"Głównym oskarżonym może okazać się kard. Dziwisz". Teolog o pilnym wezwaniu biskupów do Watykanu

Pierwsza grupa biskupów do Watykanu została wezwana na początek października. - I to wcale nie jest science fiction, bo głównym oskarżonym może okazać się kard. Dziwisz, który do tej pory jest nietykalny, niczego nie pamięta, niczego sobie nie przypomina - na antenie TOK FM mówił prof. Stanisław Obirek, teolog.
Zobacz wideo

Biskup senior diecezji bielsko-żywieckiej Tadeusz Rakoczy dostał zakaz w celebracjach i spotkaniach publicznych od Watykanu. Wydarzyło się to w piątek. Biskup Rakoczy ignorował doniesienia o wykorzystywaniu dzieci przez ks. Jana Wodniaka, swojego podwładnego. Sprawę nagłaśniał Jan Szymik, ofiara ks. Wodniaka. Biskup Rakoczy to z kolei przyjaciel Jana Pawła II i kard. Stanisława Dziwisza, wielokrotnie pracownik sekcji polskiej w Watykanie.

Czy kończy się bezkarność Kościoła katolickiego, którzy tuszowali wykorzystywanie seksualne dzieci przez podległych im księży? Na to pytanie w "Poranku Radia TOK FM" odpowiedzi szukał prof. Stanisław Obirek, teolog, antropolog kultury.

- W polskich realiach przyzwyczajeni byliśmy do tego, ze biskupi są nietykalni, niezatapialni, okazuje się, że to mit, który się sypie na naszych oczach - gość TOK FM przypomniał, że to już piąty biskup z co prawda łagodną, ale jednak karą Watykanu.

Prof. Obirek zwrócił uwagę na "determinację takich ludzi jak pan Szymik, mediów, telewizji". - Niedawno cała Polska była zszokowana dokumentem "Don Stanislao", którego bohaterem był kard. Dziwisz, filmy Sekielskich nie przebrzmiały jeszcze, niedawno ukazało się płatne ogłoszenie w "La Republicca" (apel polskich wiernych o odbudowę kościoła - red.), którą jak wiemy papież czyta. Może się okazać, że fala zapełniona goryczą się przeleje i być może nasi biskupi usłyszą wezwanie, żeby podać się do dymisji - stwierdzał teolog.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Przypomnijmy, że jesienią polscy hierarchowie mają pojechać do Rzymu z wizytą "ad limina" i spotkać się z Franciszkiem; wizyta jest organizowana w trybie pilnym. Biskupi odwiedzą Watykan w czterech grupach, pierwsza na początku października.

- I to wcale nie jest science fiction, bo głównym oskarżonym może okazać się kard. Dziwisz, który do tej pory jest nietykalny, niczego nie pamięta, niczego sobie nie przypomina. Być może ta wizyta przywróci mu pamięć - dodał prof. Obirek. 

Podkreślał, że możemy mówić o pilnym wezwaniu, mimo że biskupi starają się przekonywać, że jest ono standardowe. Za tym, że jest ono pilne przemawia krótki czas uprzedzenie o nim, bo zwykle wie się o tym rok wcześniej - jak tłumaczył teolog oraz to, że w pandemii też większość takich rzeczy była po prostu zamrożona.

- Nie tak dawno Amerykanie myśleli, że wszechmocny kardynał McCarrick jest nietykalny, Degolado przez pięćdziesiąt lat był oczkiem w głowie papieża Jana Pawła II i nagle okazało się, że wszystko jest możliwe, więc nie widzę powodu, żeby kard. Dziwisza nagle jakaś czarodziejska różdżka czyniła wyjątkowym - tłumaczył dalej prof. Obirek.

Dodał też, że "wiele dróg prowadzi do niego". - Przecież Rakoczy był biskupem na terenie, na którym kardynałem był właśnie Dziwisz, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi o listach, na które nie otrzymał odpowiedzi, lista obciążająca Dziwisza jest długa. Nie wykluczałbym, że trzęsienie ziemi to dopiero przed nim będzie, w tej chwili to są skromne zapowiedzi - przekonywał na antenie TOK FM. 

Prowadząca audycję KarolinaGłowacka pytała też o to, że polscy biskupi nie chcą Państwowej Komisji ds. Pedofili przekazać dokumentów, o które ona wnosi. Prof. Obirek wskazał, że to jest niezgodne z prawem ustanowionym przez papieża Franciszka, który nakazał stosowanie się do prawa cywilnego w swoim kraju w przypadkach śledztw w sprawie pedofili.

- Nie ma tego jednego sprawiedliwego biskupa, który by powiedział: panowie koniec zabawy, zostało złamane prawo ustanowione przez Watykan, musimy te wszystkie dokumenty przedstawić Komisji Państwowej - mówił teolog na antenie TOK FM. Przypomniał, że tak się działo zarówno w Stanach, jak w Irlandii - dokumenty przekazano organom państwowym. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM