Frankowicze muszą poczekać. Sąd Najwyższy odroczył sprawę pytań dotyczących kredytów walutowych

Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie odroczyła we wtorek bez terminu posiedzenie ws. zagadnień prawnych przedstawionych przez I prezes SN Małgorzatę Manowską i dotyczącą spraw odnoszących się do kredytów walutowych - poinformował rzecznik prasowy SN sędzia Aleksander Stępkowski.
Zobacz wideo

Jak dodał sędzia Stępkowski, Izba Cywilna podjęła we wtorek postanowienia o zwróceniu się o stanowiska w sprawie przedstawionych zagadnień do: Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, prezesa Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego i Rzecznika Finansowego.

Rozprawa rozpoczęła się z opóźnieniem przez alarm bombowy w budynku SN. 

Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie zajmowała się szeregiem pytań I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. Decyzja SN miała wyjaśnić kwestię roszczeń banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału - będzie to ratunek dla banków, albo woda na młyn dla frankowiczów, którzy masowo pozywają banki za nieuczciwe zapisy w umowach na kredyty frankowe.

Wcześniej posiedzenie całej izby było przesuwane już dwukrotnie, raz z powodu hospitalizacji pierwszej prezes sądu, drugi raz z powodu oczekiwanego wyroku TSUE. 

W piątek siedmioosobowy tzw. stary skład izby nie odpowiedział na to najważniejsze pytanie o korzystaniu z kapitału przez bank, a orzekł jedynie, że w przypadku nieważności umowy, kredytobiorcy i bankowi przysługują dwa odrębne roszczenia.

Kompromisowe orzeczenie TSUE

Rzeczony wyrok TSUE zapadł pod koniec kwietnia i w zasadzie w żaden sposób nie załatwiał sprawy. Trybunał w sprawie frankowiczów pozostawił wolną rękę polskim sądom. Stwierdził, że to one muszą informować klientów banków o tym, jakie konsekwencje będzie niosło ze sobą unieważnienie umowy o kredyt. Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło tego, czy jeśli umowa o kredyt jest nieważna, to bank może żądać od klienta pieniędzy za korzystanie z jego kapitału. Tutaj TSUE odesłał polskich sędziów do polskiego prawa. Niemal podobnie stało się z pytaniem: od kiedy biegnie przedawnienie roszczeń banku wobec klienta. Tu Trybunał zastrzegł jedynie, że konsument w takich sytuacjach musi być chroniony - zgodnie z unijnym prawem.

Zdaniem profesora Dariusz Adamskiego, prorektora Uniwersytetu Wrocławskiego, TSUE wydał orzeczenie "delfickie". – Trudno coś w nim podważyć, czemuś zaprzeczyć. W zasadzie Trybunał potwierdził swoją linię orzeczniczą, ale w sposób tak ogólny, że można to interpretować na różne sposoby – mówił na antenie TOK FM ekspert. Jak dodał, z takiego wyroku najbardziej ucieszą się prawnicy. – Zarówno banków, jak i frankowiczów, bo to rozstrzygnięcie tylko zwiększa niepewność prawną. Obraz sprawy stał się jeszcze mętniejszy, choć już wcześniej był mętny – podkreślał prof. Adamski.

Frankowicze walczą o swoje

Według danych kredyty we frankach szwajcarskich zaciągnęło kilkaset osób. Najsłynniejsza sprawa, w której zapadł wyrok. dotyczy państwa Dziubaków. W styczniu 2020 roku sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o unieważnieniu umowy ich kredytu we frankach. Prawnicy rodziny argumentowali, że umowa została tak skonstruowana, że ryzyko wahań kursu franka ponosili wyłącznie klienci banku, a bank nie informował ich, jakie jest faktyczne ryzyko, przez co doszło do rażącego naruszenia ich interesu. Do tego bank miał dużą swobodę w przyjmowaniu, jakim kursem się posłużyć przy wyliczaniu raty kredytu.

Sąd Okręgowy podzielił tę opinię i uznał klauzule umowy za abuzywne. Zgodnie z Kodeksem cywilnym za klauzule abuzywne uznaje się postanowienia umowy zawieranej pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą, które nie zostały uzgodnione indywidualnie z konsumentem, kształtujące jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, a także rażąco naruszające interesy konsumenta.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM