Prokuratura Krajowa chce 250 tys. zł za "szkalujący wywiad". Sędzia Żurek ma radę dla prokuratora Święczkowskiego

Prokuratura Krajowa żąda od Katarzyny Kwiatkowskiej 250 tys. zł zadośćuczynienia. Szefowa prokuratorskiego stowarzyszenia naraziła się wywiadem dla "Wyborczej". - To są absurdalne procesy za państwowe pieniądze, które mają zastraszyć nie tylko walczących sędziów, ale także prokuratorów - komentował w TOK FM sędzia Waldemar Żurek.
Zobacz wideo

Prokuratura Krajowa już w lutym zapowiadała, że wobec prokurator Katarzyny Kwiatkowskiej, szefowej stowarzyszenia "Lex super omnia", będzie chciała wystąpić na drogę sądową. Chodziło o wywiad, którego prokurator udzieliła "Gazecie Wyborczej", gdzie padały rzekomo "szkalujące" wypowiedzi. Prokuratura Krajowa stwierdziła, że wywiad zawierał insynuacje, które podważają jej autorytet. W środę OKO.Press poinformowało, że Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski żąda od prokurator Kwiatkowskiej 250 tys. złotych zadośćuczynienia, które ma zostać przeznaczone na cel społeczny, konkretnie na Caritas. 

- To są absurdalne procesy za państwowe pieniądze, które mają zastraszyć nie tylko walczących sędziów, ale także prokuratorów - komentował w TOK FM sędzia Waldemar Żurek. 

- Mieliśmy takie sprawy kiedyś w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, które były pokłosiem ataków na sędziów - mówił, a jako przykład podawał sprawę "Baka przeciwko Węgrom". Były prezes Sądu Najwyższego Węgier András Baka złożył skargę w 2012 roku, a w 2014 roku unijny trybunał orzekł, że nowe węgierskie prawodawstwo odebrało mu prawo do sądu i naruszyło swobodę wypowiedzi. - Tam właśnie pierwszy prezes SN krytykował Ministerstwo Sprawiedliwości za pseudoreformy wymiaru sprawiedliwości. Otrzymał ogromne odszkodowanie, został przywrócony, bo usunięto go z Sądu Najwyższego. Myślę, że pan Święczkowski powinien najpierw dokładnie przeczytać uzasadnienie tego rozstrzygnięcia - ocenił rozmówca Piotra Maślaka.

Były rzecznik KRS zapowiedział też: "Będziemy pani prokurator bronić całą siłą środowiska prawniczego".

Izba Dyscyplinarna, czyli "uzurpatorzy w togach" 

Waldemar Żurek komentował również wczorajszą decyzję tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Po dwóch godzinach niejawnego posiedzenia bezterminowo odroczono sprawę o uchylenie immunitetu sędziemu Włodzimierzowi Wróblowi. Prokuratura zarzuca mu niedopełnienie obowiązków.

- Takie bezterminowe ogłoszenie to zdecydowanie brak szacunku dla stron postępowania. To jest takie postawienie pod oskarżenie i odroczenie, ale nie wskazując nawet obrońcom, kiedy może być kolejne posiedzenie - mówił sędzia Żurek. - Gdyby to było przed sądem moglibyśmy wytłumaczyć pewne rzeczy procesowo, natomiast Izba Dyscyplinarna sądem nie jest - zaznaczył.

Gość TOK FM nie ma wątpliwości, jaki jest cel całej sprawy. - Chodzi o to, żeby zniszczyć w opinii publicznej autorytet sędziego Włodzimierza Wróbla. To jest sędzia, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który ma naprawdę ogromny autorytet - podkreślił. Dodał, że Izba Dyscyplinarna jest "zaprzęgnięta w propagandę rządu" i stwierdził, że każdy sędzia, który staje w obronie praworządności, ma zostać zniszczony. 

Samą Izbę Dyscyplinarną sędzia Żurek nazywał "uzurpatorami w togach", zauważał też jeszcze jedną, bezprecedensową kwestię. 

- Na salę rozpraw chcieli dostać się prawnicy, którzy reprezentowali organizacje społeczne, które mają możliwość wzięcia udziału w procesie. To im zapewniają przepisy - mówił. I dodał, że wczoraj policja nie wpuściła ich na salę rozpraw. - Jeżeli policjanci będą decydować, kto wchodzi na salę rozpraw, jak wygląda prawo do obrony, to jesteśmy już nie jedną nogą, ale obiema na Białorusi - podsumował gość Pierwszego Śniadania w TOK-u.

DOSTĘP PREMIUM