"Rząd musi się ogarnąć". Protest ekologów na Wisłostradzie. Interweniowała policja

W Warszawie odbył się protest ekologów z Extinction Rebellion. Kilkanaście młodych osób wbiegło na skrzyżowanie Wybrzeża Gdańskiego i ulicy Grodzkiej, po czym zablokowali ruch - relacjonuje "Gazeta Wyborcza". Kilkunastu innych aktywistów usiadło na jezdni za skrzyżowaniem i utworzyło żywy łańcuch. Spięli swoje ręce w metalowych rurach i zablokowali przejazd przez Wisłostradę w kierunku północnym. Policja usunęła część protestujących.
Zobacz wideo

- Jesteśmy tutaj, bo domagamy się, żeby w ciągu 5-10 lat osiągnięta została neutralność klimatyczna - mówił 18-letni Antoni, który przypiął się zapięciem rowerowym do barierek przy Wisłostradzie.

- Nie jesteśmy wściekłymi bandytami. Tylko młodymi ludźmi, którzy chcą pokoju na świecie - dodała Kalina, tegoroczna maturzystka. Siedział w wianku z żółtych kwiatków na jezdni. Powiedziała, że głównym celem tej blokady jest to, żeby rząd się ogarnął. - Żeby wziął odpowiedzialność za katastrofę klimatyczną na wszystkich poziomach. Zaczynając chociażby od tego, że nikt w tym kraju nie podchodzi poważnie do segregowania śmieci - tłumaczyła.

"Zostawcie mnie, ja mam rękę przyklejoną 'kropelką' do tej donicy"

Pół godziny po rozpoczęciu protestu na skrzyżowanie przyjechała policja i wezwała do nieblokowania drogi. W odpowiedzi usłyszała głos uczestniczki demonstracji: - Wiemy, że blokowanie przejazdu to jest problem, ale uwierzcie, że katastrofa klimatyczna to będzie dużo większy problem - powiedziała dziewczyna. 

Funkcjonariusze zaczęli usuwać protestujących z jezdni. - Zostawcie mnie, ja mam rękę przyklejoną "kropelką" do tej donicy - krzyczała dziewczyna do policjantów, którzy próbowali usunąć drewnianą donicę będącą częścią blokady. Funkcjonariusze wynegocjowali przeniesienie donicy z kwiatkami.

"Godzinę po rozpoczęciu blokady sytuacja na Wisłostradzie się ustabilizowała. Około 20 osób siedzi na trzech pasach jezdni w stronę Łomianek na wysokości Zamku Królewskiego. Część z nich przykleiła dłonie do asfaltu, inni złączyli ręce w metalowych rurach, formując żywy łańcuch blokujący przejazd przez dwa pasy. Cztery osoby uczestniczące w proteście wiszą na uprzężach wspinaczkowych i hamakach przypięci do metalowej konstrukcji, którą przynieśli na miejsce demonstracji. Z mapy natężenia ruchu Google wynika, że korek samochodowy zaczyna się na Wisłostradzie na wysokości stadionu Legii Warszawa, około 3 km od blokady. Policja kieruje ruch samochodowy napływający z Czerniakowskiej na Most Śląsko-Dąbrowski Nowym Zjazdem" - czytamy na portalu wyborcza.pl.

Jeden z kierowców nie wytrzymał napięcia, podbiegł do protestujących i kopnął jedną z nich. Policjanci obezwładnili mężczyznę i wylegitymowali go. Nie został zatrzymany.

Tuż przed południem policja wznowiła ruch samochodowy na jednym z trzech pasów Wisłostrady w stronę Łomianek. Auta przejeżdżały obok kordonu, który oddzielał je od protestujących. W środku kordonu młodzi ludzie grali w klasy, w szachy, czytali książki. Gdy policja zaczęła znosić z jezdni aktywistów, ci postanowili rozpiąć ręce, które wcześniej połączyli w metalowych rurach. Przed godz. 13 protest zaczął wygasać.

DOSTĘP PREMIUM