Prywatyzacja lasów miała być pod konkretne miejsca? "Projekt powinien trafić do kosza"

Taki projekt powinien zostać nie zamieciony pod dywan, a wyrzucony do kosza, ponieważ jest to projekt plasterkowej prywatyzacji polskich lasów - o nowelizacji ustawy o lasach, która przewidywała zamianę gruntów leśnych na inne, mówił Adam Wajrak.
Zobacz wideo

Na wniosek samych autorów odwołano pierwsze czytanie nowelizacji ustawy o lasach. Projekt, który miał umożliwić wyznaczanie terenów inwestycyjnych w lasach i na wymianę gruntu leśnego na dowolny inny grunt, w stosunku jeden do jednego, zgłosiła grupa posłów PiS. I to oni sami wycofali go na chwilę przed pierwszym czytaniem w Sejmie.

Projekt ma teraz zniknąć, ale wcale nie wiadomo, na jak długo, bo nie zostanie wyrzucony do kosza.

- To może oznaczać, że w troszkę zmienionej formie gdzieś nam wypłynie. Taki projekt powinien zostać nie zamieciony pod dywan, a wyrzucony do kosza, ponieważ jest to projekt plasterkowej prywatyzacji polskich lasów - w "Światopodglądzie" mówił Adam Wajrak, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Gość Agnieszki Lichnerowicz przypominał, że dotychczas można było uzyskiwać tereny lasów państwowych pod inwestycje, ale musiało to być interesie dobra publicznego, takiego jak np. drogi.

Wskazywał, że ten projekt został tak napisany, że można sobie łatwo wyobrazić, że deweloper zamieni piękny las na jakiś nieużytek i postawi potem w lesie osiedle. 

Według projektu miałoby to dotyczyć wyłącznie inwestycji służących upowszechnianiu nowych technologii i poprawie jakości powietrza. - Wystarczy, że postawi kilka paneli słonecznych i będzie mieć innowację ekologiczną - punktował słabość tych obwarowań Wajrak. 

I przekonywał, że "to jest szerokie pole do popisu różnych machlojek".  - Przerażające, że robi to partia, która jeszcze sześć lat temu krzyczała o prywatyzacji lasów. Podejrzewam, że stoi za tym chęć skoku na konkretne miejsca. Za projektem stoją wpływowi ludzie, to są ludzie, którzy są dość blisko związani z tzw. zasobami - mówił dalej. 

Podkreślił, że związek zawodowy "Solidarność" leśników w tej sprawie wystąpił ramię w ramię z organizacjami ekologicznymi, które na projekcie nie zostawiły suchej nitki. 

Wajrak apelował również o wspomaganie organizacji pozarządowych, pracą bądź zasobami finansowymi, "bo to one wyłapują takie niebezpieczne projekty".

DOSTĘP PREMIUM