"Teraz wam pokażę, czego nie umiecie". Dlaczego uczniowie nie chcą wracać do szkół?

- Jeśli uczniowie po tylu tygodniach nie chcą wracać do szkoły, to znaczy, że my dorośli zrobiliśmy coś bardzo źle - mówiła w TOK FM Justyna Suchecka. Dziennikarka wskazywała, że główne powody, dla których młodzież chce zostać w domu to stres i obawa przed nawałem sprawdzianów i kartkówek.
Zobacz wideo

Zaraz po majówce - we wtorek (4 maja) - uczniowie klas I-III wracają do nauki stacjonarnej. Od 15 maja klasy IV-VIII szkół podstawowych oraz szkoły ponadpodstawowe przejdą w tryb pracy hybrydowej, natomiast od 29 maja już wszyscy mają uczyć się stacjonarnie. 

Zaraz po tym, jak premier Mateusz Morawiecki ogłosił powrót do szkół, powstała petycja, by - owszem - wracać, ale nie w maju, ale dopiero we wrześniu. "Powrót do nauki w szkole na ostatnie niecałe dwa miesiące jest niepotrzebny i tylko zdezorientuje uczniów klas 7 oraz 8, którzy w tym czasie prowadzą intensywną naukę do egzaminu ósmoklasisty" - czytamy w petycji, którą podpisało już ponad pół miliona osób. 

- Jeśli uczniowie po tylu tygodniach nie chcą wracać do szkoły, to znaczy, że my dorośli zrobiliśmy coś bardzo źle - komentowała w Weekendowym Poranku TOK FM Justyna Suchecka, dziennikarka tvn24.pl specjalizująca się w temacie edukacji. Jak dodała, z jej informacji wynika, że powody, dla których młodzież chce jednak zostać w domu są bardzo różne. 

Jeśli chodzi o uczniów szkół ponadpodstawowych - ci mieszkają często w innym powiecie czy nawet w innym województwie niż placówka, do której uczęszczają. W związku z tym obawiają się, że nie będą mieli gdzie się podziać przez ten miesiąc (bo np. nie uda im się wynająć mieszkania). Inni boją się dojazdów komunikacją i tego, że mogą się zakazić koronawirusem. Uczniowie klas ósmych z kolei, jak mówiła Suchecka, obawiają się, że przed egzaminem trafią na kwarantannę i nie napiszą testu w terminie. 

- Ale powody, które słyszę najczęściej to: "nie chcę wracać do szkoły, bo kosztuje mnie to zbyt dużo stresu", "bo nauczyciel już zasypał nasze e-dzienniki sprawdzianami", "bo są komentarze w stylu 'teraz wam pokażę, czego nie umiecie i sprawdzimy, co żeście na tej zdalnej szkole robili'" - cytowała Justyna Suchecka. - Myślę, że w kontekście tego, o czym mówiliśmy przez wiele ostatnich miesięcy, to znaczy obniżonego dobrostanu uczniów, stanów lękowych i depresyjnych, mówienie że "teraz was sprawdzimy" jest ostatnią rzeczą, którą dorośli powinni robić - dodała. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Dziennikarz TOK FM Krzysztof Horwat, autor dokumentalnego serialu "Rok, którego nie było" zwrócił uwagę, że powrotowi do szkół starszych uczniów na ostatnie trzy tygodnie sprzeciwiają się też rodzice - nawet ci, którzy wcześniej opowiadali się raczej za powrotem. - Dla wielu z nich to strach przed czymś nowym - powiedział. 

Suchecka nadmieniła, że chciałaby, aby ten czas spędzony w szkole był przede wszystkim "nadrabianiem relacji" między uczniami, a niekoniecznie szybkim nadrabianiem materiału. - Ale nie mam niestety zbyt wielkich nadziei - przyznała.

Startują matury

W drugiej części rozmowy prowadząca audycję red. Karolina Głowacka pytała swoich gości o matury, które ruszają już we wtorek. 

Krzysztof Horwat podkreślał, że rozmawiając z uczniami da się zauważyć, że nie stresuje ich tak bardzo sam fakt testu. - Są już po maturach próbnych, oswoili reguły pisania tych egzaminów. Bardziej przemawia przez nich to, że cały miniony rok był trudny, nie mieli kontaktu z rówieśnikami. To ich raczej bardziej boli - powiedział. 

Czy tegoroczne egzaminy, ze względu na pandemię, pójdą gorzej niż w normalnych warunkach? Suchecka wskazała, że nie da się określić tego, "co by było gdyby". Jednak jej zdaniem maturzyści mogą bardziej się stresować, bo na przykład nie będą mogli rzucić się swoim przyjaciołom w objęcia, będą musieli zachowywać dystans i nosić maski. - To wszystko wpływa na poziom stresu, a czy wpłynie też na wyniki, to będzie pewnie kwestia indywidualna - powiedziała. 

DOSTĘP PREMIUM