Prestiż Polski na arenie międzynarodowej "w zakresie praworządności i tak nie jest wielki", trudno stracić bardziej

Zdaniem dra Piotra Kładocznego, pat wokół Trybunału Konstytucyjnego mógłby rozwiązać Andrzej Duda, przyjmując ślubowanie od prawidłowo wybranych sędziów TK. - Ale chyba nie można za bardzo na niego liczyć. Po ostatnich wypowiedziach na temat Rzecznika Praw Obywatelskich można wysnuć wniosek, że pan prezydent uważa, że wszystko jest w Polsce świetnie - powiedział prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Zobacz wideo

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że Trybunał Konstytucyjny, w którego składzie zasiada sędzia dubler - powołany na już obsadzone wcześniej stanowisko - to złamanie prawa do sądu i rzetelnego procesu. Chodzi o Mariusza Muszyńskiego, który trafił do TK w 2016 roku.

Dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie jest tą decyzją zaskoczony. - Trybunał w Strasburgu przychylił się do przekonania, które w Polsce panuje powszechnie, że dublerzy po prostu nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i w związku z tym nie mogą orzekać, a ich orzeczenia nie gwarantują prawa do rzetelnego procesu - powiedział w audycji "A teraz na poważnie" w TOK FM. 

Podkreślił, że podobnych spraw, w których orzekali sędziowie dublerzy, jest bardzo dużo i Polska "powinna coś z tym zrobić". - Poza tym ten wyrok [europejskiego trybunału] trzeba wykonać i rozumiem, że nie chodzi tylko o jakieś zadośćuczynienie strony skarżącej, ale również zmianę źródła naruszenia prawa - powiedział karnista. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Kładoczny przypominał, że prawnicy od samego początku ostrzegali, że wyroki wydawane przez sędziów dublerów "są obciążone wadą". - Nie można przecież mówić o niezawisłym sądzie, kiedy sam proces powoływania takiego sędziego jest niezgodny z prawem - stwierdził. - Polska musi się z tego wytłumaczyć i jakoś to zmienić - dodał. 

Dopytywany o to, w jaki sposób ów problem rozwiązać - Kładoczny odparł, że "prezydent mógłby to zrobić przez przyjęcie ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów TK przez Sejm VII kadencji". Chodzi o Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebziaka, których w październiku 2015 roku wybrała na sędziów większość PO-PSL. 

- Wtedy mielibyśmy taką sytuację, że do tych legalnie wybranych sędziów TK, którzy już orzekają, wreszcie doszłyby te osoby, które zostały wybrane przez Sejm VII kadencji i przynajmniej mielibyśmy w TK prawidłowo wybranych sędziów - powiedział dr Kładoczny. 

Dopytywany czy rzeczywiście liczy na takie rozwiązanie sprawy - przyznał, że nie. - Pan prezydent chyba nie ma zamiaru [tego robić] i nie za bardzo można na niego liczyć. Po ostatnich wypowiedziach na temat Rzecznika Praw Obywatelskich można wysnuć wniosek, że pan prezydent uważa, że wszystko jest w Polsce świetnie, a ten kto mówi inaczej - zwłaszcza za granicą - to właściwie nie ma kwalifikacji, w szczególności moralnych - skomentował karnista, odnosząc się do słów Andrzeja Dudy na temat Adama Bodnara sprzed kilku dni.

"Trochę się zdenerwowaliśmy słowami prezydenta"

Przypomnijmy, prezydent - podczas wtorkowego wystąpienia - powiedział, że "ma wątpliwości co do rzeczywistych kwalifikacji Adama Bodnara do tego, aby kiedykolwiek pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich". Dodał, że zmiana RPO w Polsce jest sprawą pilną, a Adam Bodnar wygłaszał hasła "antypolskie" i "antypaństwowe". Andrzej Duda komentował w ten sposób wywiad, którego RPO udzielił kilka dni wcześniej agencji AFP i w którym mówił m.in., że w Polsce następuje proces ignorowania nadrzędności prawa Unii Europejskiej.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka wydała oświadczenie, w którym orzekła, że słowa prezydenta budzą oburzenie i niesmak. W piśmie podkreślono też, że nie jest to tylko atak na Adama Bodnara, ale na wszystkie organizacje broniące praworządności w Polsce. 

- Troszkę się zdenerwowaliśmy tymi słowami, przyznaję - powiedział w TOK FM Kładoczny. - Mamy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich podobny sposób myślenia, z którym pan prezydent się najwyraźniej nie zgadza. On zupełnie inaczej odbiera rzeczywistość. Przykłada się do demontażu państwa prawa w Polsce i takie słowa (...) strasznie nas oburzyły - oznajmił. 

Powracając jeszcze do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, Kładoczny przyznał, że prawdopodobnie polskie władze go nie uznają i skończy się tak, że temat podniosą jedynie dziennikarze. - Pytanie, czy coś możemy stracić? Na pewno prestiż na arenie międzynarodowej, ale on w zakresie praworządności i tak nie jest wielki, więc nie będzie to wielka strata - powiedział prawnik. 

DOSTĘP PREMIUM