Lublin. Miała być pomoc przedsiębiorcom w związku z pandemią. Tymczasem niektórym podniesiono czynsze

Podwyżka dotyczy najemców powierzchni i obiektów nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie. To popularne wśród lublinian miejsce wypoczynku i rekreacji. Niektórzy najemcy mają nawet 300 procent podwyżki. - Urealniliśmy ceny - odpowiada MOSiR.
Zobacz wideo

Nad Zalewem Zemborzyckim działają restauracje, wypożyczalnie sprzętu wodnego, lodziarnie. Co roku jest też pani, która sprzedaje watę cukrową; są automaty choćby z zabawkami dla dzieci.

Pan Wojciech (imię zmienione) od kilku lat ustawia nad zalewem jeden z automatów - na podstawie umowy z miejską spółką, Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. Był mocno zaskoczony, gdy w maju dowiedział się, że w tym roku - po niezwykle trudnym roku pandemii - wszystkie czynsze nad zalewem wzrosły. U niego - o 130 procent, u innych nawet więcej.

- Słyszeliśmy wcześniej, że miasto idzie przedsiębiorcom na rękę - choćby tym prowadzącym ogródki kawiarniane. Było wsparcie dla gastronomii w czasie pandemii. A teraz? To wcale nie jest pójście nam na rękę. To nie jest działanie przyjazne przedsiębiorcom, nie jest nawet neutralne - to jest działanie wręcz wrogie - mówi nasz rozmówca.

Inny z przedsiębiorców dodaje: - To jest pokazanie nam, kto tu rządzi. Sezon się zbliża, chcemy pracować, więc co mamy zrobić? Ale przecież wiadomo, że ostatni rok był jakby wyjęty z życiorysu. Mieliśmy problemy ze spłatą kredytów, z innymi należnościami. A tu takie zaskoczenie.

Rzecznik MOSiR, Miłosz Bednarczyk tłumaczy, że spółka musiała urealnić ceny, bo wcześniejsze czynsze były zbyt niskie. - Zwróciła na to uwagę m.in. Najwyższa Izba Kontroli w trakcie kontroli - mówi Bednarczyk.

Jak tłumaczy, MOSiR poszedł na rękę przedsiębiorcom w czasie pandemii, obniżając czynsze. - MOSiR zaproponował preferencyjne stawki czynszów przez dużą część zeszłego roku dla większości naszych najemców. Z tymi, którzy do nas przyszli, którzy mieli problemy finansowe z powodu pandemii, już wiosną ubiegłego roku negocjowaliśmy stawki czynszu i praktycznie do końca zeszłego roku obniżyliśmy im stawki czynszu o kilkadziesiąt procent. Płacili znacznie poniżej tego, co zostało zapisane w ich umowach - mówi Miłosz Bednarczyk.

- Teraz wracamy już do sytuacji, w której pandemia wygasa, restauracje zaczynają być normalnie otwierane. Trzeba patrzeć na to, że życie idzie do przodu i nowe umowy muszą już uwzględniać waloryzację stawek czynszu - dodaje rzecznik MOSiR.

DOSTĘP PREMIUM