"Po dwóch dniach scenariusze zaczynają szaleć". Długoterminowa prognoza pogody dla Polski to nie lada wyzwanie

Jeśli ktoś oczekuje pewnej długoterminowej prognozy na lato, to musi wiedzieć, że w przypadku naszego kraju nie jest to prosta sprawa. - Ostatni kwiecień był najchłodniejszy od 1997 roku, ale to nic nie mówi o tym, jakie będą kolejne miesiące - mówił w TOK FM dr Marek Błaś z Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego.
Zobacz wideo

Pierwsze prognozy pogody na majówkę zakładały temperaturę powyżej 20 stopni Celsjusza, a później straszyły opadami śniegu. Finalnie długi weekend majowy był zimny i mokry.

Jak mówił w TOK FM dr Marek Błaś z Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego przewidywanie pogody w naszym kraju to niezwykle trudne zadanie. - Polska jest położona w strefie, w której przecinają się szlaki różnych mas powietrznych. Możemy mieć do czynienia z taką sytuacją, że dziś mamy chłodne, arktyczne powietrze, a za kilka dni już lato z powietrzem zwrotnikowym - tłumaczył.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak podkreślił ekspert, to charakterystyczna cecha obecnej pory roku w naszym kraju.

- Bo zmniejsza się kontrast temperatury między Oceanem Atlantyckim, który był zimą cieplejszy, a kontynentem, który był chłodniejszy. Teraz kontynent się ogrzewa, temperatury się mniej więcej wyrównują i ten tradycyjny przepływ powietrza (z zachodu na wschód) nieco słabnie. Rośnie natomiast znaczenie południkowej wymiany powietrza. Stąd dziś chłód, a za kilka dni pogoda robi się prawie letnia. Dlatego mówimy o kwietniu, że przeplata trochę zimy, trochę lata - wyjaśniał dr Błaś. 

Mgły psują plany synoptyków 

Kiedy zdarzają się największe pomyłki w prognozach? Zdaniem eksperta najtrudniej przewidzieć pogodę w miesiącach przejściowych - między porami roku. - A także zimą, gdy mamy poranne mgły. Jeśli mgła znika, to temperatura bardzo szybko wzrasta nawet o 10-15 stopni, a gdy mgła się utrzymuje, to dopływ słońca jest ograniczony i temperatura wzrasta raptem o 2-3 stopnie. Wobec tego zdarzały się takie sytuacje, gdy prognoza "pomyliła się"... o 10 stopni Celsjusza - wspominał naukowiec z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Dr Błaś przypomniał, że prognozy krótkoterminowe sprawdzają się nawet w 90 procentach, natomiast te na kilkanaście dni do przodu – w najwyżej 65 proc.

- Jeśli prognozujemy na kilka-kilkanaście dni, to bazujemy na danych z bieżącej chwili. Opracowuje się z reguły około 20 scenariuszy pogodowych i z nich wyciąga się średnią. Są takie scenariusze, które zakładają, że za tydzień będziemy mogli się spodziewać wzrostu temperatury do 20-25 stopni, a są takie, które pokazują, że pozostaniemy w chłodnym powietrzu. Z reguły po dwóch, trzech dniach te scenariusze zaczynają szaleć, wędrują w różnych kierunkach - tłumaczył.

Jakie będzie lato 2021?

Z tego właśnie powodu meteorolog nie był w stanie przewidzieć, jakie będzie tegoroczne lato w Polsce. Zaznaczył, że nie można wyciągać wniosków na temat pogody w kolejnych miesiącach, po tym, że dotychczas wiosna była dość chłodna. - To, co było wcześniej, nie ma wpływu na to, co będzie później – mówił gość TOK FM.

Na poparcie tej tezy naukowiec przypomniał ubiegłoroczną wiosnę i lato. - Mieliśmy jeden z najchłodniejszych majów. A później czerwiec i lipiec były anomalnie ciepłe. Dzięki czemu cała średnia roczna zrobiła się jedną z najwyższych, chyba drugą w historii pomiarów w Polsce. Ostatni kwiecień był najchłodniejszy od 1997 roku, ale to nic nie mówi o tym, jakie będą kolejne miesiące. Co daje nam nadzieję na piękne lato - podsumował dr Marek Błaś. 

DOSTĘP PREMIUM