PGE nie zgadza się na zamknięcie kopalni. "Z punktu widzenia Polski nie ma teraz dobrego rozwiązania"

- Z punktu widzenia Polski nie ma teraz dobrego rozwiązania. Bo jeśli wyłączymy cały kombinat, to mamy problem z energią elektryczną. Jeżeli tego nie zrobimy, to mamy jeszcze większy problem z Unią Europejską - mówiła w TOK FM Karolina Baca-Pogorzelska z Outriders, komentując decyzję TSUE ws. kopalni w Turowie i oświadczenie Polskiej Grupy Energetycznej.
Zobacz wideo

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku Czech i w piątek nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia. W odpowiedzi Polska Grupa Energetyczna poinformowała, że nie może zgodzić się na zamknięcie kopalni w Turowie.

"Oznaczałoby to automatyczne wyłączenie elektrowni, która dostarcza prąd do domów 3,7 mln Polaków" - wskazano w komunikacie. Podkreślono, że wyłączenie elektrowni zdestabilizowałoby polski i europejski system energetyczny, w którym - jak wskazano - "Turów pełni istotną rolę jako jeden z jego najważniejszych elementów". Według PGE, kompleks energetyczny Turów zapewnia do 7 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce.

Dla dziennikarki Outriders Karoliny Bacy-Pogorzelskiej, która komentowała oświadczenie PGE na antenie TOK FM, jest zrozumiałe, że Polska nie może teraz wyłączyć w Turowie kopalni i jednocześnie elektrowni, która pełni istotną rolę w systemie. - Zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło, zwłaszcza w wakacje, a ta energia z Turowa jest relatywnie tania, bo w tamtejszej kopalni udało się dojść do złoża, które jest relatywnie tanie w eksploatacji - tłumaczyła.

Jej zdaniem, gdyby zamknięto kopalnię w Turowie, to tamtejsza elektrownia mogłaby pracować zaledwie chwilę. - Tam jest bieżące wydobycie i nie ma dużego zapasu - mówiła. Dodała, że 7 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce, które pokrywa Turów, to dużo. Jeśli więc doszłoby do zamknięcia tamtejszej elektrowni, braki w dostawach energii trzeba byłoby pokryć importem.

- Z punktu widzenia Polski nie ma teraz dobrego rozwiązania. Bo jeśli wyłączymy całą instalację, cały kombinat, to mamy problem z energią elektryczną. Jeżeli tego nie zrobimy, to mamy jeszcze większy problem z Unią Europejską. Mogliśmy tego uniknąć, bo był moment, żeby się z Czechami dogadać - powiedziała. I dodała, że o tym sporze było głośno od dawna. - Jeśli nie rozmawialiśmy z Czechami poważnie, tylko traktowaliśmy ich "z buta", a oni chcieli walczyć o swoje racje, to nie ma się co dziwić, że poszli się poskarżyć do Trybunału - stwierdziła.

"Droga do dzikiej transformacji energetycznej"

Wojciech Dąbrowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej, podkreślił, że Kopalnia Węgla Brunatnego Turów "posiada ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzi i będzie prowadzić wydobycie". - Decyzja TSUE to droga do dzikiej transformacji energetycznej. Mamy do czynienia z pierwszym prawdziwym testem Europejskiego Zielonego Ładu, który miał być oparty na solidarności i sprawiedliwej transformacji energetycznej, a nie programem wspierającym nieuczciwą konkurencję - powiedział prezes.

Według PGE, TSUE wybiórczo potraktowało zarówno polskie wyjaśnienia, jak i złożoną sytuację kompleksu. "Argumenty strony polskiej zostały zignorowane lub zniekształcone. Doszło do paradoksu, w którym dobrowolne i nadprogramowe działanie Polski na rzecz dodatkowej ochrony wód w Czechach zostało uznane jako potwierdzenie zarzutów" - podkreślono w komunikacie.

Dąbrowski wskazał przy tym, że kilkadziesiąt kilometrów od Turowa, a nawet kilkaset metrów od granicy z Polską funkcjonuje dziewięć kopalni odkrywkowych węgla brunatnego. - Pięć na terenie Czech, cztery w Niemczech, a Unia Europejska pozwala na ich działalność, mimo ich zdecydowanie większego wpływu na środowisko. PGE nie zgadza się na nierówne traktowanie działalności gospodarczej w zależności od narodowości firmy. Przykład Turowa pokazuje, że kosztem polskiego kompleksu energetycznego mają rozwijać się interesy energetyczne i węglowe innych krajów - dodał prezes.

Historia sporu

Kopalnia i elektrownia Turów należą do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, będącej częścią PGE Polskiej Grupy Energetycznej. W 2020 r. polski minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka przedłużył koncesję na wydobywanie w Turowie węgla brunatnego na kolejne sześć lat, do 2026 r.

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia. Minister środowiska Czech Richard Brabec tłumaczył wówczas, że pozew jest niezbędny dla ochrony czeskich obywateli, ponieważ Polska - jego zdaniem - nie spełniła postulatów Pragi związanych z ochroną środowiska. Minister zapowiedział też, że rozmowy z Polską będą kontynuowane, ale Czechy traktują obecne wydobycie w Turowie jako nielegalne.

DOSTĘP PREMIUM