Ekspert o zakupie tureckich dronów przez Polskę: Potrzebujemy ich nie na dzisiaj, tylko na przedwczoraj

- Jednym z pierwszych wniosków po naszej misji w Afganistanie było to, że potrzebujemy dronów do taktycznego rozpoznania. Minęło 16 lat, a dotąd nie udało się ani rządom aktualnej opozycji, ani rządom PiS-u zrobić nic w tej kwestii - tak o zakupie tureckich dronów przez Polskę mówił w TOK FM dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ.
Zobacz wideo

Polska kupiła od Turcji drony bojowe za 270 mln dolarów. Umowa na cztery zestawy z 24 uzbrojonymi dronami Bayraktar TB2 podpisana w poniedziałek w Ankarze obejmuje także szkolenie i logistykę. Jak informuje resort obrony, dostawy nastąpią do roku 2024, a pierwszy zestaw Polska otrzyma w przyszłym roku.

Dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ ocenił w audycji "Światopodgląd", że to dobry, choć mocno spóźniony zakup. - Jednym z pierwszych wniosków po naszej misji w Afganistanie było to, że potrzebujemy dronów do taktycznego rozpoznania. Minęło 16 lat, a dotąd nie udało się ani rządom aktualnej opozycji, ani rządom PiS-u zrobić nic w tej kwestii. To sprawa naszych zdolności obronnych, które dronów potrzebują nie na dzisiaj, tylko na przedwczoraj. Więc to dobrze, że jakiekolwiek drony trafiły w polskie ręce - powiedział.

Prowadząca „Świtopodgląd" zauważyła, że ten kontrakt zawarto bez przetargu. Gość audycji odpowiedział, że to nic nowego. - Stworzył się taki uzus w państwie polskim, że pewne decyzje są bardzo długo odwlekane i potem zawiera się jakiś kontrakt nietransparentnie. Samoloty dla VIP-ów były kupowane od 1993 roku. Mimo katastrofy w Smoleńsku, ciągle nie udawało się tego problemu rozwiązać. Dopiero gdy niedawno je kupiono, to była to procedura stosunkowo mało transparentna – mówił.

Dodał, że Polska aktualnie ma problem z okrętami podwodnymi, które są też w bardzo krytycznym stanie, jak zresztą cała marynarka wojenna. To też problemy do rozwiązania "na wczoraj".

Agnieszka Lichnerowicz zauważyła, że Polska kupuje drony od Turcji, gdzie takie maszyny były wykorzystywane przy jednoczesnym łamaniu praw człowieka. Czy więc Turcja jest dla Polski dobrym dostawcą? - Sądzę, że te drony są przede wszystkim sprawdzone w boją i to z perspektywy robiących zakupy jest istotne. Z Turcją handlujemy sprzętem lotniczym od 1936 roku, wtedy sprzedaliśmy jej myśliwce i licencję na ich produkcję. I te relacje w przemyśle lotniczym są bardzo długie. Trwały po drugiej wojnie, i trwały w latach ostatnich, bo Turcja kupowała też polskie drony, o czym się teraz nie mówi. Na małą skalę, ale transakcje były zawierane - mówił ekspert.

Stwierdził więc, że "można na to popatrzeć jak na kontynuację związków między dwoma państwami, które trwają długo, a to ma wartość w stosunkach międzynarodowych". - Krytykuję tę transakcję za nietransparentny sposób, w jaki została przeprowadzona, natomiast samo jej meritum jest w porządku - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM