"Atakuje się Jana Pawła II. A to papież Polak pierwszy powiedział 'zero tolerancji' dla pedofilii w Kościele"

Kard. Stanisław Dziwisz, pytany o kwestię wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne stwierdził, że "to są bardzo bolesne sprawy dla Kościoła na całym świecie". - Trzeba je wyjaśnić. Ukarać winnych - mówił w rozmowie z "Polską The Times". Hierarcha przekonywał też, że nie było "żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża".
Zobacz wideo

Kard. Stanisław Dziwisz pytany o kwestię wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne zaznaczył, że "to są bardzo bolesne sprawy dla Kościoła na całym świecie". - Trzeba je wyjaśnić. Ukarać winnych - mówił w rozmowie z "Polską The Times".

Jednocześnie zaznaczył, że "przy tej okazji, krzywdzi się, niesprawiedliwie osądzając, niewinnych". - Atakuje się Ojca Świętego Jana Pawła II. A to wszakże papież Polak pierwszy powiedział "zero tolerancji" dla pedofilii w Kościele. Potem kontynuował ten kierunek Benedykt XVI i teraz papież Franciszek, ale porządkowanie tych spraw w Kościele, ustanowienie norm dyscyplinarnych w stosunku do duchownych i świeckich podejrzanych o te czyny, to dzieło Jana Pawła II - mówił kard. Dziwisz.

- Próby obarczania św. Jana Pawła II odpowiedzialnością za tragedię osób, które były ofiarami nadużyć seksualnych duchownych, są insynuacją i manipulacją. To właśnie papież z Polski rozpoczął walkę ze sprawcami tych gorszących czynów. To Jan Paweł II już w 1993 r. wskazywał biskupom z USA, że w przypadku przestępstw seksualnych, kanoniczne kary, włącznie z wydaleniem z kapłaństwa, są konieczne i w pełni uzasadnione. Dodawał, że powinny one podkreślać wagę krzywdy i wyrządzonego zła - dodał hierarcha, który przez lata był sekretarzem papieża Jana Pawła II.

Emerytowany metropolita krakowski przypomniał, że w 2001 r. Jan Paweł II ogłosił dokument, w którym nakazał, by wszystkie przypadki związane z nadużyciami seksualnymi duchownych przekazywać do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

- Mogę tylko ubolewać, że w czasie, gdy polski papież wciąż jest honorowany na świecie, ostatnio na Słowacji, gdzie nadano Mu tytuł honorowego obywatela Bratysławy, w swojej ojczyźnie jest atakowany. Cóż, widzę, że ta Polska jest inna niż ta, którą była kilkadziesiąt lat temu. Wtedy, wszyscy Go podziwiali, nikt nie negował, że Jan Paweł II to najwybitniejszy Polak w historii naszego narodu - powiedział kard. Dziwisz.

"Don Stanislao". Co wiedział kard. Dziwisz?

Były metropolita krakowski, odnosząc się do pojawiających się w mediach sugestii, że nie przekazywał Janowi Pawłowi II wszystkich informacji w sprawach dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne, zaznaczył, że "bardzo mocno to przeżył i przeżywa".

- Powtórzę to, co już raz powiedziałem. Wszystko, co dotyczyło Kościoła i było adresowane do papieża, staraliśmy się Mu przekazać. Sprawy Kościoła Ojciec Święty omawiał z osobami do tego powołanymi, a nie z prywatnymi sekretarzami. W związku z tym pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych rzekomych "filtrów", żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć - podkreślił.

Dodał, że instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania wszystkich spraw był Sekretariat Stanu. - Jeżeli ktoś mówi, że coś zaniedbaliśmy, to nie zna pracy w Stolicy Apostolskiej. Watykan to jest papież, ale także i urzędy. Każdy z nich ma jeden dział i tym się zajmuje. Wszystkie sprawy, które dochodziły do papieża, bezpośrednio zostały potem przez Ojca Świętego skierowane do odpowiednich urzędów do załatwienia. Nic się nie ukrywało - zapewnił kard. Dziwisz.

Były sekretarz papieża był bohaterem głośnego reportażu TVN24 "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza", w którym przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy wskazujące, że duchowny tuszował nadużycia seksualne księży na całym świecie. Kardynał odmawiał rozmowy z autorem filmu dokumentalnego na temat zarzutów pod swoim adresem.

DOSTĘP PREMIUM