie do pilarzy pracujących w lesie podeszły wilki. Wkrótce po tym wydarzeniu władze Brzozowa wystąpiły do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o odstrzał zwierząt i dwa z nich zostały zabite.

Jak wyjaśnił prof. Schmidt, były to młode 10-miesięczne osobniki, które straciły rodziców, same nie umiały jeszcze polować, więc były głodne. Wcześniej żywiły się odpadkami pozostawianymi przez ludzi, więc pilarzy skojarzyły z jedzeniem. - To nie był napad wilków na ludzi, tylko poszukiwanie pokarmu - mówił gość TOK FM, dodając, że rozumie strach ludzi widzących wilka powarkującego i obnażającego kły. Według Krzysztofa Schmidta decyzja GDOŚ o odstrzale wilków była słuszna, bo zwierzęta, które nie umiały polować, ciągle podchodziłyby do ludzi, a w końcu zmarłyby z głodu. 

Jak podkreślił, była to zupełnie wyjątkowa sytuacja, bo wilki ze swej natury unikają ludzi. - Wilk pojawia się w pobliżu człowieka, tylko jeśli jest głodny i jeśli z jakichś powodów nie może tego pokarmu znaleźć w naturalnym miejscu - mówił i dodał, że ataki wilków na ludzi zdarzają się niezmiernie rzadko.

Monika Stasiak podkreśliła, że dla Fundacji Na rzecz Wszystkich Istot niepokojący był tryb, w jakim GDOŚ wydała zgodę na odstrzał wilków. - Wystarczyła jedna wizja terenowa i już po niej pojawiła się decyzja o tym, że wilki mają zostać zabite. Wniosek o zabicie wilków przez burmistrza Brzozowa został złożony 4 marca, a 6 marca wilki już nie żyły. W podobnej sytuacji w Swarzędzu, gdzie pojawiły się wilki z problemami, postępowanie trwało kilka tygodni, zbierano wtedy dowody.

Według niej przyczyną tak szybkiej decyzji o zabiciu zwierząt była "panika panująca wokół tematu". - Przyglądaliśmy się temu, co się działo w mediach. Pierwsza relacja mówiła o kontakcie wzrokowym pracujących mężczyzn z wilkami, a przerodziło się to w historię o pilarzach, którzy z narażeniem życia bronili się pilarkami przed wilkami - mówiła Stasiak.

Myśliwi podsycają złą atmosferę wokół wilków

Monika Stasiak wskazuje na tendencję pogarszania się atmosfery wokół wilków, od kiedy to w 1998 roku objęto wilki ścisłą ochroną i zakazano myśliwym polowania na nie. - Docierają do nas też takie informacje, że to myśliwi przesyłają często do redakcji różne sensacyjne materiały na temat wilków, łącznie z filmikami, które mają obrazować ataki wilków na psy w Polsce, a okazują się pochodzić z głębokiej Rosji - mówiła gościni TOK FM, dodając, że kiedy media piszą o wilkach źle, daje to pole do przywoływania argumentów za zabijaniem wilków.

Członkini Pracowni na rzecz Wszystkich Istot przywołała nagłówki, które na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się w mediach: "W lesie wilki zżarły już wszystko, to pchają się do wsi, ludzi się nie boją", "Kiedy myśliwi przestali strzelać do wilków, zwierzę przestało bać się człowieka", "Systematyczne wyniszczanie owiec przez wilki w Bieszczadach", "Antypolska i antychłopska polityka wyniszczania rolników w Bieszczadach".

Wilkom należy się zrozumienie i empatia

Monika Stasiak zaapelowała, by mówić o wilkach rzetelnie, by przyglądać się źródłom oraz konsultować informacje z ekspertami. - Piszmy o wilkach ze zrozumieniem oraz empatią należną nie wrogowi, nie komuś, kto przychodzi zjeść nas i nasze dzieci, tylko z należną drugiej żywej istocie, bo wilki za złe mówienie i pisanie płacą cenę życia.

Posłuchaj też podcastu o macierzyństwie wilków. Opowiada dr hab. Sabina Pierużek-Nowak

DOSTĘP PREMIUM