"Eskalacja to ślepy zaułek". Ekspertka radzi, co rząd powinien zrobić w sprawie Turowa

- Polski z pewnością nie stać na to, by część kraju pozbawić prądu - powiedział w Poranku TOK FM minister Łukasz Schreiber, odnosząc się do decyzji TSUE ws. kopalni Turów. Rząd stara się prezentować twarde stanowisko w tej sprawie, ale eksperci radzą, żeby próbować innych sposobów. - Trzeba jak najszybciej zacząć rozmawiać z Czechami - mówiła Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa Forum Energii.
Zobacz wideo

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w piątek nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, która należy do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Ma się to stać "do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie". Czechy uważają, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych.

Łukasz Schreiber, minister w KPRM, kolejny raz powtórzył stanowisko rządu, który nie zgadza się z decyzją TSUE.  - Nie ma takiej możliwości, żebyśmy doprowadzili do sytuacji, w której mielibyśmy wykonać działania zagrażające bezpieczeństwu energetycznemu państwa - powiedział Schreiber. Na pytanie, czy polski rząd jest przygotowany na płacenie wysokich kar w związku z niewykonaniem postanowienia, minister odpowiedział, że "Polski z pewnością nie stać na to, by część kraju pozbawić prądu".

Schreiber ocenił decyzję TSUE jako "dość kuriozalną". - Chyba wszyscy mamy świadomość, że ta sprawa nie ma wiele wspólnego z troską o ekologię czeskiego rządu, kiedy w Czechach węgiel brunatny w stosunku do ich zapotrzebowania na energię to jest jakaś jedna trzecia - mówił.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

"Błyskawicznie musimy podjąć rozmowy z Czechami"

Łukasz Schreiber nawiązał w ten sposób do narracji, która jest przywoływana w rządowych mediach - że Czesi i Niemcy chcieliby zakazać Polsce wydobycia węgla po to, by sprzedawać nam swój surowiec. Faktycznie, oba te kraje wydobywają węgiel brunatny, tylko że mają już zaawansowane plany wygaszania tego typu wydobycia. Jednak - zdaniem Joanny Maćkowiak-Pandery, szefowej Forum Energii - to wątek poboczny sporu między Polską i Czechami.

Jej zdaniem ważniejsze są protesty lokalnych społeczności. - Warto prześledzić decyzję środowiskową, którą opublikowało w weekend PGE, bo tam widać, jaka była skala emocji po stronie lokalnych społeczności. Wynika z tego ogromny niepokój, że oddziaływanie (kopalni Turów) na środowisko już teraz jest widoczne, bo wydobycie odbywa się tam od kilkudziesięciu lat - mówiła.

Jak dodała, teraz Polska znalazła się w sytuacji patowej. - To, co można teraz zrobić, to jak najszybciej rozmawiać z Czechami. Trzeba mieć świadomość, że ta decyzja (TSUE) nie jest ostateczna i uważam, że tylko osiągnięcie porozumienia ze stroną czeską pozwoli nam z tego impasu wyjść - powiedziała.

Zauważyła, że eskalacja konfliktu wokół Turowa to jest ślepy zaułek. Zaproponowała, żeby rozmowy Polski z Czechami zaczęły się już na dzisiejszym spotkaniu unijnym. - Błyskawicznie musimy podjąć rozmowy z Czechami. Być może trzeba do nich kogoś zaprosić, może Komisję Europejską lub obserwatorów, żeby otworzyć tę dyskusję - przekonywała Joanna Maćkowiak-Pandera.

Kopalnia i elektrownia Turów należą do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, będącej częścią PGE Polskiej Grupy Energetycznej. W 2020 r. polski minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka przedłużył koncesję na wydobywanie w Turowie węgla brunatnego na kolejne sześć lat, do 2026 r. Pod koniec lutego Czechy wniosły do TSUE skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni wraz z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych, czyli nakazu wstrzymania wydobycia.

DOSTĘP PREMIUM