"Politycy wybierają rzecznika praw polityków". Partie odsłaniają karty przed piątym podejściem do wyboru RPO

Partyjne rozgrywki wokół wyboru nowego RPO wciąż trwają, choć na zgłoszenie kandydatów zostały ostatnie godziny. Nadal nie wiadomo, kogo wystawi opozycja, a tym bardziej nie wiadomo, czy za piątym razem uda się powołać następcę Adama Bodnara. - Kiedy politycy wybierają RPO, to zamiast wybierać rzecznika praw obywateli, to zaczynają wybierać rzecznika praw polityków - mówił w TOK FM prof. Andrzej Rychard.
Zobacz wideo

Kluby parlamentarne mają czas tylko do godziny 16, aby zgłosić swoich kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak niewiadomych jest wciąż sporo. Tuż przed ostatecznym terminem zrezygnował kandydat Porozumienia prof. Marek Konopczyński, którego miało poprzeć również PiS. Okazało się jednak, że tak się nie stanie, a sam Konopczyński mówił, że RPO musi "realizować proobywatelską misję ponad politycznymi podziałami", dlatego jego dalsze zaangażowanie jest "bezprzedmiotowe". Z kolei wicerzecznik Porozumienia Jan Strzeżek zarzucał koalicjantom, że nie dotrzymali dżentelmeńskiej umowy i dlatego upadła propozycja ponadpartyjnej kandydatury. 

Natomiast rzecznik rządu Piotr Müller stwierdził, że Zjednoczona Prawica chciałaby przedstawić wspólnego kandydata na RPO, ale chwilę później Ryszard Terlecki ogłosił, że kandydatką PiS będzie senator Lidia Staroń. Tymczasem Porozumienie zapowiada, że poprze kandydata PSL, czyli prof. Marcina Wiącka. Wciąż również nie wiadomo, kto będzie kandydatem opozycji. Koalicja Obywatelska nie wyklucza, że wystawi własnego kandydata, choć szef PO Borys Budka przyznawał, że rozmawia też z PSL i Lewicą. Tak samo Lewica mówi, że "proces konsultacji trwa", a o swojej decyzji ma poinformować dzisiaj. 

- Bardzo się obawiam, że to wszystko prowadzi do tego, co wynika z konsekwencji werdyktu TK. Czyli po prostu do ustanowienia zamiast urzędu RPO jakiejś atrapy - oceniała w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej". - Nie dziwię się profesorowi Konopczyńskiemu, że zrezygnował, bo bycie podmiotem takiej farsy jak miała miejsce w przypadku innych tur wyboru RPO, to nie jest nic przyjemnego ani nic, co buduje autorytet. To tylko dobrze o nim świadczy - stwierdziła. 

Dziennikarka oceniała również, że obecnie "prawdziwe przełożenie na władzę" ma w Zjednoczonej Prawicy partia Zbigniewa Ziobry, a dzieje się tak chociażby z powodu NIK-u i Mariana Banasia. - Porozumienie cały czas jest takim libero, który gdzieś tam sobie harcuje, rozmawia z kim chce. Ale w związku z tym nie ma ani zaufania, ani przełożenia na decyzje, ale przede wszystkim cały czas toczy się walka o to, co będzie dalej ze środowiskiem Adama Bielana - zauważała. - Porozumienie walczy o niezależność, własną niepodległość, ale oczywiście niczego nie wywalczy. W tym układzie nie jest to możliwe. Ale też nie bardzo ma gdzie iść, bo po stronie opozycyjnej szalupy przedwyborczej nie ma dla Porozumienia - dodała. 

Z kolei prof. Andrzej Rychard, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, mówił, że zamieszanie wokół RPO jest wynikiem "napięcie strukturalnego". - W istocie to politycy wybierają RPO, a taka konstrukcja może działać wtedy, kiedy politycy są blisko obywateli. Kiedy, krótko mówiąc, nie ma tutaj napięcia lub sprzeczności. U nas nie zawsze tak jest - zauważał. - W rezultacie, kiedy to politycy wybierają RPO, to zamiast wybierać rzecznika praw obywateli, to zaczynają wybierać rzecznika praw polityków. Dopiero wtedy widzimy, że musi dochodzić do rozmaitych uzgodnień, negocjacji - stwierdził. Jak dodał, obecnie celem negocjacji jest znalezienie kogoś, kto "nadmiernie żadnego ugrupowaniu politycznemu nie będzie szkodził". 

Przypomnijmy, że parlament już czterokrotnie, bezskutecznie, próbował wybrać następcę Bodnara. Dwukrotnie jedyną kandydatką była mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, która była wspólną kandydatką KO, Lewicy i Polski 2050 Szymona Hołowni. Nie uzyskała ona jednak poparcia Sejmu. Za trzecim razem Sejm powołał na RPO kandydata PiS, wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat nie wyraził na tę kandydaturę zgody. Podobnie było za czwartym razem - Senat nie zgodził się, by urząd RPO objął powołany na to stanowisko przez Sejm poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

DOSTĘP PREMIUM