Nadleśniczy z Czerniejowa zwolniony. W tle wycinka drzew, zniszczenia gniazd czapli i śmierć większości piskląt

Nadleśniczego z Czerniejowa odwołano ze stanowiska, a jego sprawę skierowano do prokuratury. Ma to związek ze sprawą zniszczeń dokonanych przy wycince, która została przeprowadzona w miejscu gniazdowania czapli siwej. Prace doprowadziły do opuszczenia już zajętych gniazd i prawdopodobnie śmierci większości piskląt.
Zobacz wideo

Na początku maja ornitolog z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra" Przemysław Wylegała opisał w mediach społecznościowych zniszczenia dokonane w kolonii czapli siwej, w sezonie lęgowym, przy okazji wycinki drzew na terenie Nadleśnictwa Czerniejewo w Wielkopolsce. Ornitolog opublikował też zdjęcia dokumentujące poczynione zniszczenia, w tym zdjęcia martwego pisklęcia.

Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu zarządził w trybie nadzwyczajnym kontrolę w Nadleśnictwie Czerniejewo, gdzie dokonano wycinki drzew, na których znajdowały się gniazda czapli siwej. Zapewnił też, że w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości wobec odpowiedzialnych pracowników nadleśnictwa zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Po zapoznaniu się z wnioskami komisji badającej sprawę dyrektor zdecydował o odwołaniu ze stanowiska nadleśniczego z Czerniejewa. Zdecydował też o złożeniu zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie o możliwości popełnienia przestępstwa. Chodzi m.in. o podejrzenie spowodowania zniszczenia lub uszkodzeń roślin lub zwierząt pozostających pod ochroną gatunkową.

"Jednocześnie informujemy, że Nadleśnictwo Czerniejewo wykona we współpracy z ornitologami, monitorującymi 'czapliniec' działania kompensacyjne zmierzające do poprawy warunków bytowania i żerowania czapli siwej. Dołożymy wszelkich starań, żeby takie sytuacje nie wydarzyły się w przyszłości. Z całą odpowiedzialnością i szczerze przepraszamy za zaistniałą sytuację" – podała w oświadczeniu Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu.

Śmierć większości piskląt

Ornitolog Przemysław Wylegała informował, że prowadzone na terenie czaplińca prace doprowadziły do opuszczenia już zajętych gniazd i prawdopodobnie śmierci większości piskląt. Wskazał też, że na terenie czaplińca pozostały jedynie trzy zajęte gniazda. Reszta, kilkanaście, które zostały, z oznakami, że były zajęte w tym roku, zostały opuszczone. Jak dodał, rok wcześniej w tym miejscu było 49 zajętych gniazd.

W ubiegłym tygodniu Nadleśnictwo Czerniejewo wydało oświadczenie, w którym podano, że wycinka drzew na terenie czaplińca odbyła się, gdy gniazda czapli były jeszcze puste. "Prace wykonano z powodu złego stanu zdrowotnego tego fragmentu drzewostanu. Głównym ich celem było zapewnienie bezpieczeństwa osób poruszających się drogami publicznymi. Prace zostały wykonane w okresie dwóch dni (11-12 marca) i zakończyły się przed powrotem ptaków z zimowisk na teren ich gniazdowania. Uszkodzenie gniazd nastąpiło tylko i wyłącznie na skutek upadku ścinanych drzew niebezpiecznych" – poinformowano w oświadczeniu.

Ornitolog, który nagłośnił sprawę zniszczeń, wskazał jednak, że leśnicy pracowali w pełni sezonu lęgowego tych ptaków. - Straty w lęgach, które przetrwały wycinkę, nastąpiły prawdopodobnie głównie na skutek częstego przebywania ludzi w pod gniazdami w trakcie prac porządkowych przy ściętych drzewach w kwietniu i maju – powiedział Przemysław Wylegała.

Radio Poznań poinformowało w środę, że zwolniony nadleśniczy nie zgadza się z wnioskami z kontroli. - Nie czuje się bezpośrednio winny temu nieszczęściu, które się stało, jeżeli chodzi o czaple - powiedział rozgłośni. Dodał przy tym, że nie będzie się odwoływać od decyzji dyrektora.

DOSTĘP PREMIUM